Zobacz
Do góry

Hokej. Roztrwonili niezłą zaliczkę

JKH przegrał trzeci z rzędu, chociaż tym razem dopisał do swojego konta jeden punkt.

 

Kiedy w 29 minucie Henri Auvinen wykorzystał okres gry w liczebnej przewadze i podwyższył prowadzenie JKH na 2:0, wydawało się, że podopieczni Roberta Kalabera znowu wejdą na zwycięską ścieżkę. Ale wypracowaną w pocie czoła dwubramkową zaliczkę gospodarze roztrwonili w wyjątkowo naiwny sposób – gdy na ławce kar odpoczywał Miloslav Jachym jeden z obrońców gospodarzy zamiast przejąć krążek nieudolnie próbował zablokować Damiana Kapicę, ale napastnik Cracovii był sprytniejszy i posłał „gumę” do siatki. Kontaktowy gol dał nadzieję gościom, że jeszcze nie wszystko stracone.

W III tercji Marius Jass lekkomyślnie wystrzelił krążek poza lodowisko i powędrował na ławkę kar. Krakowianie potrzebowali zaledwie 14 sekund, by zdyskontować przewagę. Strzelcem wyrównującego gola był nieoceniony Kapica. Dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku i do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne.

W nich tylko Ondrei Mikula był bezbłędny, pozostali egzekutorzy sfuszerowali robotę. Najwięcej kontrowersji wzbudził ostatni karny, gdy bramkarz Cracovii Miloslav Koprziva nie dotknął krążka i zahaczył nogą Martina Kasperlika. Oczekiwałem powtórki karnego, tymczasem sędziowie… zakończyli zawody. Nawiasem mówiąc rozjemcy prowadzili zawody bardzo słabo. W 3 minucie odesłali na ławkę kar Macieja Urbanowicza. Powinni zapisać kapitanowi JKH spóźniony atak ciałem, tymczasem zinterpretowali to jako… niebezpieczna grę wysokim kijem! Jeszcze lepszy „numer” wywinęli, nakładając karę mniejszą na Jachyma. Obrońca Cracovii popisał się atakiem łokciem, a w protokole kar zapisano… natarcie. Wierzyć się nie chce…

– To był bardzo ciężki mecz, ze złym początkiem dla nas, ale bardzo dobrym zakończeniem – przyznał trener gości, [Rudolf Rohaczek]. – Przegrywaliśmy 0:2, ale wierzyliśmy, że możemy odwrócić losy spotkania. Dwa zdobyte punkty cieszą, bo Jastrzębie jest bardzo trudnym przeciwnikiem.
– Chcieliśmy zwyciężyć i początkowo wszystko szło po naszej myśli – powiedział trener JKH, Robert Kalaber. – A potem, szkoda gadać. Powiem tylko tyle, że nie wiem dlaczego było tyle kar. Mam watpliwości co do ostatniego karnego, którego wykonywał Kasperlik. Bramkarz przecież nie dotknął krążka.

 

JKH GKS Jastrzębie – Comarch Cracovia 2:3 (1:0, 1:1, 0:1, 0:0)] karne 0:1.

1:0 – Urbanowicz – Jass – Sawicki (17:11), 2:0 – Auvinen – R. Nalewajka – Urbanowicz (28:02, w przewadze), 2:1 – Kapica – Vachovec – Kruczek (29:08, w osłabieniu), 2:2 – Kapica – Bepierszcz – Vachovec (52:13, w przewadze), 2:3 – Mikula (65:00, karny).
Sędziowali Mirosław Cybuch i Włodzimierz Marczuk oraz Daniel Lipiński i Sebastian Machel. Widzów 400.

JKH: Raszka; Jass – Auvinen, Górny – Jabornik, Radzieńciak – Kostek, Gimiński – Michałowski; R. Nalewajka (2) – Sawicki – Urbanowicz (2), Iossafov – Paś – Kasperlik (2), Matusik – Jarosz (2) – Ł. Nalewajka, Pelaczyk – Kulas (2) – Wróbel. Trener Robert KALABER.

CRAVOVIA: Koprziva; Stebih – Jachym (4+10), Bychawski (2) – Kruczek, Gula (4) – Rompkowski, Dąbkowski – Pac; Tvrdoń – Jeżek – Mikula, Kapica – Vachovec – Bepierszcz, Leivo – Domogała – Bahensky, Kamiński – Bryniczka – Gajor. Trener Rudolf ROHACZEK.
Kary: JKH – 12 min (2 tech.), Cracovia – 22 min (2 tech).

 

Na zdjęciu: Damian Kapica strzelił dla Cracovii oba gole, walnie przyczyniając się do jej zwycięstwa w Jastrzębiu.

Komentarze