Ile i za co? Świetny Szczęsny, pewny kapitan

„Biało-czerwoni” zostawili kawał zdrowia na Stadionie Śląskim i dzięki temu awansowali na mundial w Katarze!


Wojciech SZCZĘSNY – 8

Na początku spotkania Szwedzi rozgrzali go dwoma strzałami z dystansu, a nasz bramkarz interweniował bez zarzutu. To jemu zawdzięczaliśmy, że nie przegrywaliśmy do przerwy. Idealnie wyczekał Forsnerga i udaną paradą zatrzymał najgroźniejszą akcję „Trzech koron”. Na początku drugiej odsłony był świetnie ustawiony, a później raz jeszcze zatrzymał Forsberga. Miał po Euro 2020 coś do udowodnienia Szwedom i pokazał im, a także nam, że jest bramkarzem światowej klasy.

Krystian BIELIK – 6

To po jego bardzo złym przyjęciu piłki w środku pola Szwedzi mieli najlepszą sytuację w pierwszej połowie. Głupio stracił futbolówkę, bo popełnił prosty błąd techniczny. Na szczęście szybko zostawił tę sytuację za sobą, bo później przede wszystkim starał się pomagać obrońcom. I jego pomoc bardzo się przydała.

Kamil GLIK – 7

Początek meczu miał trochę niepewny. Zaliczył bardzo prosty błąd, ale w miarę upływu czasu było znacznie lepiej. Dobrze się ustawiał, wygrywał pojedynki główkowe ze Szwedami również w naszym polu karnym, a w bardzo ważnym momencie zablokował bardzo groźne dośrodkowanie.

Jan BEDNAREK – 7

Był bardzo solidny w defensywie przed przerwa, a trzeba przyznać, że miał do robić. To on zablokował bardzo groźny strzał Kulusevskiego, wydatnie pomagając w tej sytuacji Szczęsnemu. Kiedy prowadziliśmy 1:0 był jednym z najbardziej zapracowanych naszym reprezentantem i stanął na wysokości zadania. Mógł też strzelić gola, ale zabrakło mu nieco szczęścia.

Matty CASH – 6

W ciągu pierwszych 15 minut spotkania zrobił więcej w ofensywie, aniżeli w całym meczu przeciwko Szkocji. W pierwszej połowie wykonał trzy oskrzydlające akcje i wszystko byłoby w porządku, gdyby dośrodkowania były lepszej jakości. Gdyby w 26 minucie dostał piłkę na prawą nogę, to być może objęlibyśmy prowadzenie. Dostał na lewą i skiksował.

Jacek GÓRALSKI (45 min) – 4

Wiadomo było, że czeka go trudne zadania i rzeczywiście musiał ze Szwedami walczyć twardo. Było kwestią czasu, że obejrzy żółtą kartkę i trzeba przyznać, że szczęście dopisało mu przed przerwą, a Daniel Orsato i system VAR okazali się dla niego pobłażliwi. Trener Michniewicz postanowił nie ryzykować i na drugą połowę gracz Kajratu Ałmaty już nie wyszedł.

Jakub MODER – 6

Świetnym podaniem próbował uruchomić Szymańskiego i niewiele zabrakło, by gracz Dynama Moskwa wyszedł „sam na sam” ze szwedzkim bramkarzem. W drugiej połowie próbował strzału z dystansu. Zabrakło mu jednak zarówno siły, jak i precyzji. Świetnie zachował się w sytuacji, po której strzeliliśmy drugiego gola.

Sebastian SZYMAŃSKI – 7

Był najaktywniejszym naszym zawodnikiem w ofensywie przed przerwą. Próbował akcji oskrzydlających, a także podań z głębi pola. Często pokazywał się kolegom do gry. Widać, że jest w dobrej dyspozycji. Bardzo dużo biegał, choć zdarzało mu się to robić trochę zbyt często bez piłki. Cały czas starał się wywierać presję za rywala. Nieźle wykonywał stałe fragmenty gry

Bartosz BERESZYŃSKI – 6

Powrócił na lewe wahadło, na którym występował za kadencji Paulo Sousy i Jerzego Brzęczka. Kilka razy próbował ruszyć do przodu przed przerwą, ale albo koledzy go nie zauważali, albo też podejmował decyzje w złych momentach. Czasami Kulusevski radził sobie z nim zbyt łatwo. Ale w końcówce znakomicie rywala wyprzedził.

Piotr ZIELIŃSKI (86 min) – 7

Raz świetnie zagrał w polu karnym, kiedy krótko zdecydowaliśmy się rozegrać rzut rożny. Szwedzi pilnowali go jednak skrupulatnie i długo nie potrafił rozwinąć skrzydeł. Nie dawał nam potrzebnej jakości, ale znalazł się tam, gdzie być powinien. Zabrał piłkę Szwedowi i skończył sytuację na 2:0 w stylu Roberta Lewandowskiego i jak Włodzimierz Lubański, 49 lat temu z Anglią, podwyższył prowadzenie naszego zespołu. Albo jak Euzebiusz Smolarek 15 lat temu z Belgią. Od kolegów po zejściu z boiska otrzymał zasłużone gratulacje.

Robert LEWANDOWSKI – 7

Rywale obawiali się go jak ognia. Często podwajali, albo nawet potrajali najlepszego napastnika na świecie, który z tak grającym przeciwnikiem nie miał łatwego życia. Raz doszedł przed przerwą do strzału, ale został przez rywali spacyfikowany. Rzut karny na początku drugiej odsłony wykonał w swoim stylu i 75 raz wpisał się na listę strzelców w reprezentacji Polski. Znów był prawdziwym kapitanem, mobilizował kibiców na trybunach. Trudno było uwierzyć w to, że Olsen odbił jego strzał głową. A później obronił uderzenie w ostatniej minucie spotkania.

Grzegorz KRYCHOWIAK (45 min) – 6

W pierwszej akcji po wejściu na boisko wywalczył dla naszego zespołu rzut karny, a następnie nie było momentu, w którym by zawiódł. Potrafił przytrzymać piłkę, zagrać sprytnie, pod faul. To był taki „Krycha”, jakiego wiele razy w reprezentacji oglądaliśmy.

Adam BUKSA (3 min) – niesklas.

Na zdjęciu: Wojciech Szczęsny rozegrał taki mecz w reprezentacji, na jaki długo czekaliśmy.
Fot. Łukasz Sobala/PressFocus