Zobacz
Do góry

Grzegorz Rogala: Każdy wie, jaki ścisk panuje

– Cieszę się, że tu trafiłem. Latem było pewne, że odejdę ze Stargardu – mówi Grzegorz Rogala, lewy obrońca GKS-u Katowice.

 

Po sobotniej wygranej 2:1 ze Stalą Stalowa Wola zameldowaliście się na chwilę na pozycji lidera II-ligowej tabeli.
Grzegorz ROGALA: – Odpadliśmy ze Stalą z Pucharu Polski, dlatego w meczu o ligowe punkty bardzo chcieliśmy pokazać, że jesteśmy lepsi. Myślę, że to nam się w 100 procentach udało. Zdobyliśmy dwie bramki. Szkoda, że sami w doliczonym czasie jedną straciliśmy. Chwila nieuwagi – i rywal (Robert Dadok – dop. red.) oddał superstrzał. Powinniśmy temu zapobiec, ale trzeba przyznać, że uderzył świetnie. Najważniejsze, że wygraliśmy.

Asysta przy golu Dawida Rogalskiego na 1:0 dała satysfakcję?
Grzegorz ROGALA: – Bardzo cieszy każda zdobyta przez zespół bramka. Nieważne, czy asystuję, czy strzelam. Wierzę, że jak worek z bramkami się rozwiąże, to potem pójdzie. W poprzednim sezonie, w barwach Błękitnych, udało mi się strzelić 3 gole. Dla GieKSy nie wpadł jeszcze ani jeden, ale dobrze, że znajduję się w sytuacjach pod bramką rywala.

Jest pan lewym obrońcą, a nie napastnikiem, nie z tego pana rozliczają…
Grzegorz ROGALA: – Dlatego nie rozmyślam nad tym szczególnie. Liczy się to, że wygrywamy, punktujemy. Że jesteśmy wiceliderem, choć do tego też nie ma akurat co przykładać mocnej wagi. Każdy wie, jaki ścisk panuje w górze tabeli. Co kolejkę może się to wszystko zmieniać. Skupiamy się na sobie, jesteśmy na dobrej drodze.

Zamieniłby pan ligową wygraną ze Stalą na awans do 1/8 finału Pucharu Polski i mecz z jakimś atrakcyjnym rywalem przy Bukowej?
Grzegorz ROGALA: – Myślę, że w tym sezonie priorytetem dla GKS-u jest liga. Dlatego nie, nie zamieniłbym trzech punktów na pucharowy awans. Szkoda tego, ale niczego już z tym nie zrobimy. Trzeba skupić się na lidze.

Sezon zaczęliście przeciętnie, a w ostatnich 10 kolejkach zdobyliście aż 26 punktów. Zaskoczenie?
Grzegorz ROGALA: – Na początku byliśmy zupełnie nową drużyną, poznawaliśmy się. Teraz z każdym kolejnym meczem widać, jak to się zazębia. Przebywamy razem, docieramy się na boisku i to przekłada się na wyniki.

Jak duży przeskok pan zaliczył, przenosząc się latem ze Stargardu do Katowic?
Grzegorz ROGALA: – Co prawda gram nadal w tej samej lidze, ale organizacyjnie, budżetowo, znalazłem się w miejscu będącym dwa poziomy wyżej. Format klubu, co oczywiste, jest trudny do porównania. Błękitni, których jestem wychowankiem, to zespół, w którym zawodnicy mogą się wypromować. Sporo chłopaków trafiło stamtąd czy to do ekstraklasy, czy pierwszej ligi, czy nawet do silniejszych klubów drugiej.

Każdy wie, jaką marką jest GieKSa. Nikt nie chce dłużej być tu, gdzie aktualnie się znajdujemy. Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań i walczymy, by im sprostać. Cieszę się, że tu trafiłem. Latem było pewne, że odejdę ze Stargardu. Otrzymywałem sporo zapytań, zaproszeń na testy. Znam jednak swoją wartość, nie mam już 18 lat, by jeździć po całej Polsce. Gdy GKS wystąpił z konkretną propozycją, długo się nie wahałem. Nie jestem jeszcze starym zawodnikiem, mam 24 lata, a w tym wieku kariery się nie kończy. Po pierwszych miesiącach w Katowicach wiem, że to świetna szansa, by zaistnieć.

W weekend możecie zameldować się na fotelu lidera. Zanosi się na supermecz z Resovią…
Grzegorz ROGALA: – Pojedziemy tam w znakomitych nastrojach, ale to nie zmienia faktu, że czekać nas będzie bardzo trudne zadanie.

Na zdjęciu: Grzegorz Rogala czeka na pierwsze trafienie w barwach GieKSy.

Komentarze