Kaczmarek: Nie powinniśmy się bać Słoweńców

Mecz rozegrany ze Słowenią 9 września 2009 roku w Mariborze źle się panu kojarzy?
Bogusław KACZMAREK: – Niby dlaczego?

Tego dnia reprezentacja Polski przegrała z gospodarzami 0:3, a następnego dnia Leo Beenhakker pożegnał się z posadą selekcjonera.
Bogusław KACZMAREK: – Mnie już wtedy w sztabie nie było, rozstałem się z reprezentacją Polski 30 czerwca 2008 roku, czyli rok wcześniej. Oczywiście ta porażka bardzo mnie zabolała jak każdego innego kibica naszej drużyny narodowej, ale nic ponadto.

Wtedy reprezentację Słowenii prowadził Matjaż Kek, który również teraz jest generałem tej drużyny. Czyli wie, jak pokonać Polaków.
Bogusław KACZMAREK: – Niby teatr jest ten sam, ale inni aktorzy. Obie reprezentacje są inne, nasza prowadzona przez Jerzego Brzęczka zapracowała sobie na strefę komfortu.

Zapytam wprost – powinniśmy się obawiać Słoweńców? Odpowiedź tylko pozornie jest prosta, bo my zdobyliśmy do tej pory 12 punktów, oni zaledwie pięć. Jednak z drugiej strony trener Kek ma do dyspozycji piłkarzy, którzy grają w Atletico Madryt (Jan Oblak), klubach włoskich, rosyjskich, tureckich, czy ukraińskim Dynamo Kijów
Bogusław KACZMAREK: – Moim zdaniem nie, chociaż zasady sportu są jednoznaczne, uniwersalne i niezmienne. Do każdego przeciwnika należy podchodzić z należytą atencją, bo futbol nie znosi niedoróbek i niechlujstwa. Obawiać Słoweńców moglibyśmy się wówczas, gdyby mieli w składzie zawodnika pokroju Primoża Roglicia, który jest liderem wyścigu kolarskiego Vuelta a Espana (był nim jeszcze w czwartek – przyp. BN), a wcześniej był znakomitym skoczkiem narciarskim.

Jak zwykle żarty się pana trzymają…
Bogusław KACZMAREK: – To nie żarty, lecz realna ocena sytuacji. Reprezentacja Polski w żadnych eliminacjach, do mistrzostw świata, czy Europy, nie miała tak przyjaznych warunków, jeżeli chodzi o zdobycz punktową i miejsce w tabeli. To nie wzięło się jednak z przypadku, od lat spiritus movens tego przedsięwzięcia jest Robert Lewandowski. To on miał 52 procent udziału w awansie na mistrzostwa Europy we Francji i 48 procent na mistrzostwa świata w Rosji. Chodzi mi o zdobywane przez niego bramki i asysty. Żadna inna reprezentacja nie ma zawodnika, który miałby taki wpływ na zespół. Oprócz „Lewego” mamy grupę bardzo przyzwoitych piłkarzy, którzy dodają jakości naszej drużynie. Drugim bardzo ważnym filarem naszej drużyny narodowej jest powrót do dobrej formy Grześka Krychowiaka. W Lokomotiwie Moskwa gra teraz trochę wyżej w układzie 6-8, strzela bramki, kilka razy wybrano go piłkarzem kolejki, ostatnio piłkarzem miesiąca Lokomotiwu. Grzesiek teraz imponuje walorami, których brakowało mu w poprzednich miesiącach i meczach.

Najbliższy mecz biało-czerwonych ze Słowenią będzie najtrudniejszy z wszystkich dotychczasowych?
Bogusław KACZMAREK: – Może być bardzo ważnym meczem, który postawi kropkę nie nad „i”, lecz nad „a”. W tym przypadku mam na myśli awans. Dzięki wygranej w Lublanie możemy być bardzo blisko tego awansu, który powinniśmy wywalczyć w cuglach i z pierwszego miejsca.

Spędza panu sen z powiek obsada pozycji lewego obrońcy? Były reprezentant Polski Artur Wichniarek nie zostawił suchej nitki na Jerzym Brzęczku, że powołał Arkadiusza Recę. W tej sytuacji jedynym wyborem jest Maciej Rybus?
Bogusław KACZMAREK: – Przypomnę tylko, że obsada lewej obrony nie jest tylko kłopotem Jerzego Brzęczka. W odległej przeszłości, na lewej obronie grali przecież piłkarze prawonożni, jak Zygmunt Anczok, czy Adam Musiał. Jednak robili to doskonale. Potem był lewonożny Jakub Wawrzyniak, chociaż było mnóstwo zastrzeżeń do jego gry. Kandydatura Rybusa nie jest taka oczywista. Po pierwsze dlatego, że jego pierwiastki ofensywne zdecydowanie przewyższają skuteczność gry w obronie. Jeżeli atakujemy i utrzymujemy się przy piłce, wtedy nie można mu niczego zarzucić. Jednak gdy to przeciwnik rozgrywa akcję, pojawiają się problemy. Poza tym ostatnio borykał się z kłopotami zdrowotnymi (Rybus nie zagrał w dwóch meczach ligowych z powodu stanu zapalnego w ścięgnie Achillesa, ale zagrał w sobotę cały mecz z FK Rostow, przegrany przez jego drużynę 1:2 – przyp. BN). Reca rzeczywiście nie grał w swoim klubie, ale w reprezentacji w meczu z Łotwą zaliczył asystę przy golu Roberta Lewandowskiego. Nie będę jednak upierał się przy jego kandydaturze, radziłbym tylko pamiętać, że mamy w odwodzie takiego uniwersalnego zawodnika jak Artur Jędrzejczyk, który już grywał na tej pozycji, czyli lewej obronie.

Wielu kibiców martwi się kontuzją Kamila Glika. Jeżeli nie zagra, to zmaleją nasze szanse na korzystny wynik?
Bogusław KACZMAREK: – Nie będę wróżył z fusów. Wystarczy jednak przypomnieć sobie wyniki meczów podczas mistrzostw świata w Rosji, w których Glika zabrakło.

Nawet jeżeli zdąży się wykurować, czy będzie można na niego liczyć?
W Monaco ostatnio nie błyszczał, noty wystawiane przez dziennikarzy należały do najniższych w zespole.
Bogusław KACZMAREK: – Kiedy Kamil Glik przyjeżdża na zgrupowanie reprezentacji Polski, jest innym człowiekiem pod względem mentalnym. Jego dyspozycja w lidze francuskiej na pewno nie zadowala włodarzy Monaco, ale w przypadku reprezentacji Polski nie mam żadnych obaw o jego dyspozycję, oczywiście pod warunkiem, że jest zdrowy. Jego pozycja w tym zespole jest niepodważalna. Nie ma jednak powodów do paniki, gdyby go zabrakło, na środku defensywy z powodzeniem mogą zagrać Jan Bednarek i Michał Pazdan.

Bije się pan z myślami, kto zagra na prawej obronie?
Bogusław KACZMAREK: – Faworytem wydaje się Tomasz Kędziora z Dynama Kijów, lecz nie odbierałbym szans Robertowi Gumnemu z Lecha Poznań. Widzę przed tym chłopakiem dużą przyszłość, on potrafi zrównoważyć siły w tyle i błyskawicznie przejść do konstruktywnego ataku.

Z obsadą bramki nie ma chyba dylematu – do bramki wejdzie Wojciech Szczęsny?
Bogusław KACZMAREK: – Od dłuższego czasu mamy dwóch bardzo dobrych bramkarzy, Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Obaj gwarantują wysoką jakość i solidność oraz dodają pewności defensywie. Problemem jest wybór tego, który jest lepszy w systemie treningowym. Dużą rolę w wyborze numeru jeden w najbliższym meczu powinien odegrać trener bramkarzy. Rozum podpowiada mi jednak, że Jerzy Brzęczek postawi na Szczęsnego, skoro w Juventusie na ławce siedzi Gianluigi Buffon. Którykolwiek jednak z nich zagra, nie będzie błędu, bo mamy dwóch bramkarzy światowej klasy.

Kontuzja Arkadiusza Milika ograniczyła selekcjonerowi pole manewru? Reprezentacji Polski ubyło kilka rozwiązań taktycznych?
Bogusław KACZMAREK: – Wypadła tylko jedna z opcji. Do tej pory układ z Milikiem i Lewandowskim dobrze funkcjonował zarówno w reprezentacji Adama Nawałki, jak i Jerzego Brzęczka. Nie demonizowałbym jednak absencji piłkarza Napoli, ponieważ otwierają się możliwości przed innymi zawodnikami. Możemy zastanawiać się, jaki wariant wybierze Jerzy Brzęczek. Czy będzie to 1-4-4-1-1 albo 1-4-5-1, a może 1-4-4-2?

Skoro jesteśmy przy tej ostatniej możliwości, powinniśmy zagrać z przodu parą Lewandowski – Piątek? Ten wariant sprawdził się w ostatnim meczu eliminacyjnym z Izraelem, chociaż z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że napastnik Milanu teraz znacząco obniżył loty.
Bogusław KACZMAREK: – Krzysztof Piątek to zawodnik zagadka, który kryje w swojej grze elementy sekretu, niewiadomej. Ma pół sytuacji i strzela bramkę, potem nie ma go na boisku 15 minut. Nie jest to gracz, który cały czas jest aktywny na boisku. Dzisiaj potrzebuje trzech dogodnych sytuacji i… nie strzela nic. Ostatnie treningi przed meczem ze Słowenią dadzą naszemu selekcjonerowi odpowiedź, czy posłać od pierwszej minuty do boju duet Lewandowski – Piątek.

Na skrzydłach powinni zagrać Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski, czy też powierzyć rolę fałszywego skrzydłowego Piotrowi Zielińskiemu, by z boku schodził do środka i nękał Jana Oblaka strzałami zza pola karnego?
Bogusław KACZMAREK: – Grosicki powinien grać na lewym skrzydle, wykorzystując swoją szybkość i schodząc do środka uderzać fałszem, czyli zewnętrzną częścią stopy. Nawiasem mówiąc, dzisiaj to już rzadkość w przypadku polskich piłkarzy. Natomiast miejsce na prawej flance powierzyłbym mimo wszystko Kubie Błaszczykowskiemu. Gra bardzo szeroko, tuż przy linii bocznej, wykorzystuje całą geometrię boiska. Schodzi do środka i też potrafi oddać na bramkę przeciwnika mocny i celny strzał. Myślę, że to optymalne rozwiązanie w meczu ze Słowenią.

 

Na zdjęciu: Kamil, pomóż nam – prosi Kamila Glika (z lewej) selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze