Krótka piłka. To pewne – jesień będzie ciekawa!

Spółki z udziałem Skarbu Państwa – Totalizator i PKO BP – dorzuciły do tego rekordowego bilansu 14 milionów, i zobowiązały się do wpłacania identycznych kwot także w dwóch kolejnych latach. A nawet – jeśli nowy kontrakt telewizyjny (wejdzie w życie za rok) gwarantowałby transmisję jednego spotkania, najlepiej oczywiście największego hitu, każdej kolejki w kanale niezakodowanym – podwyższenia, i to znacznego, nakładów na krajowy futbol. Punkt wyjścia jest więc, wbrew malkontentom, całkiem niezły. Ogólna sytuacja nie nastraja jednak szczególnie optymistycznie.

Po mundialu na „Ekstraklasę” SA padł blady strach, że katastrofalny wynik reprezentacji Polski w finałach MŚ w Rosji odbije się na wartości nowego ligowego kontraktu telewizyjnego. Nie tylko z tego powodu nie należy jednak oczekiwać oszałamiającego tempa prac nad przetargiem, gdyż przyczyn spowolnienia jest więcej. Trudno bowiem lekceważyć kłopoty, które po wykupieniu przez Chińczyków dotknęły MP&Silva, a zatem najbliższego biznesowego partnera ESA. Dwa podmioty z Kraju Środka, które przejęły tę agencję pośrednictwa od Włochów, nie wypracowały jeszcze kompromisu, w jaki sposób dokapitalizują spółkę, a nawet w którą stronę zechcą ją rozwijać. Co już negatywnie odbiło się na płynności finansowej i skutkuje długami wobec FIFA czy Premier League. A kluczowe pytanie brzmi: „Czy nasze ekstraklasowe kluby wkrótce także mogą zostać wierzycielami MP&S”?

Powodów do wielkiego niepokoju w tym momencie nie ma, bowiem wszystkie należności z tytułu sprzedaży telewizyjnych praw krajowych do LOTTO Ekstraklasy trafiają bezpośrednio od telewizyjnych nadawców do kasy ligowej spółki. Jedynie środki z praw międzynarodowych – w roku ubiegłym wyniosły 16 milionów złotych – MPS pobiera od zagranicznych stacji i transferuje do Polski. Zatem wypłata jednej dziesiątej wartości całego kontraktu rzeczywiście może być zagrożona, co jednak z automatu nie oznacza, że kłopot jest nieuchronny. A warto przy tym pamiętać, iż znaczna część kwoty (80 procent) przewyższającej 150 milionów złotych (tyle gwarantował klubom MPS) i tak – zgodnie z kontraktem zawartym przez „Ekstraklasę” SA – stanowi wynagrodzenie doradczej spółki, którą Włosi sprzedali Chińczykom.

Większy problem naszego ligowego futbolu polega na tym, że kontrakt ESA z przeżywającą turbulencje MP&Silva ważny jest do roku 2021, zaś nowe rozdanie telewizyjne powinno zostać zawarte na co najmniej trzy lata (czyli do roku 2022). W pierwszej kolejności należy więc zastanowić się, czy jest sens przedłużać współpracę, czy znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wyjście z tego układu. Na domiar złego umowę z PZPN na prowadzenie rozgrywek najwyższej ligi, „Ekstraklasa” SA także zawarła tylko do roku 2021. Relacje między obiema krajowymi instytucjami futbolowymi są dosyć burzliwe, więc z góry należy zakładać, iż jesień będzie ciekawa. I to nawet bardzo! Choć niekoniecznie na boiskach…