Zobacz
Do góry

A jednak można

Gliwiczanie po pięciu porażkach pokonali Trefla Sopot. – To dla nas bardzo ważne. W końcu się przełamaliśmy – cieszył się Paweł Turkiewicz, trener GTK.

Zespół ze Śląska w ostatnim czasie nie miał dobrej passy. Przegrał pięć kolejnych meczów i w klubie zrobiło się nerwowo. Strefa spadkowa niebezpiecznie się zbliżyła. Zwycięstwo nad również zagrożonym degradacją Treflem stało się więc koniecznością. Koszykarze plan zrealizowali, ale sukces zapewnili sobie dopiero w ostatnich minutach. – Sopocianom należą się gratulacje, bo postawili trudne warunki. Dopiero w końcówce przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mam nadzieję, że to była przełomowa wygrana i w kolejnych spotkaniach znów będziemy punktować – powiedział Kacper Radwański, skrzydłowy GTK.

Pochwał swoim podopiecznym nie szczędził też Paweł Turkiewicz, szkoleniowiec ekipy z Gliwic. W poprzednich meczach miał do nich sporo pretensji o postawę w defensywie, tym razem wszystko zagrało jak należy. – Daliśmy gościom rzucić 75 punktów, z czego w drugiej połowie tylko 29 pkt. Okazuje się można i jak się chce, to i można – podkreślił i zwrócił uwagę na dobrą postawę swoich podkoszowych, którzy zatrzymali Milana Milovanovicia i Pawła Leończyka, którzy w pierwszym spotkaniu w Sopocie rzucili GTK aż 44 punkty. – Baliśmy się, że ponownie nas zdominują, ale tym razem zatrzymaliśmy ich na 7 punktach. To duża sprawa. Nasi wysocy gracze łapali przewinienia, ale walczyli i to się opłaciło – przyznał Turkiewicz.

Zryw Wojciechowskiego

Po spotkaniu w Gliwicach odetchnięto z ulgą. Drużyna zrobiła ogromny krok w kierunku utrzymania się w Enerdze Basket Lidze. Gliwiczanie odskoczyli od Trefla i Miasta Szkła Krosno już na trzy punkty. Do tego mają dobry układ gier. Do końca sezonu zasadniczego pozostało sześć kolejek, a w czterech z nich GTK będzie gospodarzem. – To było bardzo ważne zwycięstwo, na przełamanie po serii porażek. Była duża determinacja, w końcówce Kacper (Radwański – przyp. red.) zatrzymał Greena i dał impuls do walki. W ostatnich minutach była typowa przepychanka. W końcu szczęście się do nas uśmiechnęło. Mam nadzieję, że zawodnicy uwierzą, że potrafią grać w obronie i w kolejnych meczach u siebie znów wygramy – powiedział Turkiewicz.

 

Na zdjęciu: W ostatnim czasie Kacper Radwański (z prawej) i jego koledzy mieli problemy z defensywą. W starciu z Treflem funkcjonowała już jak należy.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Energa Basket Liga