Hokej. Kamasze zamiast kija

Po 14 latach rygoru sportowego od października będzie go obowiązywał zupełnie inny: wojskowy!


Kacper Gruźla wraz ze nieco młodszymi kolegami: Oliwierem Kasperkiem, Janem Krzyżkiem oraz Mateuszem Ubowskim w sezonie w 2019/20, jako nastolatkowie, znaleźli się w kadrze seniorów GKS-u Tychy. Oczywiście, doskonale zdawali sobie sprawę, że przed nim jeszcze wiele pracy, by na dobre zadomowić w zespole. Cierpliwie trenowali i od czasu do czasu pojawiali się na lodzie, ale raczej w epizodach.

Po minionym sezonie ten kwartet się rozpadł, bo 22-letni Gruźla uznał, że nie podpisze nowej umowy z GKS-em i poszuka sobie nowego miejsca pracy, żeby spełnić swoje marzenia sportowe. Jednak wszystko potoczyło się zgoła inaczej niż zapewne zakładał. Kacper wybrał bowiem zupełnie inną drogę, niezwiązaną z hokejem! Ale po kolei…

14 lat treningów

Mariusz, tata Kacpra, entuzjasta sportu, a hokeja w szczególności, wraz z kolegami z pracy występował w amatorskiej drużynie. Gdy tylko nadarzała się okazja, zabierał syna na treningi i tak rozbudził w nim hokejową pasję. 8-letni Kacper trafił na treningi „Tyskich lwów” (MOSM Tychy).

– Wraz z kolegami miałem okazję trenować chyba ze wszystkimi trenerami, którzy opiekowali się grupami młodzieżowymi, m.in. Dariusz Garboczem, Tomaszem Kurzawą czy też braćmi Krzysztofem i Wojciechem Majkowskimi – rozpoczął swoją opowieść nasz bohater.

– Tworzyliśmy fajny zespół, odnoszący sukcesy w rywalizacji juniorów młodszych. Podpisaliśmy pierwsze kontrakty z zespołem seniorskim i mnie oraz kolegów rozpierała duma. Zdawałem sobie sprawę ile czeka nas pracy, by zdobyć upragnione miejsce w pierwszej drużynie. Konkurencja w GKS-ie zawsze była duża, bo klub i kibiców interesował tylko złoty medal. Uzbroiłem się w cierpliwość i wraz z kolegami staraliśmy na zajęciach pokazać swoje umiejętności. Po 14 latach treningów i minionym sezonie doszedłem jednak do ściany i postanowiłem coś zmienić w swojej hokejowej przygodzie.

Trudny wybór

Kacper zaliczył 41 meczów (epizodów?) w ekstralidze i zdobył 8 pkt (5 goli+3 asysty), które nie przyniosły mu satysfakcji. Postanowił poszukać drużyny, w której mógłby się bardziej realizować sportowo.

– Wyszło jak wyszło i pretensje mogę kierować tylko do siebie, że tak właśnie się stało – mocno akcentuje Kacper. – Wysłałem oferty do wszystkich klubów ekstraligowych, bo gra w I lidze mnie już interesowała. Tylko przez stałą grę można się rozwijać i podnosić swoje umiejętności. Najbliżej było mi do Zagłębia Sosnowiec, ale wszystko rozbiło się o ekwiwalent za wyszkolenie (15 tys.zł – red.), ale klubu nie było stać na taki wydatek. Trzeba było szukać kolejnego wyjścia awaryjnego i nawet rozglądałem za drużyną z niższej ligi poza granicami kraju.

Oferty były, ale grając i nawet pracując trudno byłoby mi się utrzymać, dlatego zrezygnowałem. Musiałem znaleźć sobie inne miejsce w życiu, ale już poza hokejem. Postanowiłem więc, że zostanę żołnierzem zawodowym, co oznajmiłem rodzinie i otrzymałem od niej wsparcie. Przeszedłem badania lekarskie oraz testy psychologiczne i 3 października melduje się w jednostce w Tarnowskich Górach.

Przez 28 dni będę zamknięty w koszarach i przechodził szkolenie, a na koniec miesiąca złożę przysięgę wojskową. Po niej zamierzam zgłosić się na zawodowego żołnierza i wówczas kolejne szkolenie potrwa już 11 miesięcy. Oczywiście, istnieje możliwość, że po przysiędze zmienię zdanie i będą szukał innego miejsca w życiu. Z wykształcenia jestem technikiem samochodowym i w tym fachu też mogę ewentualnie się zatrudnić. A hokej… nadal pozostanie moją pasją i hobby do końca życia – mówi na zakończenie rozmowy Kacper.

Słuchając historii Kacpra Gruźli, dochodzę do wniosku, że naszego hokeja nie stać, by młodzi zawodnicy, dopiero wkraczający do poważnego grania tak szybko rezygnowali z uprawiania tej dyscypliny. To kolejny hokeista, który ostatnio podjął taką decyzję. Nieco wcześniej, również po minionym sezonie, dwaj bramkarze Zagłębia, kadrowicz Michał Czernik (26 lat) oraz młodzieżowy reprezentant kraju Marcel Kotuła (21 lat), też postanowili przerwać swoją hokejową przygodę, pójść do pracy i nie zaprzątać sobie głowy hokejem. Chyba szkoda…


Na zdjęciu: Kacper Gruźla jest przekonany, że dokonał właściwego wyboru, choć za hokejem będzie tęsknił.

Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Komentarze