GKS Tychy zaczyna meczem na szczycie

Wprawdzie przed nami dopiero pierwsza kolejka I-ligowych rozgrywek, ale już śmiało można powiedzieć, że w piątek czeka nas mecz na szczycie.


Trzeci zespół poprzedniego sezonu GKS Tychy podejmuje Łódzki Klub Sportowy, który uplasował się na piątej pozycji i tak samo jak zespół Artura Derbina przegrał barażową walkę o awans do ekstraklasy.

– Od razu, na dzień dobry, spotyka się dwóch rannych z poprzedniego sezonu – powiedział trener tyszan na wczorajszej konferencji prasowej. – Analizując jednak przeciwnika, z którym wiosną graliśmy dwa razy, musieliśmy wziąć pod uwagę to, że łodzianie zaczęli pracę z nowym trenerem. Musieliśmy się przyjrzeć w jaki Jose Antoni Vicuno, z którym miałem się okazję poznać bliżej, poprowadzi zespół, jak sposób gry nasi rywale będą teraz preferować.

Wygląda na to, że jeżeli chodzi o ofensywę to za wiele się nie zmieni, bo to jest ich największa siła i najmocniejsza broń. Mają ku temu także zawodników zarówno na pozycjach ofensywnych, ale nie tylko, bo grający ostatnio u nas i mający bardzo dobry sezon boczny obrońca Bartek Szeliga doskonale jest znany z tego, że jest bardzo pożyteczny w ofensywie. Dużo rotacji, spora mobliność, kreacja to elementy, na które musimy być przygotowani. Chcemy jednak także zaprezentować coś swojego, dać coś nowego, ale nie w mówieniu, ale w konkretach na boisku.

W zespole, który przygotowania do nowego sezonu rozpoczął 5 lipca, nie zaszły wielkie zmiany. Oprócz wspomnianego już przez trenera Derbina Szeligi z zespołem pożegnali się także: Szymon Lewicki, Łukasz Moneta, Łukasz Norkowski i Dawid Kasprzyk, a ich miejsca w szatni zajęli: Marcin Kozina, Tomas Malec i Gracjan Jaroch.

– Okienko transferowe otwarte jest jeszcze przez ponad miesiąc, a dla zawodników bez ważnych kontraktów nawet dłużej – wyjaśnił prezes GKS-u Tychy Leszek Bartnicki. – Przed nami więc jeszcze wiele kolejek do rozegrania i te mecze też nam pewne rzeczy mogą pokazać. Wiemy też, że w sporcie możliwe są odejścia czy – odpukałem – kontuzje, które zmuszają żeby po kogoś sięgnąć, no i zdajemy sobie sprawę, że dwóch naszych ważnych zawodników straciło status młodzieżowca.

Wiemy, że od przybytku tych młodych piłkarzy głowa nie boli więc taka ewentualność, że jeszcze jakiś młodzieżowiec do nas dołączy, jest i dlatego definitywnie na pewno nie powiem, że drzwi do klubu dla nowych zawodników są zamknięte. Ale w tej chwili przygotowujemy się do najbliższego meczu taką kadrą jaką mamy.

Bić się o ekstraklasę

O tym jaki ta kadra ma cel na sezon 2021/2022 praktycznie nie trzeba mówić, bo kibice w Tychach od 1977 roku tęsknią za ekstraklasą.

– Trzecim miejscem w poprzednich rozgrywkach sami sobie wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę – dodał prezes tyskiego klubu. – Rok temu mówiliśmy, że chcielibyśmy w końcu liczyć się w walce o awans do ekstraklasy i przynajmniej załapać się do baraży. To się udało. A jeżeli zajęliśmy trzecie miejsce w minionym sezonie to czegokolwiek byśmy teraz nie powiedzieli to i tak inni będą nas stawiać na pewno w gronie zespołów, które powinny się bić o czołowe lokaty.

Leszek Bartnicki i Artur Derbin. Fot. Dorota Dusik

Oczywiście marzeniem nas wszystkich, bo jesteśmy ludźmi ambitnymi, jest to, żeby w ekstraklasie się znaleźć, ale zdaje sobie sprawę, że takie plany mają też inne zespoły. Kadry wielu innych drużyn też zostały wzmocnione więc chętnych na dwa miejsca dające bezpośredni awans i o to trzecie z baraży też będzie wielu.

Zmysł do strzelania goli

Atutem tyszan powinien być wysoki napastnik Tomas Malec. Mierzący 199 centymetrów Słowak w sparingach wyróżniał się nie tylko wzrostem, ale strzelając trzy gole i dorzucając asystę dał sygnał, że zespół może na niego liczyć.

– Na pytanie czy Tomek w punktacji kanadyjskiej za gole i asysty przekroczy w tym sezonie 20 punktów odpowiem… życzę mu tego z całego serca – stwierdził szkoleniowiec GKS-u Tychy. – Życzy mu tego także cały sztab szkoleniowy i drużyna, a także zapewne kibice chcieliby, żeby tak się stało. Dodajmy jednak, co jest najważniejsze, że te oczekiwania i życzenia są zbudowane na tym co „Tomek” pokazał w sparingach. Potwierdził, że ma zmysł do strzelania goli. Takiego zawodnika potrzebowaliśmy i szukaliśmy. Widać w jego oczach determinację co bardzo cieszy. Mogę tylko dodać, że pewnie nasz napastnik będzie do tego dążył, a my będziemy go wspierać.

Niezwykle interesująco

– Zadanie nie będzie jednak łatwe co widać nawet w tej chwili gdy patrzy się tabelę, w której jeszcze wszystkie zespoły mają zerowy dorobek. Same nazwy budzą szacunek, a patrząc na pryzmat regulaminu, który mimo wszystko jest bardzo atrakcyjny, kandydatów do miejsca w pierwszej szóstce, z której można awansować do ekstraklasy, jest bardzo wielu. Zdajemy sobie sprawę z tego z kim będziemy się mierzyć.

Mamy dużo pokory, ale także wielką wiarę w naszą siłę, a to jak prezentowaliśmy się w zeszłym sezonie tylko pokazuje nam, że możemy o tych celach myśleć. Jest ŁKS, jest Arka Gdynia, Korona Kielce czy Sandecja Nowy Sącz, która pokazała się w solidnym – to chyba za mało powiedziane – zrywie, bo seria zwycięstw była imponująca. Zbroją się także drużyny niżej rok temu notowane tak jak Resovia. Nikt nie przespał tego krótkiego letniego okresu. Każdy zadbał o to żeby się wzmocnić i dlatego ta liga, z roku na rok ciekawsza, w tym sezonie także zapowiada się niezwykle interesująco – zakończył Artur Derbin.


Fot. Tomasz Kudała/PressFocus

Komentarze