Głód był wielki

Napastnik, który w tym roku skończy 23 lata, od dawna uznawany był za duży talent. Z tego powodu został wykupiony z Rybnika przez Piasta. Jednak jego ostatnie lata wyglądały niczym rozkład jazdy pociągu Kolei Śląskich na trasie Rybnik-Gliwice. Napastnik, który w Piaście rozegrał tylko 6 spotkań, był wypożyczany do ROW-u, po czym starał się załapać do kadry ekstraklasowej drużyny. Ostatecznie lądował w Rybniku.

Nie poddał się

Sytuacja zmieniła się latem 2018 roku, gdy podpisał kontrakt z Rakowem. Rosły napastnik lepiej z nowym zespołem nie mógł się przywitać, bo strzelił gola w debiucie z Puszczą Niepołomice. Gdy do drużyny spod Jasnej Góry trafili Mateusz Zachara i Szymon Lewicki, wydawało się, że Musiolik szanse na grę będzie miał niewielkie. Jednak tak nie do końca było. Najpierw problemy zdrowotne dopadły Zacharę, a tej zimy Lewickiego. Poza tym Musiolik stylem gry pasuje do systemu i wymagań trenera Marka Papszuna. – U nas napastnik ma do wykonania wiele zadań z których jest rozliczany i strzelanie goli jest tylko jednym z nich – przyznał szkoleniowiec Rakowa, chwaląc ostatnio piłkarzy grających w ataku Rakowa. Musiolik, który końcówkę jesieni miał raczej słabą, bowiem w listopadzie i grudniu nie zagrał więcej w jednym meczu niż przez kwadrans, „odrodził się” podczas zimowych przygotowań.

W sparingach regularnie grał w pierwszym składzie, a w piątek wybiegł od początku na inaugurację z Chrobrym. I to właśnie Musiolik w końcówce meczu zapewnił Rakowowi zwycięstwo z ekipą z Głogowa. – Wygrana w pierwszym wiosennym meczu cieszy. Zazwyczaj początki bywają trudne. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, bo do tego dążyliśmy i byliśmy konsekwentni. Może konstruowanie akcji sprawiało nam jeszcze pewne kłopoty, ale z meczu na mecz powinno być lepiej – przyznał Sebastian Musiolik, który zdobył czwartą bramkę w tym sezonie. Akurat ten napastnik nigdy wielkim „goleadorem” nie był, bo w 91 meczach dla drużyny z Rybnika zdobył 16 bramek.

Talizman drużyny

W tym sezonie, jak strzela dla Rakowa, to częstochowianie za każdym razem wygrywają. – Cały zespół pracował na mojego gola, ale radość jest podwójna, bo wygraliśmy i to po moim trafieniu. Obie drużny nie chciały stracić gola, ale tylko jedna chciała strzelić i to byliśmy my – podkreśla pochodzący z Knurowa piłkarz, który jest pewny, że Raków będzie grał jeszcze lepiej w kolejnych spotkaniach. – Przerwa ligowa była długa, ale pokazaliśmy, że swojego stylu nie zmieniamy. Chcemy kontrolować przebieg meczów i strzelać kolejne gole. Dobrze zaczęliśmy i to najważniejsze, bo głód ligowego grania był ogromny – wyjaśnia Musiolik i dodaje. – Wykonaliśmy kolejny mały kroczek w wiadomym kierunku…

 

Na zdjęciu: Sebastian Musiolik nie tylko wskoczył do wyjściowego składu Rakowa, ale za niedługo chce wskoczyć do ekstraklasy.