Zobacz
Do góry

Hokej. Niby ta sama, ale jakże inna!

Toczących się rozgrywek ligowych nie można porównać do wielu poprzednich. Nie dość, że są wyrównane, to ich poziom jest zdecydowanie wyższy – twierdzi trener Comarch Cracovii, Rudolf Rohaczek, który pracuje w niej już 16 sezon.

Liga uwolniona od limitów obcokrajowców sprawia, że stoi na zdecydowania wyższym poziomie niż poprzednich sezonach, do końca też będzie trwała o jak najwyższe miejsce w tabeli przed play offami. Hokeistom Zagłębia Sosnowiec towarzyszy ziarenko niepokoju, bo zdają sobie sprawę, że droga do grona 8 najlepszych zespołów jest jeszcze długa. Z kolei wicemistrz kraju, Comarch Cracovia, wystartował poniżej oczekiwań, ale po awansie do finału Pucharu Kontynentalnego oraz poważnych wzmocnieniach zaczął się piąć w górę.

Huśtawka nastrojów

Kibice Zagłębia ponad 9 lat oczekiwali na wygraną z Jastrzębiem i w końcu się doczekali (3:2). Wprawdzie w kolejnych meczach sosnowiczanie ponieśli porażki z Toruniem (2:3) oraz Gdańskiem (1:4), ale potem znów było dobrze – odnieśli niespodziewane zwycięstwo w Oświęcimiu (5:4) oraz planowe z Naprzodem (9:1). Przed nimi, jeszcze przed świętami, cztery spotkania: z Tychami, Krakowem, Katowicami oraz Podhalem. Trzy z nich rozegrają na własnym lodzie, z przerwą na wyjazd do Katowic.

– W tej lidze nikt nie może czuć się pewny, bo – z małymi wyjątkami – każdy może wygrać z każdym – przekonuje trener Zagłębia, Marcin Kozłowski. – My pokonujemy Jastrzębie, które nieco później wygrywa u siebie z Tychami, a my dla odmiany zaliczamy przykre porażki z Toruniem oraz Gdańskiem. Zwłaszcza ta pierwsza nas zabolała, bo przegraliśmy na własne życzenie.

Problemem jest defensywa, bo co i rusz ktoś wypada z powodu kontuzji. Wraca do składu Łukasz Podsiadło, ale urazu doznał Wiaczesław Triasunow. Nie tak dawno w tej linii musiał występować napastnik Błażej Salamon, choć to akurat świadczy na jego plus. Kołem zamachowym ofensywy miało być rosyjskie trio: Daniłł Orechin – Siemion Garszyn – Robert Karczocha. Wspólnie zawodnicy ci zdobyli 24 gole i dorzucili 29 asyst, co stanowi mniej więcej 1/4 dorobku zespołu, ale – jak mówi trener – chciałoby się więcej.

Marsz w górę

Przed sezonem działacze oraz trener Comarch Cracovii, Rudolf Rohaczek, jak to mają w zwyczaju, nie dokonywali zasadniczych transferów, pozostawiając skład zbliżony do tego z poprzedniego sezonu. Nadto seria kontuzji na początku rywalizacji sprawiła, że skład „Pasów” się skurczył; zanotowali 9 porażek po dogrywkach lub karnych.

– To chyba swoisty rekord świata, ale stąd też odległa lokata – kręci głową czeski szkoleniowiec. – Tyle że ta niefortunna seria już za nami, zaś awans do finału Pucharu Kontynentalnego był nie tylko sukcesem, lecz także nobilitacją i – nade wszystko – kolejnym bodźcem do pracy. Zapewniam: w tych rozgrywkach nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Nie gramy w Pucharze Polski, więc w okresie świątecznym będziemy mogli spokojniej potrenować. Trzeba przy tej okazji podkreslić, że toczących się rozgrywek nie można porównać z poprzednimi sezonami. Nie dość, że są wyrównane, to ich poziom jest zdecydowanie wyższy. Teraz staramy się nadrobić czas i stracone, w różnych okolicznościach, punkty. Przed play offem chcemy się uplasować na najwyższym miejscu, choć duet Tychy – Jastrzębie wydaje się poza naszym zasięgiem. Mamy przed świętami 5 meczów (jeden awansem – przyp. red.), a tempo jest szalone. W ciągu 30 dni rozegramy 15 spotkań, a przecież były wolne terminy we wrześniu oraz październiku i można było to rozłożyć w czasie.

„Pasy” zaliczyły 3 zwycięstwa z rzędu, ale też trzeba pamiętać, że ostatnio dokonały istotnych transferów. Doszli: Miha Stebih (Słowenia), Marek Pac (Słowacja), Tomi Leivo (Finlandia) oraz Zdenek Bahensky (Czechy). W kuluarach plotkuje się, że to nie jest ostatnie słowo krakowskich działaczy i pewnie przed zamknięciem okna transferowego jeszcze zaskoczą rywali. – Nie da się ukryć, że dysponujemy teraz większym oraz silniejszym składem i wreszcie mamy jakieś możliwości manewru – podkreśla trener Rohaczek.

Nie tylko dla Zagłębia i Comarch Cracovia nastał gorący czas, bo każda zdobycz punktowa może mieć istotne znaczenie w końcowym rozrachunku.

Na zdjęciu: Filip Stoklasa (z prawej) jest najskuteczniejszym zawodnikiem Zagłębia. Zgromadził już 32 pkt (17 goli+15 asyst).

Komentarze