Haraslin to gwiazda, czy nie?

 

Gdańszczanie mogli tylko zacierać ręce, oglądając grę Lukasa Haraslina podczas ubiegłorocznej rundy jesiennej. Słowak kiwał, strzelał, asystował, a jego Lechia wydawała się solidnym kandydatem do mistrzostwa. Wydawało się też, że urodzony w Bratysławie piłkarz wkrótce opuści ekstraklasę, bo interesowały się nim większe kluby, a i sam zawodnik chętny był na wyjazd. W drugą rundę Haraslin wchodził mając na koncie 3 gole oraz 8 asyst, wliczając w to także wywalczone rzuty karne.

Kiepskie statystyki

Między rundami Słowak miał jednak problemy ze zdrowiem, przez co opuścił sparingi i pierwsze trzy mecze wiosny. Gdy wrócił do gry, nie przypominał już tego Haraslina z jesieni, co było widać po jego statystykach – tylko 1 gol w 15 spotkaniach – jasno pokazał regres względem końcówki poprzedniego roku. Można było jednak oczekiwać, że po pełnym przepracowaniu okresu przygotowawczego, do nowego sezonu skrzydłowy Lechii znowu pokaże klasę.

Pozytywny sygnał dał w spotkaniu o Superpuchar Polski, w którym gdańszczanie pokonali gliwickiego Piasta 3:1, a Haraslin zdobył 2 gole.

Spokojna głowa

Nie licząc tego meczu, statystyki Słowaka wyglądają bardzo słabo. Jedno trafienie i dwie asysty (wszystkie w ostatnich pięciu kolejkach ekstraklasy) zanotowane w 12 meczach dają łącznie 2 gole i 2 asysty w 27 spotkaniach rozegranych przez tego piłkarza w 2019 roku. Jest to naprawdę bardzo mizerny wynik i kto wie, czy w regresie Haraslina nie należy doszukiwać się jednej z przyczyn tego, że na wiosnę Lechia straciła impet i po fatalnej końcówce sezonu zajęła tylko 3. miejsce.

– Zawsze mam spokojną głowę. W zeszłym sezonie miałem superpoczątek i w końcówce czegoś zabrakło. Ja wierzę, że liczby jeszcze przyjdą i pomogę zespołowi w najważniejszych meczach – powiedział zawodnik po wygranym 2:1 spotkaniu z Legią, w którym 23-latek zanotował bezpośrednią asystę… po wyrzucie piłki z autu.

Słowacy wierzą

Haraslinowi transfer wciąż chodzi po głowie. Ostatnio się do tego przyznał i nie wykluczył, że Gdańsk opuści już zimą. – To zawsze siedzi z tyłu głowy. Nie było wiadomo, czy zostanę, czy nie. Jeśli ktoś nie był na miejscu takiego piłkarza, to nie wie, że trudno jest o tym nie myśleć. Teraz jest wszystko jasne, bo będę w Lechii minimum do grudnia i mogę koncentrować się tylko na grze – stwierdził skrzydłowy. Przed Haraslinem jeszcze sporo pracy, ale jego talent i tak jest doceniany w ojczyźnie. Wczoraj 23-latek po raz kolejny został powołany do reprezentacji Słowacji, w której jak na razie zagrał 4 epizody.

 

Na zdjęciu: Jeśli Lukas Haraslin jest w formie, to Lechia też w niej jest.

Komentarze