Zobacz
Do góry

Górnik Zabrze. Trudne przeprawy na północy

Jeden z najdalszych wyjazdów czeka jutro piłkarzy Górnika. Udają się do Białegostoku, gdzie nigdy nie grało im się łatwo.

Gdynia, Gdańsk, Szczecin i Białystok to najdalej wysunięte na północ miasta, w których występują kluby ekstraklasy – z perspektywy Górnego Śląska. Dla Górnika Zabrze to pewne wyzwanie logistyczne i choć samo dotarcie tam nie jest wielkim kłopotem – w końcu drogi są coraz lepsze – to jednak trenerzy muszą uwzględnić odległości w fizycznym przygotowaniu drużyny do takiego spotkania.

Nieprzychylne Trójmiasto

Śledząc ostatnie mecze „górników” przeciwko czterem północnym klubom ekstraklasy, widać, że łatwo im się tam nie grało. Z Arką Gdynia tych meczów stosunkowo wiele nie było, dlatego, że w poprzednich latach oba kluby kursowały między ekstraklasą a pierwszą ligą, czasami tracąc ze sobą bezpośredni kontakt. Sumując jednak spotkania tych ekip na najwyższym szczeblu z całego XXI wieku, wyjdzie ich zaledwie 6 – mówimy tutaj tylko o meczach rozgrywanych w Gdyni. Górnicy nie wygrali żadnego. Ba! Pięć pierwszych przegrali do zera (0:3, 0:3, 0:1, 0:2, 0:1) i dopiero w poprzednim sezonie zremisowali 1:1.

Zostając przy Trójmieście, warto zajrzeć w bilans z Lechią Gdańsk, który jest równie nieprzychylny dla 14-krotnych mistrzów Polski. Gdańszczanie na początku tego stulecia występowali w klasie A, by później zanotować serię awansów i po krótkim pobycie na zapleczu wejść w 2008 roku do ekstraklasy. Od tamtej pory nie opuszczają elity, w przeciwieństwie do Górnika, który zanotował w tym czasie dwa spadki (2009 i 2016). Łatwo więc obliczyć, że zabrzanie do Gdańska udawali się 9 razy i… wygrali tylko raz, w ostatniej kolejce sezonu 2012/13, kiedy bramki dla KSG zdobywali Sergej Mośnikow i Grzegorz Bonin. Pozostałe spotkania to 3 remisy i 5 porażek.

Powiew świeżości

Trójmiasto ewidentnie nie leży Górnikowi, ale nieco lepiej gra mu się na Pomorzu Zachodnim. Z Pogonią zabrzanie mierzą się właściwie cały czas z niewielkimi przerwami, wynikającymi głównie z pewnymi zachwianiami w „Dumie Pomorza”. Patrząc na historię, nie sposób odnaleźć żadnego wzoru, którym można by posłużyć się w przewidywaniach wyniku na Stadionie im. Floriana Krygiera, ponieważ padające tam rezultaty wyglądają jak loteria, a Ślązacy mają korzystniejszy bilans niż szczecinianie. Górnik wygrał tam 5 spotkań, 4 zremisował, a 4 przegrał.

Z selekcjonerem w składzie

Najnowsza historia starć Górnika z Jagiellonią zaczyna się w 2007 roku. Wtedy to „Duma Podlasia” powróciła na najwyższy poziom – na którym wcześniej udało jej się zaliczyć tylko kilka epizodów – i od tamtego momentu nie opuszcza już krajowej elity. Z Górnikiem zagrała wtedy w 5. kolejce i zremisowała 1:1, a co ciekawe, jedyną bramkę dla białostoczan zdobył wówczas Ślązak, Aleksander Kwiek, który później wrócił na Górny Śląsk i przez Odrę Wodzisław Śląski trafił do Zabrza. Po drugiej stronie barykady zagrał niejaki… Jerzy Brzęczek.

Na pierwszą wygraną na Podlasiu w XXI wieku „górnicy” czekali do 2013 roku. W pierwszych 8 potyczkach w Białymstoku zwyciężyli tylko raz, 5 razy przegrywając i 2 razy remisując. Przed jutrzejszym starciem w Zabrzu mogą być jednak optymistami i to nie tylko dlatego, że „Jaga” gra na razie bardzo nierówno. Ostatnie 5 meczów to negatywna passa domowa Jagiellonii, która wygrała… ledwie raz. To jednak tylko statystyka, bo faworytem i tak pozostają gospodarze.

 

Na zdjęciu: W każdym meczu z Jagiellonią Igor Angulo zdobywał przynajmniej jednego gola. Po pięciu spotkaniach ma ich na koncie aż 7! Tylko Wiśle Płock strzelał równie dużo.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze