Jesus Imaz też chciał uciekać z Wisły

– Na początku czułem się dziwnie, bo przecież – z oczywistych względów – z rodakami spędzałem dużo czasu – mówi Hiszpan. Jeszcze przed końcem poprzedniego sezonu wiadomo było, że Wisłę opuszczą Ivan Gonzalez, Julian Cuesta i Pol Llonch. 12 czerwca kontrakt z klubem rozwiązał trener Joan Carrillo. Gdy rozpętała się burza związana ze stadionem Wisły, z Krakowa w panice uciekli Carlitos i Fran Velez. Jesus Imaz mógł tylko rozglądać się po klubowych korytarzach i zastanawiać się, o co w tym wszystkim chodzi.

Życie… falami

Nic dziwnego, że w pewnej chwili bardzo chciał dołączyć do tego desantu. – Miałem kilka opcji, był nawet pomysł powrotu do Hiszpanii. Siedliśmy wtedy do rozmów z klubem i… od razu poczułem zaufanie drugiej strony. Działacze bardzo chceli, abym został – i tak się stało. Zapewniam, że po odejściu rodaków nie zamykam się na innych piłkarzy, mam bardzo dobry kontakt z całą drużyną. A jeśli chcę porozmawiać po hiszpańsku, w klubie nadal jest Vullnet Basha, który bardzo dobrze mówi w tym języku. Generalnie jestem zadowolony z tego, jak ten sezon przebiega – mówi dziś.

Jeszcze niedawno powiedziałby pewnie, że owszem, cieszy się z wyników zespołu, ale brakuje mu goli. Zanim zdobył pierwszego w tym sezonie – pod koniec września w meczu z Pogonią, miał za sobą blisko 5-miesięczny okres bez trafienia. Dziś po tamtych problemach zostało już tylko wspomnienie. Strzelanie goli znów wydaje mu się najprostszą i najbardziej oczywistą rzeczą na świecie. Dwie bramki w meczu z Cracovią, dwie bramki w spotkaniu z Legią…

– Takie jest życie napastnika, pewne rzeczy nadchodzą falami. Są dłuższe momenty, gdy wychodzi wszystko, nawet jeśli tego nie planujesz. Ale są i takie okresu w których bardzo się starasz, a i tak piłka nie chce wpaść do siatki. Ale gdy nie trafiałem, nie denerwowałem się bardzo, bo praktycznie w każdym meczu miałem sytuację do zdobycia gola. Wiedziałem, że bramki w końcu zaczną padać – opisuje.

Kontakt z Ramirezem

W meczu z Legią na dwa gole Imaza dwoma trafieniami odpowiedział Carlitos. Mógł triumfować były trener Wisły, Kiko Ramirez, który był pomysłodawcą transferów tych piłkarzy z Hiszpanii do krakowskiego klubu. Zaraz po niedzielnym meczu przypomniał zresztą o tym za pośrednictwem Twittera. – W niedzielę, w porze naszego meczu, trener gościł na innym stadionie, ale oglądał transmisję online, więc był na bieżąco z przebiegiem spotkania. Ciągle jesteśmy w kontakcie, czasem się odezwie, pogratuluje dobrego występu. Cieszę się z tej relacji – mówi Imaz.

Carlitosa w zdobywaniu bramek dla Wisły świetnie zastępuje Zdenek Ondraszek. – Współpraca układa nam się bardzo dobrze, choć to zupełnie inny zawodnik niż Carlos. Ma swoje atuty, które wprowadza do naszej gry. Gdy nam nie idzie, nie potrafimy się przedrzeć pod bramkę rywala, możemy próbować gry długą piłką na Zdenka właśnie. To jego spory atut. Jest dobrze zbudowany, więc skupia na sobie uwagę obrońców. Dzięki temu robi się więcej miejsca na skrzydle, albo na środku ataku – dla mnie. Tak było przy trzeciej bramce w meczu z Legią. Obrońcy pobiegli do niego, a ja zdobyłem bramkę – opisuje hiszpański napastnik Wisły.

Hiszpańskie spojrzenie na piłkę

Przed tym sezonem Jesus nigdy nie pracował z polskim trenerem i pewnie nie wiedział, czego się spodziewać. Pierwsze dni spędzone z Maciejem Stolarczykiem rozwiały jednak wszelkie wątpliwości. – To Polak, ale lubi kiedy jego drużyna jest w posiadaniu piłki. Nie pracujemy wyłącznie nad aspektami fizycznymi. Ja z tą wizją gry czuję się bardzo komfortowo, bo to takie hiszpańskie spojrzenie na piłkę – zaznacza Jesus Imaz.

W pierwszym sezonie w Wiśle Imaz zdobył 8 bramek, teraz ma na koncie 5 trafień. Zima będzie dla niego czasem decyzji. W czerwcu wygasa kontrakt wiążący go z Wisłą, przedłużona „z automatu” na podstawie klauzuli o rozegraniu odpowiedniej liczby minut. Teraz takowej nie ma. Jeśli w Wiśle będą chcieli zatrzymać Imaza, trzeba będzie wynegocjować zupełnie nową umowę. – Do tej pory nie było na ten temat żadnych rozmów. Ja też nie zastanawiałem się jeszcze, czy chciałbym zostać w Krakowie dłużej. Myślę o tym, co tu i teraz – mówi 28-letni napastnik.

 

 

Na zdjęciu: Jesus Imaz dał popis w ostatniej kolejce w meczu z Legią w Warszawie. Hiszpan strzelił dwa gole.

Komentarze