Janusz Kupcewicz: Coś musiało pęknąć

Rozmowa z Januszem Kupcewiczem, byłym reprezentantem Polski, medalistą MŚ z 1982 r.


Jak skomentuje pan decyzję o zwolnieniu selekcjonera Jerzego Brzęczka?

Janusz KUPCEWICZ: – To dziwna decyzja. Trudno powiedzieć i nie wiem co jest jej powodem, może w środku coś pękło, między Brzęczkiem, a zawodnikami? Być może było tak, że to oni mieli wpływ na taką, a nie inną decyzję prezesa Bońka. W każdym bądź razie niezrozumiała decyzja, myślę, że dla większości z nas. Bo raz, że nie tak dawno kontrakt został przedłużony, a dwa – to miał jakieś tam wyniki, z awansem na Euro włącznie. Styl gry prowadzonego przez niego zespołu nie powalał, ale jakby nie było, to drużyna pod jego kierunkiem zajęła pierwsze miejsce w grupie eliminacji mistrzostw Europy, takie miał zadanie. Utrzymał też zespół w najwyższej dywizji Ligi Narodów, to kolejne wypełnione zadanie. No to ja nie wiem za co trenera ma się rozliczać?

Wspomniał pan o tym, że coś wewnątrz mogło pęknąć na linii piłkarze – trener.

Janusz KUPCEWICZ: – Mogło tak być, bo jak mówię, jeśli chodzi o wyniki, to one na jakimś tam poziomie były czy są, a że w takim, a nie innym stylu, to inna rzecz. Jak popatrzymy na nasze zespoły klubowe, które grają w pucharach czy w lidze, to też przecież ręce opadają.

Trener Kasperczak, kiedy z nim rozmawialiśmy, też zastanawiał się, czy problemem nie były sprawy wewnątrz kadry.

Janusz KUPCEWICZ: – Umówmy się, że nikt tego nie powie, bo jak jest faktycznie, to trzeba by być na miejscu, w środku. Taka jest prawda, a pewnych rzeczy nie wynosi się na zewnątrz, szczególnie jeśli jest to szatnia reprezentacji Polski. Tak jak trener Kasperczak powiedział, to mam podobne odczucie, bo nie widzę jakiegoś powodu do zwolnienia Brzęczka. Nawet jak patrzy się na jego bilans, to nie jest on zły, bo na 24 mecze dwanaście zwycięstw i pięć remisów. Do tego pierwsze miejsce w eliminacjach Euro. A jeśli mówimy o Lidze Narodów to umówmy się, w rywalizacji z Włochami czy Holandią od czasu do czasu możemy coś zdobyć, ale na dłuższą metę w rywalizacji z nimi jesteśmy na przegranych pozycjach, bo mamy taki, a nie inny zespół. Brzęczek to co miał osiągnąć, to osiągnął. Zgadzam się z Heńkiem Kasperczakiem, że coś tam w środku mogło pęknąć, a taką a nie inną decyzję mogła podjąć starszyzna reprezentacji.

Co w takim razie dalej? Kto powinien być nowym selekcjonerem reprezentacji?

Janusz KUPCEWICZ: – Trener, który obejmie kadrę, to z grubsza tych zawodników będzie znał, bo przecież teraz wszyscy siebie znają, oglądając wszystko na ekranie. Oprócz tego, jeśli będzie to oczywiście zagraniczny szkoleniowiec, to do pomocy będzie miał kogoś z Polski. Może też swoją charyzmą i charakterem wyegzekwuje od naszych reprezentantów więcej, niż było to wcześniej i na boisku pokażą się z lepszej strony. Tym bardziej, że umówmy się, nie mam jakiś ciężkich grup.

Co może być problemem dla nowego selekcjonera?

Janusz KUPCEWICZ: – Niektórzy nasi piłkarze wiekowo się posuwają. Nie mówię, że ktoś kto ma 32 czy 34 lata jest stary, bo to kwestia jak się prowadzi, w jakiej jest dyspozycji. Wtedy można grać spokojnie do 35 czy 36 lat. W eliminacjach mistrzostw świata, które ruszają już za niedługo, łatwo jednak nie będzie, bo przecież bezpośrednio awansuje tylko jedna drużyna, a z baraży tak łatwo nie jest wejść. Jeszcze wracając do Brzęczka, to zaczął odmładzać naszą kadrę i trzeba powiedzieć, że nie najgorzej to wyglądało. Z tymi młodymi zawodnikami to zresztą nie wiadomo jak będzie, bo ledwie co zaczęli grać, a już zmienili kluby. Pytanie teraz, czy dalej im pójdzie. Ale wracając do tematu, to Brzęczek dał im szansę i co by nie mówić, kilku z nich wykorzystało szansę, bo i Moder i Jóźwiak i Walukiewicz pokazali się w meczach w których wystąpili z bardzo dobrej strony.


Czytaj jeszcze: Zwolniony przy kawie

Wiele wskazuje na to, że nowym trenerem reprezentacji Polski będzie włoski szkoleniowiec. Włoska opcja przekonuje pana?

– Mnie przekona każda opcja, byleby osiągnąć sukces. Co mam powiedzieć? Co za różnica, czy przyjdzie Włoch, Hiszpan, Holender czy Szwed. Ważne żebyśmy osiągnęli sukces, a jeśli chodzi o naszą reprezentację, to byłoby to dojście w finałach mistrzostw Europy do półfinałów, jeżeli chcemy się liczyć na świecie. Takie jest moje zdanie. Ale chyba będzie o to ciężko, prawda? (śmiech).

No tak.

Janusz KUPCEWICZ: – Jak tak rozmawiamy, to ja cały czas powtarzam, a co nasze zespoły młodzieżowe i juniorskie osiągnęły w ostatnim czasie? To jest przecież jakaś masakra. Na tym poziomie nie jesteśmy w stanie zaistnieć. Mieszka pan blisko czeskiej granicy, więc wie pan jaka tam jest infrastruktura, a jaka jest u nas. Tam z części pieniędzy za transfery inwestuje się w rozwój, w rozbudowę boisk, hal. A u nas? Wygląda to jak wygląda, a później notujemy takie, a nie inny wyniki w dorosłym futbolu.


Na zdjęciu: Drogi Jerzego Brzęczka i Roberta Lewandowskiego rozchodzą się.

Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus