Ta sytuacja przejdzie do historii. Zobacz, jak GKS Tychy zmarnował wymarzoną „setkę”

W 74 minucie gry w jednej sytuacji GKS Tychy miał aż pięć okazji bramkowych. Kanonadę rozpoczął Mateusz Piątkowski, a później: po dobitce Grzeszczyka piłka trafiła w słupek, poprawkę Stebleckiego obronił Bielica, Kacper Piątek został zablokowany na linii bramkowej, aż wreszcie po uderzeniu Grzeszczyka zadrżała poprzeczka!

Zresztą, co tu dużo mówić, to trzeba samemu zobaczyć:

Niewykorzystana okazja, zgodnie ze starym piłkarskim porzekadłem, zemściła się w 85 minucie. W ulewie, która rozszalała się nad Nowym Sączem GKS najpierw stracił Keona Daniela, który kontuzjowany musiał zejść z boiska, a po chwili padła bramka. Gospodarze po dalekim wybiciu piłki i wygranym pojedynku główkowym przez Korzyma uruchomili Mateusz Klichowicza, który wbiegając w pole karne z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. Przy płaskim strzale skrzydłowego Sandecji Jałocha nie miał nic do powiedzenia.

GKS Tychy po meczu z Sandecją Nowy Sącz ma na swoim koncie 3 punkty i zajmuje 16. pozycję. Z kolei Sandecja z sześcioma „oczkami” sklasyfikowana jest na dziesiątej lokacie w tabeli Fortuna I ligi. W kolejnym meczu zespół Ryszarda Tarasiewicza zmierzy się z Chrobrym Głogów.

 

Zobacz jeszcze: Rywalizacja w GKS-ie Tychy nabiera rumieńców

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze