GKS Tychy. Tydzień na pochylni

Piłkarze GKS-u Tychy w ciągu trzech dni „zjechali” z 4. miejsca w tabeli na siódme.


Jeszcze tydzień temu patrzenie w tabelę dawało tyszanom satysfakcję. Plasowali się na 4. pozycji i choć większość rywali miała jeden mecz mniej, nie sądzili, że wszyscy, którzy są „na styku”, po odrobieniu zaległości przeskoczą GKS Tychy w klasyfikacji. W dodatku w sobotę przyszedł mecz z Miedzią, która nie była faworytem, ale wygrała 2:0. Po tej przegranej, która przerwała serię spotkań bez porażki, na 4 kolejki przed półmetkiem podopieczni Artura Derbina są na 7. miejscu, a przed nimi wyjazdowy mecz w Niecieczy, gdzie czeka lider. Wprawdzie Bruk-Bet Termalica z imponującym bilansem 11 zwycięstw i 1 porażki ma jeszcze dzisiaj do rozegrania wyjazdowy mecz z Puszczą, ale z perspektywy tyszan niczego to nie zmienia. Muszą się oglądać za siebie, bo zwycięstwo niepołomiczan może oznaczać, że przed 14. kolejką tyszanie znajdą się na 8. miejscu.

– Na pewno jest duży niedosyt i żal, bo w meczu z Miedzią nie pokazaliśmy nic – mówi Damian Nowak.

– Nie stworzyliśmy żadnej sytuacji do strzelenie bramki i to na pewno boli. Gdy Miedź się cofnęła i dobrze broniła, nie potrafiliśmy sobie z taką grą poradzić, a powinniśmy się starać znaleźć jakąś lukę, żeby wypracować okazję bramkową. Legniczanie rozegrali bardzo dobre spotkania i odnieśli zasłużone zwycięstwo, którego im gratuluję.

Jedyny groźny strzał

Dla Damiana Nowaka mecz z Miedzią był okazją powrotu na boisko. Napastnik GKS-u Tychy pauzował prawie miesiąc, bo 28 października opuścił boisko w Radomiu z urazem i leczenie oraz rehabilitacja sprawiły, że musiał opuścić dwa mecze. Wrócił jednak do gry pełen wigoru i jako jedyny z tyszan oddał strzał, przy którym bramkarz Miedzi musiał się wykazać umiejętnościami, po uderzeniu z rzutu wolnego.

– Wchodziłem na boisko przy wyniku 0:2 – dodaje Damian Nowak.

– Nie było już nic do stracenia i dlatego zmieniłem defensywnego pomocnika. Mieliśmy zagrać dwójką napastników. Niestety, to wejście niewiele dało, bo nie umieliśmy przenieść piłki w strefę obrony Miedzi. To był naprawdę duży problem. Miałem to zmienić, ale się nie udało, bo zabrakło podań do przodu i dlatego nie udało się stworzyć żadnej sytuacji. Trudno, takie życie. Musimy o tym zapomnieć i myśleć o następnym spotkaniu.

Na boisko lidera

To myślenie podszyte jest jednak świadomością z jakiej klasy rywalem GKS Tychy zmierzy się w sobotnie południe. W wyjściowej jedenastce 66-krotnego reprezentanta Polski Mariusza Lewandowskiego na ostatnio rozegrany mecz z Widzewem Łódź znalazło się aż 9 zawodników, mających za sobą występy w ekstraklasie, a jako zmiennik pojawił się murawie na przykład trzykrotny mistrz Czech.

– Jedziemy na boisko lidera – przypomina Damian Nowak.

– Musimy zagrać równie dobry, a może nawet jeszcze lepszy mecz niż w Gdyni, gdzie wygraliśmy z Arką, bo Bruk-Bet Termalica jest bardzo dobrą drużyną – głównym pretendentem do awansu. Chcemy wygrać. Musimy być drużyną, pokazać ten kolektyw, który jest w szatni i za wszelką cenę, charakterem i serduchem, powalczyć na boisku. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, ale musimy zrobić wszystko, żeby się przeciwstawić faworytowi.

Juniorzy dali przykład

Jak się wygrywa ważne mecze na wyjazdach, pokazali starszym kolegom juniorzy młodsi GKS-u Tychy. Drużyna pod wodzą Przemysława Pitrego wywalczyła bowiem awans do Centralnej Ligi Juniorów U17.


Czytaj jeszcze: Zmiany na gorsze

– Cieszę się z tego historycznego sukcesu, który stanowi podsumowanie mojej rocznej działalności – wyjaśnia Jarosław Zadylak.

– Gdy w styczniu rozpoczynałem pracę koordynatora grup młodzieżowych GKS-u Tychy wiedziałem, że najpierw musimy opracować nasz „Model gry”. Siedzieliśmy nad nim godzinami z Tomkiem Horwatem i przenieśliśmy nasze pomysły na papier, a później starałem się nadzorować, żeby został wprowadzony do treningów. Udało się to, co widać w tabelach niemal wszystkich rozgrywek młodzieżowych, a awans do Centralnej Ligi Juniorów U17, przypieczętowany w niedzielę zwycięstwem 4:3 w wyjazdowym barażowym rewanżu z FC Wrocław Academy, otwiera naszej młodzieży możliwość gry z najlepszymi rówieśnikami w Polsce. To daje także możliwość lepszego rozwoju naszej utalentowanej młodzieży i liczę, że o tych chłopcach jeszcze usłyszymy.


Na zdjęciu: Napastnik GKS-u Tychy Damian Nowak (na pierwszym planie) zapewnia, że jego drużyna zamierza przeciwstawić się liderowi z Niecieczy.

Fot. Dorota Dusik

Komentarze