Górnik Zabrze popełnił falstart

Od dawna obawiam się tego meczu – mówił przed niedzielnym starciem w Kaliszu Marcin Lijewski. Okazało się, że przeczucia szkoleniowca zabrzan były słuszne.


Podopieczni trenera Lijewskiego planowali podnieść się po ciosie, którego doświadczyli w meczu Pucharu Polski. Przed kilkoma dniami ulegli bowiem Azotom Puławy aż 18:31, zawodząc w niemal każdym aspekcie. Na pierwsze tegoroczne starcie o punkty wybrali się do Kalisza. Ich rywalem był MKS Energa, mający patent na wyżej notowane zespoły. Niedzielny mecz rozpoczął się od dominacji zabrzan, którzy zdołali wypracować solidną przewagę.

Wydawało się, że ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie, tym bardziej że śląska ekipa mogła polegać na Jakubie Skrzyniarzu. Bramkarz dołączył do składu po powrocie z izolacji i od razu potwierdził, jak istotną rolę odgrywa. Pierwszą połowę zakończył z aż 47-procentową skutecznością.

Choć po drugiej stronie boiska swoją obecność zaznaczał Mikołaj Krekora, przyjezdni długo byli o krok przed rywalami. Krzysztof Łyżwa zaskakiwał rzutami z biodra, dobrze prezentowali się również Damian Przytuła i Łukasz Gogola, dzięki którym „górnicy” do przerwy prowadzili trzema bramkami.

Po powrocie na parkiet sytuacja nabrała jednak nieoczekiwanego obrotu. Miejscowi rozkręcali się z minuty na minutę, niwelowali straty i sprawiali, że goście z coraz większym niepokojem zerkali na tablicę wyników. Przeciwnikiem nie do zatrzymania był dla nich Miłosz Bekisz. Na 10 minut przed końcem opuścił jednak parkiet z grymasem bólu, gdyż doznał urazu stawu skokowego.

Absencja najskuteczniejszego zawodnika nie zatrzymała podopiecznych Pawła Nocha. Przejęli oni kontrolę nad przebiegiem spotkania. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem prowadzili aż 3 bramkami i tej zaliczki nie stracili. Rozgoryczony Marcin Lijewski robił co mógł, by zmotywować swoich zawodników.

Jego starania nie przynosiły jednak skutków. Górnik musiał się więc pogodzić z kolejną porażką, a kaliszanie zdołali się zrewanżować za jesienną porażkę 24:25, potwierdzając tym samym, że wyżej notowanym rywalom potrafią odbierać punkty.

(RG)


Energa MKS Kalisz – Górnik Zabrze 25:22 (10:13)

KALISZ: Zakreta, Krekora – K. Pilitowski 3, K. Adamski 4, M. Pilitowski 1, Szpera 1, Kamyszek 1, Tomczak 3/2, Drej 4/2, Bekisz 6/1, Kus, Krępa 2. Kary: 6 min. Trener Paweł NOCH.

GÓRNIK: Skrzyniarz – Mucha 1, Łyżwa 2, Bykowski 1, Kaczor 1, Przytuła 4/2, Molski 2, Gogola 5/1, Adamuszek 1, Dudkowski 2, Krawczyk 1, Rutkowski 1, Ivanytsia 1. Kary: 12 min. Trener Marcin LIJEWSKI.


Fot. Tomasz Kudala/Pressfocus