Górnik Zabrze. Piłkarz jedno, prezes drugie

Ciekawa sytuacja wokół Erika Janży. Piłkarz mówi nam, że w kontrakcie ma klauzulę która sprawia, że może zmienić pracodawcę. Co innego twierdzi jednak prezes Górnika.


Słoweński lewy obrońca trafił do klubu z Zabrza latem 2019 roku. Okazał się jednym z lepszych transferów czy przyjść, bo przecież „górnicy” nie robią gotówkowych transferów. Z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem drużyny, należąc od początku do czołowych graczy zespołu prowadzonego przez Marcina Brosza.

Ważne ogniwo „górników”

W pierwszym sezonie na polskich boiskach zagrał w 36 ligowych grach. Z powodu żółtych kartek nie wystąpił tylko w meczu 29. kolejki przeciwko Piastowi w Gliwicach. W zakończonym niedawno sezonie też był niezastąpionym w górniczej jedenastce. Z 30 ligowych gier wystąpił w 28. Raz nie grał z powodu koronawirusa, a drugi raz ponownie za nadmiar żółtych kartoników.

W sezonie 2019/20 zaliczył 8 asyst i pod tym względem należał do najlepszych nie tylko w swoim zespole, ale w całej ekstraklasie. W ostatnich rozgrywkach nie było już tak dobrze. Zanotował trzy podania otwierające kolegom drogę do bramki.

– To nie jest tak, że automatycznie co sezon masz wiele asyst na koncie. Można też powiedzieć, że i w zakończonych rozgrywkach miałem dobre crossy, ale nie zostały wykorzystane. Igor Angulo był klasowym snajperem, prawie wszystko wykorzystywał. Do tego w poprzednich rozgrywkach byli tacy gracze, jak Paweł Bochniewicz, Szymon Matuszek czy Kamil Zapolnik, którzy świetnie wykonywali swoją robotę w tyłach. To wszystko ma potem przełożenie na to jak grasz. Na pewno jednak wcześniej w Zabrzu było lepiej, niż teraz w zakończonych rozgrywkach. Nie było źle, ale mogło być lepiej – uważa Erik Janża.

27-letniemu piłkarzowi, który ostatni sezon grał jako wahadłowy, po rozegraniu w poprzednim sezonie 2000 minut, kontrakt z Górnikiem z automatu przedłużył się o rok. Już jednak w końcówce rozgrywek mówiono, że jest na liście Lecha Poznań, gdzie miałby zastąpić odchodzącego do Unionu Berlin Tymoteusza Puchacza.

Prezes dementuje

– Nie wiem co powiedzieć i jak skomentować te spekulacje. W tym momencie nie zastanawiam się nad tym. Zobaczymy jak będzie, bo w kontrakcie mam klauzulę, że jeśli jakiś klub będzie zainteresowany moją osobą, będzie chciał mnie do siebie sprowadzić i zapłaci, to mogę odejść. Jeśli tak nie będzie, to zostanę w Górniku – tłumaczy nam Słoweniec.

Piłkarz dodaje, że w klauzuli zawarta jest kwota ok. 300-400 tys. euro. Zabrzanie zarobiliby więc ok. 1,5 mln zł, ale stracili ważne ogniwo zespołu czy to na boisku czy to poza nim, bo przecież Janaża to jeden z liderów drużyny.

Prezes Górnika Dariusz Czernik pytany przez nas o klauzulę i ewentualne odejście Janży mówi krótko. – Janża nie ma żadnej klauzuli, dementuję to. Tak samo zresztą jest w przypadku Wiśniewskiego – mówi szef klubu z Zabrza.

Jaka będzie faktycznie przyszłość słoweńskiego zawodnika pokażą najbliższe tygodnie czy miesiące, kiedy letnie okienko transferowe ruszy pełną parą. Na razie zawodnik odpoczywa. – Jestem u siebie w domu, a jak będzie pogoda, to być może z rodziną wybiorę się do Chorwacji. Większość czasu spędzę jednak u siebie, z najbliższymi. Przez pandemię koronawirusa przez długi czas nie widziałem się z nimi. Teraz pora na nadrobienie tych zaległości. Zresztą w domu u siebie z rodziną zawsze jestem najszczęśliwszy – podkreśla.

LICZBA

64

MECZE rozegrał w ekstraklasie Erik Janża. Z blisko 30 Słoweńców, którzy grali u nas w najwyższej klasie rozgrywkowej niewielu ma więcej gier niż zawodnik Górnika. To Sasza Żivec, Urosz Korun, Andraż Kirm i Damjan Bohar.


Na zdjęciu: Erik Janża to jeden z wyróżniających się graczy górniczej jedenastki.

Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Komentarze