Kamil Stoch króluje po raz trzeci!

Kamil Stoch zdeklasował konkurencję w Bischofshofen i wygrał 69. Turniej Czterech Skoczni. Zdobył trzeciego Złotego Orła w karierze!


Tego chcieliśmy i to stało się faktem! Kamil Stoch w stylu największych mistrzów skoków narciarskich, po raz trzeci w karierze, wygrał Turniej Czterech Skoczni. „Rakieta z Zębu” w dzisiejszym konkursie znokautowała towarzystwo. Wygrał z ogromną przewagą zarówno konkurs, jak i cały turniej. Mariusa Lindvika, drugiego, pokonał o 20.3 punktu, a Karla Geigera, drugiego w konkursie, o 48.1 punktu. To gigantyczne różnice i kolejny dowód na to, że Kamil Stoch należy do najwęższego grona najwybitniejszych skoczków narciarskich w historii. To on był, zresztą, szefem całej ekipy, za którą kapitalne zawody. Na trzecim miejscu niemiecko-austriacką rywalizację skończył Dawid Kubacki. Piąte miejsce zajął Piotr Żyła, a szóste Andrzej Stękała. Napisany został kolejny wspaniały rozdział w historii polskich skoków narciarskich.

Postraszył na treningu…

Emocje związane z ostatnim konkursem 69. Turnieju Czterech Skoczni rozpoczęły się dzień wcześniej, podczas treningów i kwalifikacji. W pierwszej serii próbnej Halvor Egner Granerud był znakomity. 143 metry oznaczały wyraźne zwycięstwo nad Kamilem Stochem i Dawidem Kubacki, co nas trochę zaniepokoiło. W drugiej kolejce Norweg skoczył nieco słabiej, a z rezultatami naszych było sporo zamieszania. Ciągle jednak Polacy byli gorsi od swojego najgroźniejszego rywala. Ale kwalifikacje wyraźnie nas uspokoiły. Granerud wprawdzie, który skakał jako ostatni, osiągnął najlepszą odległość – 140,5 metra – ale bardzo słabo wylądował i miał trochę… lepsze warunki od Stocha. Lider Turnieju wylądował 2,5 metra bliżej, ale była to wręcz idealna próba pod względem technicznym. Pojawiła się nawet jedna 20 od jednego z sędziów i ostatecznie to Polak kwalifikacje wygrał. Co ciekawe skoczek z Zębu, kiedy trzy lata temu wygrał zawody z kompletem czterech zwycięstw, ani raz w kwalifikacjach nie był najlepszy. Kubacki zajął szóstą lokatę, do Graneruda nie stracił zbyt wiele. Pozostali Polacy też awansowali do konkursu, ale spisali się słabiej. Szczególnie Piotr Żyła, który był dopiero 28. 26 lokata, z kolei, nastręczyła problemów Andrzejowi Stękale, który miał problemy z butami i do Bischofshofen, awaryjnie, dowieziono mu nową parę. To nie koniec pecha „Stękiego”, bo okazało się, że otworzy środowy konkurs, a w parze rywalizować będzie z… Karlem Geigerem, walczącym jeszcze o miejsce na podium Turnieju. Przypomnijmy, że celem Żyły i Stękały przed ostatnim konkursem nie była wyłącznie rywalizacja o słynnego już „Złotego Bażanta”, co wymyślił pierwszy z wymienionych, ale o to, aby utrzymać miejsce w pierwszej dziesiątce. Tym bardziej, że z rywalizacji wypadł Anże Laniszek. Drugi skoczek z Innsbrucka nie zdołał zakwalifikować się do ostatniego konkursu, a w klasyfikacji generalnej Turnieju był szósty.

… i został ugotowany

Czy już w serii treningowej przed dzisiejszym konkursem Kamil Stoch „ugotował” rywali, a szczególnie Graneruda, nad którym w generalce miał 20,6 punktu przewagi? Tym razem był od niego lepszy nie tylko stylowo, ale również pod względem odległości, i to aż o 4,5 metra. Polak wygrał próbną kolejkę, a konkurs również bardzo dobrze się dla nas rozpoczął. Bo Stękała, choć przegrał z Geigerem (138 metrów), uzyskał świetne 135 metrów i byliśmy przekonani, że zostanie w grze o pierwszą dziesiątkę Turnieju. O metr bliżej skoczył następnie Piotr Żyła i dwaj Polacy znajdowali się w czołówce od początku rywalizacji. Słabiej od kolegów z reprezentacji spisał się Aleksander Zniszczoł (126 metrów), ale bardzo pewnie awansował do finału. Później trochę czekaliśmy już na to, co najważniejsze. 137 metrów Mariusa Lindvika zrobiło wrażenie, ale Norweg nie liczył się w walce o cokolwiek w całym turnieju. Tymczasem skok zepsuł Markus Eisenbichler, który po Innsbrucku był piaty, i pierwsza dziesiątka dla Żyły i Stękały była już pewna i można było myśleć o czymś więcej. Dodajmy jeszcze, że tylko raz w konkursie wystąpili dzisiaj Klemens Murańka i Maciej Kot, a następnie rozpoczęła się już walka o najwyższe cele.

Va banque i tak na nic

132 metry Dawida Kubackiego, to nie było to, czego oczekiwaliśmy. Polak przegrał z prowadzącym ciągle w konkursie Karlem Geigerem wyraźnie, o ponad 10 punktów i po podliczeniu not za siedem skoków okazało się, że Polak minimalnie przegrywał z reprezentantem Niemiec, a przypomnijmy, że po Innsbrucku, to „Mustaf” był drugi. Przed skokiem Halvora Egnera Graneruda trener Norwegów, Alexander Stoeckl, poszedł va banque. Zdecydował się na obniżenie belki, a przypomnijmy, że w tej sytuacji jego podopieczny musiał osiągnąć odległość równą 95 procent rozmiaru skoczni, czyli 134,5 metra, by otrzymać rekompensatę. Pokerowa zagrywka się nie opłaciła, Grenerudowi zabrakło półtora metra i w ten sposób norweski skoczek mógł zapomnieć o tym, że zagrozi zwycięstwu polskiego skoczka w Turnieju.

Zresztą nawet gdyby Norweg skoczył bardzo daleko, to i tak niczego wielkiego nie osiągnąłby. Bo oto z „normalnej”, jedenastej belki startowej ruszył Kamil Stoch i rozwiał wszelkie, głównie norweskie wątpliwości. Fantastyczny, najdłuższy skok w konkursie – 139 metrów – oznaczał zdecydowane prowadzenie w konkursie. Czwarty był Andrzej Stękała, a sytuacja w klasyfikacji generalnej po siedmiu skokach była dla lidera komfortowa. Stoch prowadził o 32 punkty przed Geigerem i tylko jakiś kataklizm mógł odebrać mu trzeciego w karierze Złotego Orła. Tymczasem Niemiec miał 0,9 przewagi nad Kubackim i 4,7 punktu nad Granerudem, zatem walka o podium zapowiadała się niezwykle interesująco. Co ciekawe na piąte miejsce wskoczył Stękała,a na szóste Żyła. I już przed serią finałową można śmiało było stwierdzić, że Polacy zdominowali 69. Turniej Czterech Skoczni, choć ciągle było o co grać.

To, co było oczywiste

Szczególnie chodziło o Kubackiego, który po pierwszej kolejce był dopiero 12 i musiał zaatakować. Polak po tym, jak osiągnął 131,5 metra, nie był zadowolony. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że taki wynik może nie dać mu miejsca na podium. O drugim miejscu, z takim rezultatem, nie mogło być mowy. A Granerud tracił, po siedmiu skokach, 3,8 punktu do Polaka i wydawało się, że powinien się z tym uporać. Ale, zrezygnowany, nie dał rady, skoczył 134 metry, zabrakło mu łącznie do naszego reprezentanta… 0,4 punktu i stało się jasne, że Kubacki, drugi raz z rzędu, stanie na podium Turnieju Czterech Skoczni! Co ciekawe obaj zawodnicy, w klasyfikacji konkursu, przegrywali z… Piotrem Żyłą, bo wiślanin skoczył 136,5 metra i zaczął piąć się w górę.

Andrzej Stękała, czwarty po pierwszej serii, stanął przed szansą nawet na zajęcie miejsca na podium w Bischofshofen. Ale druga próba była nieco słabsza, 133 metra, i zawodnik z Dzianisza przegrał z Żyłą zarówno konkurs, jak i cały turniej. Stefana Krafta, który zaatakował z 11 pozycji, wyprzedził dopiero, po skoku na odległość 140,5 metra, Mariusz Lindvik, który skakał dzisiaj świetnie. Nie dał mu rady następnie Karl Geiger, ale taka odległość, zgodnie z przewidywaniami, była wystarczająca do tego, by skończyć Turniej Czterech Skoczni na drugim miejscu. A później stało się już to, co było oczywiste. 140 metrów, kolejne noty marzeń od sędziów, zwycięstwo i wielka, wielka radość.


CYTAT TURNIEJU

Halvor Egner Granerud po konkursie w Innsbrucku (potem przeprosił)]
„Kamil Stoch nie skacze dobrze, tylko ma dobre warunki. Jest niestabilny i nie powinienem mieć problemu z tym, aby pokonać go w Bischofshofen.”

LICZBA TURNIEJU

6
Miejsc na podium, na 12 możliwych, zajęli polscy skoczkowie podczas czterech konkursów Turnieju Czterech Skoczni. 3 razy wygrywali, raz byli na drugim, a 2 razy na trzecim miejscu.


Bischofshofen, HS 142
1. Kamil Stoch 300.7 (139+140), 2. Marius Lindvik (Norwegia) 280.4 (137+140.5), 3. Karl Geiger Niemcy 277.3 (138+133.5), 4. Stefan Kraft 275.9 (132+137), 5. Robert Johansson (274.8 (130.5+139), 6. Michael Hayboeck (Austria) 274.56 (133,5+137,5), 7. Piotr Żyła 273.9 (134+136.5), 8. Andrzej Stękała 277.2 (135+133), 9. Yukiya Sato (Japonia) 270.5 (133+135), 10. Daniel Huber 268.9 (134+132.5), 15. Dawid Kubacki 263.1 (132+131,5), 25. Aleksander Zniszczoł 231.9 (126+123), 32. Klemens Murańka 111.2 (122), 48. Maciej Kot 113 (91.4).

Klasyfikacja generalna Turnieju Czterech Skoczni

1. Stoch 1110.6, 2 Geiger 1062.5, 3. Kubacki 10.57.8, 4. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 1057.8, 5. Żyła 1037.2, 6. Stękała 1032.5, 6. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 1032.5, 7. Kraft 1019.1, 9. Peter Prevc (Słowenia) 1018, 10. Daniel Huber (Austria) 1014.7, 31. Zniszczoł 684.5, 32. Murańka 681.1, 42. Kot 426.6.

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata

1. Graneru 768, 2. Markus Eisenbichler (Niemcy) 584, 3. Stoch 508, 4. Kubacki 387, 5. Żyła 394, 6. Geiger 361, 7. Anże Laniszek (Słowenia) 350, 8. Johansson 324, 9. Sato 281, 10. Lindvik 260, 14. Stękała, 29. Zniszczoł 76, 35. Klemens Murańka 57, 37. Paweł Wąsek 55, 50. Kot 17, 53. Jakub Wolny 16, 64. Stefan Hula 2, 67. Tomasz Pilch 1.

Klasyfikacja generalna Pucharu Narodów

1. Polska 2018, 2. Norwegia 1972, 3. Niemcy 1832, 4. Austria 1279, 5. Słowenia 1015, 6. Japonia 940.]


Fot. Tadeusz Mieczynski / PressFocus

Komentarze