Górnik Zabrze. Teraz pozostaje walka o utrzymanie

 

Do Poznania „górnicy” jechali w dobrych nastrojach. W sobotę po dobrym czy bardzo dobrym meczu, jednym z najlepszych w swoim wykonaniu w tym sezonie, udało się pewnie pokonać „portowców”. Starcie z „Kolejorzem” na jego terenie miał też być okazją do przełamania niemocy na wyjazdach.
Dwa oblicza

Początek meczu nie był jednak dla drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza udany. Szybko stracona bramka, podobnie jak w innym wcześniejszym wyjazdowym meczu ze Śląskiem we Wrocławiu, ustawiła spotkanie. Potem było już znacznie lepiej.

– Można powiedzieć, że mecz miał dwa oblicza. Po bardzo szybko straconej przez Górnika bramce spotkanie się wyrównało. Zabrzanie mieli kilka okazji do zdobycia bramki, ale nie udało ich się zamienić na gole. Druga połowa toczyła się już pod dyktando gospodarzy, a sama końcówka była dla Górnika dość przykra.

Na pewno nie był to najlepszy mecz w wykonaniu tego zespołu, ale nie jechał on do Poznania w roli faworyta, bo Lech jest teraz na fali i to jedna z tych drużyn w naszej ekstraklasie, który gra teraz najlepszą piłkę – podsumowuje wtorkowy mecz w Poznaniu Hubert Kostka, jedna z największych gwiazd z historii górniczego klubu.

W starciu z Lechem trener Brosz zaskoczył rywala, stawiając od pierwszej minuty nie na najskuteczniejszego zawodnika drużyny Igora Angulo, ale stawiającego dopiero pierwsze kroki na ekstraklasowych boiskach Piotra Krawczyka.

25-letni napastnik, pozyskany latem z trzecioligowej Legionovii, już w meczu ze Śląskiem wybiegł na murawę w podstawowym składzie. Podobnie było we wtorek. Z Lechem zdołał trafić do siatki rywala, wyrównując w pierwszej połowie na 1:1 po dobrym dośrodkowaniu Łukasza Wolsztyńskiego (już szósta asysta w tym sezonie).

– Ciężko coś mi powiedzieć o Angulo na ławce i jakie były tego przyczyny. To już pytanie do trenera – mówi pan Hubert. Ciekawe jak będzie wyglądał atak Górnika w piątkowym meczu z Cracovią? Co ciekawe „Pasy”, nie licząc Rakowa, to jedyny ekstraklasowy zespół, któremu „Angulo gol” nie wbił jeszcze bramki. Uda się teraz?

Muszą myśleć o utrzymaniu

W meczu w Poznaniu „górnicy” podtrzymali swoją fatalną passę gier bez wygranej na wyjeździe. Nie udało im się to od początku sezonu…

– Też się nad tym zastanawiam. Za daleko w tej chwili jestem jednak od drużyny, żeby silić się na jakieś komentarze w tej sprawie. Na pewno jednak, jeżeli drużyna nie wygrywa tak długo, to kwestia do zastanowienia się nad wszystkim dla sztabu szkoleniowego.

Wiadomo, że inaczej gra się u siebie, a inaczej na obcych boiskach. To wszystko kwestia taktyki i trenerzy Górnika nad tym powinni pomyśleć, żeby było lepiej – podkreśla wielokrotny mistrz Polski w barwach górniczego klubu, jako bramkarz i trener.

Porażką 1:4 z Lechem Górnik przekreślił sobie praktycznie szanse awansu do czołowej ósemki. Rywale, w tym przede wszystkim ósmy obecnie Raków, mocno odjeżdżają.

– Powiem tak, Górnik musi przede wszystkim myśleć o tym, żeby spokojnie utrzymać się w ekstraklasie, co mam nadzieję się uda, a nie myśleć o jakiś innych celach. Przecież punktami zrównała się teraz z zabrzanami Wisła Kraków, a nad tymi z dołu tabeli przewaga też nie jest wcale taka duża, ledwie kilka punktów.

Oczywiście, szanse na znalezienie się w ósemce jeszcze tam jakieś są, ale przede wszystkim, jak mówię, należy się skupić na bezpiecznym utrzymaniu – mówi Hubert Kostka.

Z „Pasami” trzeba wygrać

Przed zabrzańską jedenastką starcie w piątek wieczorem u siebie, gdzie zespół trenera Brosza prezentuje się zupełnie inaczej niż na wyjazdach, z Cracovią, która notuje ostatnio fatalną passę. Najpierw porażka z Piastem w Gliwicach, potem z Legią przy Łazienkowskiej, no i we wtorek przegrane derby.

– Cracovia notuje kryzys, ale trzeba pamiętać, że to dalej czołowy zespół w naszej lidze, więc łatwo na pewno nie będzie, a trzeba wygrywać i zdobywać punkty, bo przecież te różnice w tabeli nie są zbyt duży. Dla Górnika to bardzo ważne spotkanie, które musi rozstrzygnąć na swoją korzyść – podkreśla pan Hubert.

 

***

Wygrany Pawłowski

Jednym z największych wygranych ostatnich dni w Zabrzu jest [Dariusz Pawłowski]. 21-letni wychowanek Górnika wybiegał na boisko w podstawowym składzie i w meczu z Pogonią i z Lechem.

To skutek sprzedaży do Chicago Fire Borisa Sekulicia (Serb ze słowackim paszportem nie zagrał w pierwszym meczu MLS). Szczególnie z „portowcami” Pawłowski zaprezentował się z przyzwoitej strony

– Będę chciał na dłużej zagościć w wyjściowym składzie. Będę nad tym pracował – podkreśla. O miejsce w podstawowym składzie będzie teraz musiał rywalizować z pozyskanym w poniedziałek przez Górnika, jednym z dwóch greckich zawodników AEK Ateny, Stavrosem Vassilantonopoulosem. I on i napastnik Giorgios Giakoumakis być może w piątek pokażą się zabrzańskiej publiczności.

DWA PYTANIA DO…
PAWŁA BOCHNIEWICZA, obrońcy Górnika

Przez długie momenty meczu w Poznaniu prezentowaliście niezły futbol, a z boiska zeszliście pokonani 1:4. Co się stało?
– Zasługiwaliśmy z przebiegu gry na coś więcej, niż taka porażka. Na pewno ten rezultat nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Lech miał lekką przewagę, grali dobrze między liniami, mają zresztą bardzo dobrych zawodników w linii środkowej i to wykorzystywali.

My fragmentami też pokazaliśmy jednak dobry futbol, a przede wszystkim mieliśmy w Poznaniu strzelić więcej bramek, bo były ku temu okazje.

Czyli znowu, jak we wielu innych meczach w tym sezonie zabrakło wam skuteczności, tak?
– Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie udało się ich zamienić na bramki. Lech też je miał, ale w przeciwieństwie do nas wykorzystał i stąd taki, a nie inny wynik. Szkoda, bo kolejny mecz na wyjeździe, gdzie nie prezentujemy się źle, ale nie kończy się to tak, jak chcielibyśmy. To trzeba zmienić.

DWA PYTANIA DO…
KAMILA JÓŹWIAKA, skrzydłowego Lecha

Jak oceni pan wasz mecz z Górnikiem?
– Z Górnikiem może momentami ta nasza gra nie wyglądała jakoś super, ale przełamaliśmy się i strzelaliśmy bramki, a o to przecież chodzi. Cieszy to wszystko, no i gonimy czołówkę ekstraklasy. Widać też, że od początku rundy, szczególnie jeżeli chodzi o naszych młodszych graczy, z pominięciem mojej osoby, by tych meczów na koncie już trochę mam, że jest w nich taka dojrzałość. Grają, wchodzą na boisko i dają zespołowi jakość. To jest dla nas super sprawa.

Pan był jednym z najlepszych meczów wtorkowego spotkania. Na koncie Kamil Jóźwiak ma już sześć goli i trzy asysty. Jaki bilans w liczbach zadowoli pana na koniec rozgrywek?
– Nie stawiam przed sobą jakiś konkretnych zadań. Po prostu chcę, żeby moja gra pomagała drużynie, a jeżeli są to kolejne bramki czy podania otwierające kolegom drogę do trafień, to tylko się z tego cieszę. Z każdym meczem jestem dojrzalszy, zbieram to doświadczenie i mam więcej spokoju przy tych bramkowych sytuacjach. Wcześniej to był mój największy mankament, a teraz jest coraz lepiej. Staram się zresztą cały czas nad tym pracować i fajnie, że przynosi to takie efekty.

 

***

Chudy najlepszy

Według InStat Index, który liczbowo ocenia grę piłkarzy za poszczególne spotkania, najlepszy we wtorkowej konfrontacji z Lechem w zespole Górnika był Martin Chudy. Za mecz z „Kolejorzem” otrzymał 273 punkty. Siedem punktów mniej dostał Jesus Jimenez.

W drużynie z Poznania na 369 pkt. oceniono strzelca dwóch bramek Christiana Gytkjaera. Dani Ramirez dostał 356 pkt, a Kamil Jówiak 349.

 

***

Partnerzy meczu

Dwie gminy – Sośnicowice oraz Kuźnia Raciborska – są Partnerami Społecznymi piątkowego meczu Górnika z Cracovią. To też właśnie młodzi chłopcy i dziewczyny z klubów z tych dwóch miejscowości, wyprowadzą jutro wieczorem piłkarzy na murawę Stadionu im. Ernesta Pohla.

0
WYJAZDOWYCH zwycięstw na koncie mają w tym sezonie piłkarze Górnika. Bilans ich gier na obcych boiskach w tym sezonie, to pięć remisów i już osiem porażek, bramki 9:24.

Do końca sezonu zasadniczego w delegacji przyjdzie jeszcze tylko zagrać w Łodzi z ŁKS, który na wyjazdach jest równie słaby co Górnik, ledwie pięć zdobytych punktów, ale chociaż jedno zwycięstwo, oraz – w przedostatniej kolejce – z Piastem w Gliwicach przy Okrzei.

 

Na zdjęciu: Choć Górnik się starał, to z Poznaniu nie miał wiele do powiedzenia.

Komentarze