Zobacz
Do góry

Im mniej, tym… lepiej

Na arcyważne dla dolnego układu tabeli spotkanie w Jeleniej Górze Ruch Chorzów pojedzie w mocno osłabionym składzie.

My już każdy mecz mamy w lidze za sześć punktów. Nie ma dla nas nieważnych spotkań. Wygrywając w sobotę w Jelenie Górze możemy podbudować się mentalnie przed play outem. Porażka? Nie wchodzi w grę, bo nasza sytuacja stanie się bardzo trudna – ocenia szkoleniowiec walczących o utrzymanie „Niebieskich”, Krzysztof Przybylski.

Ruch ma 6 punktów przewagi nad ostatnią ekipą z Kościerzyny, z którą zagra na wyjeździe w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego i tyle samo punktów straty do bezpiecznej Jeleniej Góry. Ewentualny sukces mocno przybliżyłby więc chorzowianki do 9. miejsca w tabeli, czyli do absolutnie bezpiecznej strefy, zapewniając spokój na długo.

Rewanż za październik

Ruch czeka jednak niełatwe zadanie, tym bardziej, że gospodynie sobotniej (17.30) konfrontacji podbiły w październiku Chorzów, demolując – jeszcze za kadencji Jarosława Knopika – „Niebieskie” aż 10 bramkami (31:21), przy czym kwestia zwycięstwa rozstrzygnięta była już do przerwy (16:7). – Chcemy się więc zrewanżować jeleniogórzankom za tamto spotkanie – podkreśla trener Przybylski, który akurat tamtego, ubiegłorocznego spotkania nie widział „na żywo”. – Jelenia Góra ma ciekawy, młody zespół. Liderką w środku pola jest Kobzar, niezłe jest lewe rozegranie, a Juszczyk i Oreszczuk są bardzo groźne na skrzydłach. Preferują kombinacyjną obronę, z wieloma podaniami do skrzydeł. Musimy na to zwrócić uwagę i nie dać się ogrywać w sytuacjach jeden na jeden. Jeśli nam się to uda, to powinno być dobrze.

Kłopoty z urazami

Sporym problemem Ruchu są urazy, a właściwie ich plaga. Wiadomo już, że Victoria Tyszczak zerwała więzadła krzyżowe, naderwany przyczep więzadeł krzyżowych doskwiera Klaudii Grabińskiej. Nie zagra także kontuzjowana Dominika Nimsz, Oktawia Mrozek podkręciła kostkę, a Natalię Doktorczyk „ciągnie” przywodziciel. – Nie możemy na treningach poustawiać gry, tak jakbyśmy chcieli, ale liczy się… jakość nie ilość. Dlatego mam nadzieję, że w naszym przypadku sprawdzi się teza, że im mniej, tym lepiej, a wszystkie zdrowe zawodniczki będą dodatkowo zmotywowane – dorzuca z nadzieją w głosie trener chorzowianek.

 

Na zdjęciu: Trener Krzysztof Przybylski, że jego podopieczne zdołają dziś zapunktować.

 

Komentarze