Zobacz
Do góry

Grand Prix Polski. To Tutaj się zaczęło

Po 12 latach żużlowa Grand Prix ponownie zostanie rozegrana na Stadionie Olimpijskim. Pierwsze w ogóle zawody tego cyklu odbyły się w 1995 roku właśnie we Wrocławiu.

Triumfował wówczas wciąż dziś aktywny sportowo Duńczyk Nicki Pedersen, a innym doskonale znanym zawodnikiem, który wtedy startował, jest Amerykanin Greg Hancock. Ale zawody te były przełomowymi w historii Grand Prix w tym sensie, że inaugurowały formułę rywalizacji o indywidualne mistrzostwo świata, która obowiązuje po dzień dzisiejszy – cykl turniejów zamiast jednego. A Hancock, pomimo wieku, wciąż jest stałym uczestnikiem GP, aczkolwiek akurat w bieżącym sezonie jeszcze nie pokazał swoich umiejętności, gdyż zmaga się z problemami rodzinnymi.

Jego zastępcą do tej pory był Brytyjczyk Robert Lambert i miał być też na najbliższe zawody. Niestety, jego występ stoi pod znakiem zapytania, doznał bowiem kontuzji kręgosłupa w zeszłotygodniowym turnieju TAURON SEC. W związku z tym musiał zrezygnować z indywidualnych mistrzostw Wielkiej Brytanii (odbyły się w miniony poniedziałek), ale wciąż nie ma informacji, czy będzie w stanie wsiąść na motocykl w piątek w kwalifikacjach i w sobotę podczas zawodów.

Faworytów do triumfu w ten weekend jest kilku, zresztą w czołówce jest bardzo ciasno. Tyle samo punktów w klasyfikacji generalnej – 47 – ma aż trzech startujących: Patryk Dudek, Leon Madsen i Emil Sajfutdinow. Na dwóch ostatnich trzeba zwrócić szczególną uwagę.

Rosjanin jest w niesamowitej formie. W lipcu wygrał 2 turnieje rangi mistrzostw świata. Najpierw stanął na najwyższym stopniu podium w Szwecji, podczas GP tego państwa, a 2 tygodnie później poprowadził reprezentację swojego kraju do zwycięstwa w Speedway of Nations – Mistrzostwach Świata Par. Trzeba również będzie bacznie obserwować Madsena. Duńczykowi zdarzyło się już „ginąć w tłumie” podczas fazy zasadniczej, ledwo co dostać się do finału zawodów, i dopiero tam wystrzelić i pewnie zdobyć 3 punkty. Co więcej, 30-latek pokazuje wysoką dyspozycję na wielu frontach. Oprócz bycia liderem klasyfikacji generalnej GP, jest również na szczycie tabeli SEC!

Speedway of Nations. Wygrać może każdy

Z grona Polaków może im zagrozić Maciej Janowski, który wrocławski tor zna jak własną kieszeń. Poza tym jego forma ciągle rośnie; w zawodach w Szwecji „Magic” zajął 3. miejsce. Oprócz niego w finale tamtych zawodów znalazł się kolejny reprezentant Betard Sparty Wrocław – Max Fricke. Australijczyk z tygodnia na tydzień jest szybszy i znów ma duże szanse na znalezienie się w czołówce.
Dziką kartę otrzymał Maksym Drabik, kolejny żużlowiec z dolnośląskiego klubu. Indywidualny mistrz świata juniorów z 2017 roku świetnie radzi sobie w PGE Ekstralidze, gdzie przecież również rywalizuje z najlepszymi. Zresztą już w tym tygodniu pokazał na co go stać, w meczu szwedzkiej Elitserien. Jego Lejonen Gislaved wygrali z Dackarna Malilla 46:44, a samemu juniorowi zabrakło tylko „oczka” do kompletu punktów. Być może to on będzie czarnym koniem turnieju?

 

Klasyfikacja generalna GP

1. Emil Sajfutdinow (Rosja) 47, 2. Patryk Dudek (Polska) 47, 3. Leon Madsen (Dania) 47, 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) 44, 5. Martin Vaculik (Słowacja) 44, 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) 42, 7. Niels Kristian Iversen (Dania) 32, 8. Jason Doyle (Australia) 30, 9. Janusz Kołodziej (Polska) 29, 10. Artiom Łaguta (Rosja) 27, 11. Matej Zagar (Słowenia) 27, 12. Max Fricke (Australia) 27, 13. Maciej Janowski (Polska) 24, 14. Robert Lambert (W. Brytania) 24, 15. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 23, 16. Tai Woffinden (W. Brytania) 15, 17. Bartosz Smektała (Polska) 10, 18.Oliver Berntzon (Szwecja) 7, 19. Vaclav Milik (Czechy) 4, 20. Matic Ivacic (Słowenia) 2.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze