GTK Gliwice. Koniec czasu dobroci

To jest żart, przepraszam, ale to jest k… żart co gramy w defensywie. To wstyd – nie krył oburzenia postawą swoich podopiecznych w ostatnim meczu z Legią Warszawa Matthias Zollner, trener gliwickiego zespołu.


Koszykarze z Gliwic przeżywają trudne chwile. Przegrali trzy mecze z rzędu i mocno oddalili się miejsca w play offie, co jest celem na ten sezon. W ostatnich dniach w zespole zaszły też zmiany. Przyszło dwóch nowych graczy, doświadczony Szymon Szewczyk i Amerykanin Shannon Bogues. Ten pierwszy wzmocnił strefę podkoszową, drugi obwód. Obaj zadebiutowali w ostatniej kolejce przeciwko Legii w Warszawie (85:95). Wypadli przeciętnie, jak cała drużyna.

Wstydliwa obrona

Matthias Zollner, szkoleniowiec GTK, po spotkaniu miał sporo zastrzeżeń do swoich podopiecznych, przede wszystkich za grę w defensywie. – Pozwoliliśmy rywalom na zdobycie 95 punktów. To dla nas zagadka. Fakt, rywale trafiali czasem trudne rzuty, ale nie możemy pozwalać sobie na stratę tylu punktów. To zdecydowanie za dużo – denerwował się niemiecki trener. – Mamy dwóch nowych zawodników, z którymi trenowaliśmy tylko jeden dzień. To jest problem, ale nie może być wymówką dla nas. To wstyd co gramy w obronie – dodał.

Zmarnowanej szansy na pokonanie Legii żałował też Kacper Radwański. – Szkoda tego spotkania, bo zaczęliśmy pierwszą połowę z dobrą energią. Było widać zaangażowanie w obronie. Po zmianie stron coś się zepsuło. W trzeciej kwarcie daliśmy Legii rzucić 34 punkty, a to zdecydowanie za dużo. Warszawa to trudny teren, Legia to drużyna z czołówki, ale ten mecz był do wygrania. Bardzo szkoda, bo wierzyłem i czułem, że z chłopakami możemy dać radę – tłumaczył kapitan GTK.

Zabrakło agresji i presji

Zollner zapowiedział, że czas dobroci się skończył. – Z każdym zawodnikiem rozmawiałem spokojnie, ale chyba trzeba z tym skończyć – grzmiał. – Nie byliśmy w stanie zatrzymać przeciwników w grze jeden na jeden. To nie jest brak szacunku dla Legii, bo zagrała bardzo dobry basket, ma świetnych zawodników, Z naszej strony każda próba zdobycia punktów lay-upem (dwutakt – przyp. red.) okazywała się niemożliwa! Niemożliwe! To coś co musimy naprawić natychmiast, a rozmawiamy o tym od trzech miesięcy – nie krył wzburzenia.

Gliwiczanie najwięcej problemów mieli z powstrzymaniem Justina Bibbinsa. Amerykanin wysoki nie jest, ma zaledwie 170 cm wzrostu, ale jest za to piekielnie szybki z zwinny. GTK rzucił 23 punkty i miał 10 asyst. Zollner nie potrafił jednak zrozumieć, w jak łatwy sposób jego gracze dawali się mu ogrywać.


Czytaj jeszcze: Posiłki z Niemiec

– Znam Bibbinsa bardzo dobrze jeszcze z pracy na Węgrzech. Moja drużyna grała przeciwko niemu i doskonale wiem jakim typem zawodnika jest, jak może zagrać. To bardzo proste: jeśli masz do czynienia z zawodnikiem takiego typu, musisz go zmęczyć, ,musisz być agresywny, iść z nim w kontakt. Trzeba go naciskać na całym boisku, to jest droga do zatrzymania takiego gracza. I w pierwszej połowie wykonaliśmy dobrą pracę. Wówczas graliśmy przeciwko niemu twardo, ale w drugiej połowie straciliśmy to, nie wywieraliśmy na nim presji. Pozwoliliśmy mu kontrolować grę, co działało na naszą niekorzyść.


Na zdjęciu: Gliwiczanie przerastali Justina Bibbinsa (w środku) przynajmniej o głowę, ale po zakończeniu meczu to on się cieszył.

Fot. Adam Starszyński/PressFocus

Komentarze