Jacek Mazur: Musimy dbać o młodzież

Rozmowa z Jackiem Mazurem, prezesem GKS-u Andaluzja Piekary Śląskie i trenerem podnoszenia ciężarów.


Ilu obecnie ma pan podopiecznych pod swoimi skrzydłami?

Jacek MAZUR: – W tej chwili około 26 osób, licząc młodych adeptów – dziewczęta i chłopców. Zawodników mamy około 18, 20 osób z licencjami na 2022 rok.

W przypadku licencji mówimy głównie o młodszych zawodnikach, czy bardziej już o kategoriach seniorskich?

Jacek MAZUR: – Mówimy o licencjach, czyli od 13 roku życia, ponieważ są mistrzostwa Polski do lat 15, więc trzeba trenować już w wieku 11, 12 lat. Jest już teraz trend na to, by podnoszenie ciężarów zaczynać wcześniej. Wtedy, w wieku 13 lat zawodnik czy zawodniczka posiada już licencję i może brać udział w mistrzostwach okręgu, czyli Śląska czy Polski. Kilka licencje mamy na dziś w okręgu i w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów.

Jak wygląda proces szkoleniowy młodego zawodnika? Bliżej jest panu do tego, żeby od razu rzucać ich na głęboką wodę, czy najpierw spokojne wprowadzenie do samej sztuki sportu?

Jacek MAZUR: – Nigdy nie rzucałem nikogo od razu na głęboką wodę z wyjątkiem przypadków, gdy już widziałem, że mam do czynienia z talentem czystej wody. Wówczas proces szedł troszeczkę szybciej, ale osiem miesięcy to minimum w przygotowaniu zawodniczki czy zawodnika do pierwszych zawodów pod względem motorycznym, siłowym i technicznym tak, aby na pierwszych zawodach poczuł się bezpiecznie i pewnie oraz by wykonywał wszystko w odpowiedni sposób.

Jak wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o województwo śląskie w podnoszeniu ciężarów?

Jacek MAZUR: – Rywalizację w śląskiej lidze juniorów jest spora. To dowodzi, że mamy zaplecze. Andaluzja, powiem nieskromnie jest jednym z lepszych klubów na Śląsku wraz z HKS-em Szopienice. Drugi czy trzeci rok z rzędu wygrywamy rywalizację śląskiej lidze juniorów, co dowodzi, że mamy, zaplecze, zawodniczki i zawodników. Dbamy o to. Mamy swój system naboru, wypracowany jakiś czas temu. Przynosi to skutek w postaci dołączania nowych adeptów podnoszenia ciężarów do naszego klubu

Trudno jest znaleźć wśród grup, które się pojawiają na treningach diamenty, które mogą w przyszłości walczyć o medale mistrzostw Świata, Europy czy na igrzyskach olimpijskich?

Jacek MAZUR: – Bywa z tym różnie. Takim diamencikiem jest Jolanta Wiór. Przygotowywała się do ostatniej olimpiady, niestety zabrakło jej niewiele. Każdy trener w swoim trenerskim życiu marzy, aby wychować olimpijczyka. Miałem nadzieję, że to będzie Jola. To moją zawodniczką, która mogła wystąpić na olimpiadzie. Niestety nie udało się, ale szukamy dalej. Następną zawodniczką jest Roksana Bukarz, nieprawdopodobny talent, również medalistka mistrzostw Polski, medalistka mistrzostw Europy, zajęła też szóste miejsce na mistrzostwa Świata w Arabii Saudyjskiej w 2021 roku. To jest młoda dziewczyna, ma dopiero 18 lat, także wszystko przed nią, ale musi ciężko pracować.

Jakie muszą mieć cechy przyszli ciężarowcy, aby potencjalnie osiągnąć sukces?

Jacek MAZUR: – Spotykam się z nauczycielami, dyrektorami naszych podstawówek, współpracujemy i robimy różne pokazy. Pojawiają się tam takie talenty jak Roksana. Nie robimy żadnych specjalnych naborów, takich selekcjonerskich – ty się nadajesz, ty się nie nadajesz. Nie, nie ma czegoś takiego. Bierzemy, jak leci. Po prostu kto się zgłosi, kto będzie miał chęć, żeby do nas przyjść i spróbować. Podnoszenie ciężarów to naprawdę ciężki kawałek chleba. Przyjmujemy go z otwartymi rękami, dbamy o niego i jego przyszłość, zdrowie i postępy w dźwiganiu. Ot cała otoczkę, która tutaj w tej sekcji panuje.

Podnoszenie ciężarów można traktować jako perłę w koronie tego klubu, który w tym roku obchodzi stulecie?

Jacek MAZUR: – 100-lecie klubu oczywiście jest, ale nasza sekcja w Andaluzji jest od 53 lat, więc prawie o połowę krócej. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy perłą na stulecie. Przypomnę, że grupa piłkarska Andaluzji grała w rozgrywkach III lidze, była bardzo wysoko w Pucharze Polski. Nasi piłkarze zajmowali wysokie miejsca. Jestem od 16 lat prezesem w naszym klubie i zawsze traktowałem wszystkich równo. Będąc trenerem podnoszenia ciężarów, piastując funkcję prezesa nigdy koszula nie była mi bliższa ciału, jak to mówią niektórzy, że trener jest prezesem, więc będzie bardziej dbał o podnoszenie ciężarów. Nie, dbam o wszystkich jednakowo. Muszę powiedzieć, że piłkarze też doskonale grali w piłkę. Teraz jesteśmy w A-klasie, ale są inne warunki finansowania. Mimo to uzdolnioną młodzież piłkarską również posiadamy.

Jak właśnie wygląda finansowanie podnoszenia ciężarów? To zupełnie inny sport, niż piłka nożna, więc finansowy akcent jest położony w innym miejscu.

Jacek MAZUR: – Środki główne są z miasta. Co roku startujemy w konkursie. Składamy ofertę i dostajemy pewne kwoty co roku. Mamy pierwszą ligę, więc udało nam się pozyskać sponsora tytularnego. Szukamy jednak cały czas. Mamy kilku mniejszych sponsorów, przyjaciół, którzy nas wspomagają. Mimo to ich brakuje.

Proszę powiedzieć, jako były trener kadry narodowej, czy widzi pan możliwości, aby w Polsce podnoszenie ciężarów zaczęło odgrywać trochę większą rolę niż tylko jako sport oglądany co cztery lata na igrzyskach olimpijskich?

Jacek MAZUR: – Próbujemy dokonywać zmian. Zmieniliśmy system rozgrywek ligowych. Teraz rozgrywamy pierwszy sezon w systemie niemiecki. Czy to będzie lepsze, zobaczymy. Są to szybsze zawody, bardziej skierowane do widza, kibica. A co zrobić, żeby było lepiej? No cóż – szukać, nabór, szukać, nabór, pilnować, dbać o te dzieci i znaleźć źródło finansowania, aby zapewnić im wszystko, co potrzebne, żebyśmy nie szukali pieniędzy na wyjazdy na zawody, bo ich nie ma i pod znakiem stoi wyjazd. Wówczas nasza praca pójdzie na marne. Wiele tych kwestii wiąże się z finansami. Jeżeli będą zgrupowania, wyjazdy, szkolenie centralne, to na pewno będą wyniki i będziemy się cieszyć z nich nie tylko co cztery lata.


Na zdjęciu: Jacek Mazur (z lewej) zdaje sobie sprawę z tego, że w sporcie przyszłość musi należeć do młodych.

Fot. piekary.pl

Komentarze