Zobacz
Do góry

Górnik nie popisał się

Bezcenna wygrana Wisły w Zabrzu. O wygranej płocczan zdecydowało trafienie Giorgi Merebaszwili w pierwszej połowie.

Przed meczem władze ekstraklasy nagrodziły Igora Angulo, który został piłkarzem miesiąca kwietnia. W starciu z „nafciarzami” goleador z Zabrza, miał przystawić przysłowiową kropkę nad „i” w drodze po tytuł najskuteczniejszego piłkarzy w bieżących rozgrywkach. Tak się jednak nie stało…

Efektowny gol Gruzina

Zaczęło się ostro, bo już w pierwszych minutach żółtą kartkę za faul na Jake’u McGing zobaczył Adrian Gryszkiewicz. Tymczasem w chwilę później goście objęli prowadzenie! Pierwsze uderzenie na bramkę Giorgi Merebaszwiliego minęło cel. Drugie już nie. Gruzin przyjął piłkę 20 metrów przed bramką „górników” i huknął tak, że Martin Chudy nie miał nic do powiedzenia. To trafienie numer 6 w tym sezonie doświadczonego pomocnika. „Grać na całego i walczyć do upadłego!”, zachęcali głośnym skandowaniem kibice swój zespół.

Gospodarze weszli jednak w mecz niemrawo, zupełnie oddając pole przeciwnikowi i nie mając przy tym pomysłu na sforsowanie nieźle zorganizowanej defensywy rywala. Do tego dochodziła niedokładność i niewymuszone straty. Pierwsza próba miejscowych miała miejsce dopiero w 19 minucie, po dobrej akcji Kamila Zapolnika, ale Angulo uderzał obok słupka bramki płocczan. Pięć minut później, po dobrym dośrodkowaniu z lewej strony Gryszkiewicza, z woleja przymierzył Ishmael Baidoo, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. W chwilę później Wisła mogła zdobyć kolejną bramkę. Dobrze grający w środku pola Dominik Furman sprytną „podcinką” uruchomił Oskara Zawadę. Ten znalazł się w sytuacji sam z Martinem Chudym, ale Słowak pokazał, że jest ostatnio w dobrej formie, bo wygrał pojedynek sam na sam. Potem miał uzasadnione pretensje do swoich defensorów, którzy grali rozkojarzeni.

W 34 minucie ładną indywidualną akcję przeprowadził Baidoo. Rywali mijał niczym slalomowe tyczki. Po tej sytuacji blisko trafienia do siatki był Boris Sekulić i Zapolnik, ale obrona ekipy z Mazowsza wyszła z wszystkiego obronną ręką. W końcówce I części gospodarze przyspieszyli, ale brakowało jednego, celnych strzałów. Górnik narażał się przy tym na kontry, po których na bramkę Chudego strzelali Oskar Zawada i harujący z przodu za dwóch Merebaszwili, ale bez efektu bramkowego.

Słupek Angulo

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli z jedną zmianą, Zapolnika zmienił Maciej Ambrosiewicz. W tej sytuacji na skrzydło powędrował Gwilia. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Górnik jak nic nie grał, tak dalej nie miał pomysłu. Przeciwnie goście, u których było widać zaangażowanie, wolę walki i chęć. Grający o być albo nie być płocczanie zdawali sobie sprawę, ile da im utrzymanie prowadzenia. W tej sytuacji starali się sami atakować i dłużej utrzymywać przy piłce. W 53 minucie szczęścia po strzale z dystansu szukał Damian Rasak, ale futbolówka minęła cel. Trzy minuty później gola mógł zdobyć Angulo. Z lewej strony dobrze dośrodkował Ambrosiewicz, ale po trafieniu Hiszpana głową piłka trafiła w słupek. W odpowiedzi znakomitą sytuację, po dośrodkowaniu wszędobylskiego Merebaszwiliego, zmarnował Rasak, trafiając głową z kilku metrów w dobrze interweniującego Chudego. Mecz nabrał rumieńców. Potem Angulo nie wykorzystał kolejnych dobrych sytuacji.

Osiem porażek u siebie!

W końcówce zabrzanie, przy zimnie i padającym deszczy, atakowali już wściekle całym zespołem. Głową niecelnie z kilu metrów uderzał Mateusz Matras. Z kolei piłki po strzałach Szymona Żurkowskiego i Pawła Bochniewicza, dobrze broniący Bartłomiej Żynel zdołał zatrzymywać. Trener Wisły Leszek Ojrzyński szalał przy swojej ławce rezerwowych. Ostatecznie Wisła mogła się cieszyć z bezcennej wygranej, a zabrzanie zanotowali ósmą porażkę w sezonie u siebie…

 

Górnik Zabrze – Wisła Płock 0:1 (0:1)

0:1 – Merebaszwili, 7 min (asysta Stevanović)

GÓRNIK: Chudy – Sekulić, Wiśniewski, Bochniewicz, Gryszkiewicz (65. Suarez) – Zapolnik (46. Ambrosiewicz), Matras, Żurkowski, Gwilia, Baidoo (65. Wolsztyński) – Angulo. Trener Marcin BROSZ. Rezerwowi: Loska, Matuszek, Arnarson, Liszka.

WISŁA P.: Żynel – McGing (67. Stępiński), Uryga, Dźwigała, Garcia – Stevanović (68. Ricardinho), Rasak, Furman, Szwoch, Merebaszwili (90+1. Sielewski) – Zawada. Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Kryczka, Kuświk, Angielski, Łukowski.

Sędziował Łukasz Szczech (Warszawa) . Widzów: 11895. Żółte kartki: Gryszkiewicz (5. faul), Sekulić (61. faul) – Garcia (71. faul), Uryga (87. faul).

Piłkarz meczu – Giorgi MEREBASZWILI.

***

Na boisko z opaską na ręce wybiegł nie Igor Angulo czy Szymon Matuszek, ale Szymon Żurkowski. Był to miły gest w stosunku do zawodnika, który żegna się z Zabrzem. Od lipca popularny „Zupa” będzie już przecież reprezentował barwy słynnej włoskiej Fiorentiny. Wczorajszy mecz był dla niego ostatnim na „swoim” stadionie w barwach Górnika. Przed meczem, za 3 lata gry w Górniku, oficjalnie podziękowali mu kibice i działacze.

 

Na zdjęciu: Walerian Gwilia (w środku) w walce o piłkę z obrońcami Wisły Płock.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa