Zobacz
Do góry

II liga przed rundą. Poczekalnia dla marzycieli

Dla Widzewa i GieKSy brak awansu byłby niczym potwarz, ale inni chcą im uprzykrzyć życie. O wyrwaniu się z II-ligowego krajobrazu może dziś po cichu myśleć kilkanaście drużyn.

 

Kto prócz Widzewa wywalczy awans? – zapyta ktoś i w zasadzie trzeba będzie przytaknąć skinieniem. Dokładnie takim, jak rok temu, gdy łodzianie długo nadawali ton II-ligowej stawce, ale wiosną zamiast kroczyć ku I lidze, śrubowali rekord kolejnych remisów i w niesamowitych okolicznościach wypadli poza czołową trójkę tabeli rozgrywek, które pasują mu jak wół do karety.

Piękny stadion, 16 tysięcy sprzedanych karnetów, wypełniane co mecz trybuny, profesjonalna telewizja internetowa i atmosfera wokół klubu przebijająca nawet ekstraklasowe realia. To wszystko powoduje, że dla niejednego II-ligowca wyjazd do „Serca Łodzi” uchodzi za niemalże piłkarską przygodę życia, którego proza na trzecim poziomie rozgrywkowym jest zupełnie inna.

Nieraz już słyszeliśmy, że to miejsce, gdzie można „bawić się w piłkarza”, przedłużając sobie młodość, bo przecież nie karierę. Można też żyć z sezonu na sezon, z miesiąca na miesiąc, w obcym mieście, wynajętym mieszkaniu, nie zarabiając wiele – a już na pewno nie tyle, by zabezpieczyć sobie przyszłość – ale licząc, że przyjdzie jakiś „złoty strzał”.

Dobra runda, która pozwoli zaczepić się w lepszym miejscu; nawet i II-ligowym, które jednak raczej kwitnie niż tylko wegetuje. Niby wiedziesz żywot zawodowego piłkarza, bywa, że jedziesz na mecz dzień wcześniej, przez całą Polskę, by potem twoje popisy na średniej jakości murawie oglądało 250 zapaleńców na trybunach i kilkudziesięciu w internecie.

Jedni powiedzą, że to pomostowa emerytura, inni – że poczekalnia dla marzycieli, a ktoś – że taka trampolina, czyściec. I też będzie miał rację. Rozwój futbolu w Polsce, coraz lepsza infrastruktura, powodują jednak, że i poziom rozgrywkowy nr 3 rośnie w siłę. Trafiają się tu kluby odbudowujące się, nabierające rozpędu. Takich przypadków, jak GKS Katowice, który spadł ni stąd, ni zowąd, będąc dobrze prosperującą firmą, w przeszłości raczej nie było.
Jesienią zarysował się wyraźny podział na dwójkę outsiderów (Gryf, Legionovia), czwórkę hegemonów (Widzew, Łęczna, GieKSa, Resovia) i całą resztę. Strata 6. Stali Rzeszów do plasujących się tuż za podium sąsiadów z Resovii wynosi tyle, co przewaga nad strefą spadkową.

To dobitnie pokazuje, jak bardzo ożywiła rozgrywki reforma w postaci wprowadzenia barażów o awans dla drużyn z miejsc 3-6. Dziś nadzieję na to mogą mieć nawet w przykładowych Siedlcach, choć patrząc w tabelę Pogoni bliżej dziś do III ligi.

Emocji zatem w 14 wiosennych kolejkach i barażowej dogrywce będzie pod dostatkiem, stąd szkoda, że w kociołku tak namieszało stowarzyszenie Druga Liga Piłkarska, rezygnując z dotychczasowej formuły transmitowania meczów w internecie.

Teraz kluby mają wolną rękę, niektóre zrezygnują z pokazywania swoich spotkań. Stracą kibice, ale być może zyska ich… zdrowie. Ta wiosna gwarantować będzie skoki ciśnienia.

 

Na zdjęciu: Wiele wskazuje na to, że w wiosennych rozgrywkach prym będą wiodły zespoły z Łodzi i Katowic, ale futbol jest nieobliczalny.

Komentarze