Karuzela trenerska kręci się dalej

19 stycznia – tego dnia poznamy nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Lista potencjalnych kandydatów jest na ten moment długa.


Grupa trenerów, którzy mają być na oku Polskiego Związku Piłki Nożnej, bądź którzy wyrażają chęć objęcia reprezentacji i zagrania w barażu z Rosją, może zostać zapisana na zwoju i efektownie rozwinąć się aż do samej podłogi. Czy to z kraju, czy to z zagranicy – ciągle dobiegają nowe kandydatury, tak że już trudno połapać się w tym, kto faktycznie jest potencjalnym kandydatem, a kto został wymieniony dla samego wymienienia.

Z ziemi włoskiej…

Po raz kolejny mocnych kandydatów zdają się wysyłać Włochy. Już rok temu, gdy czekaliśmy na „niespodziankę” w postaci Paulo Sousy, pojawiło się kilka kandydatur z Półwyspu Apenińskiego. W końcu ówczesny prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek, ma we Włoszech nie lada renomę i dysponuje wieloma znajomościami.

Ostatecznie jednak padło na Portugalczyka, ale kto wie, czy tym razem historia nie będzie inna. Piotr Koźmiński z WP twierdzi bowiem – powołując się na środowisko samego zainteresowanego – że wstępne rozmowy z polską federacją odbył już… Andrea Pirlo. Sebastian Staszewski z Interii wymienił z kolei Fabio Cannavaro.

Oba te nazwiska są w świecie futbolu doskonale znane i… aż nie pasują do „biało-czerwonej” reprezentacji. Nie chodzi tu bynajmniej o sam fakt wybitnej kariery obu Włochów – choć Pirlo był przecież topowym „registą”, czyli reżyserem środka pola, a Cannavaro dokonał sztuki dla obrońcy obecnie niemożliwej, czyli zdobył Złotą Piłkę (w 2006 roku). Pirlo jednak sezon 2020/21 spędził na ławce trenerskiej Juventusu, gdzie dopiero uczył się zawodu.

Wyjątkowo mu w Turynie nie poszło, ale trudno sądzić, aby nagle zaliczył taką degradację, by trafić do reprezentacji Polski. Wbrew temu, co może się tutaj nad Wisłą wydawać, na Zachodzie objęcie kadry jest dużo mniej prestiżowe niż praca z klubem – szczególnie jeśli jest nim Juventus. Poza tym Polska w rankingu reprezentacji nie może być uważana za nic więcej niż zwykłego przeciętniaka…

Michniewicz chce Nawałkę

Cannavaro z kolei doświadczenie trenerskie ma od Pirlo większe, z tą różnicą, że trenował tylko kluby arabskie i chińskie. Z jego punktu widzenia objęcie posady selekcjonera Polski (czyli powrót do Europy) mogłoby więc być realną perspektywą, z tym że znak zapytania należałoby postawić przy ewentualnej kwestii zarobków – bo u nas Włoch na pewno nie zarobiłby tyle, ile u poprzednich pracodawców. No i nader wszystko – co tyczy się obu kandydatów – na ten moment niewiele wskazuje na to, aby przed decydującym meczem z Rosją kadrę miał objąć ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o polskiej piłce i polskiej reprezentacji.

Ten argument mógłby więc przemawiać za postacią, jaką – powołując się na źródło bliskie PZPN-owi – podał solidny rosyjski portal MatchTV. Czesław Michniewicz. Były trener Legii Warszawa i polskiej młodzieżówki od samego początku przewija się wśród kandydatów na zajęcie miejsca Sousy.

Oprócz niego ciągle grzane są nazwiska Marka Papszuna, Holendra Dicka Advocaata, Adama Nawałki (którego popiera… Michniewicz), mającego polskie obywatelstwo Izraelczyka Awrama Granta oraz – co jest dość świeżą kwestią – Ante Cacicia. Ten ostatni został zacytowany przez portal sport.pl, wyrażając gotowość na objęcie „biało-czerwonych”. 68-latek to Chorwat, który prowadził m.in. swoją rodzimą kadrę w latach 2015-17, kilka klubów tamtejszej ligi, a ostatnio egipskie Pyramids FC. Od października 2020 roku pozostaje bezrobotny.


Na zdjęciu: Na trenerskiej karuzeli reprezentacyjnej pojawił się… niedawny trener Juventusu, Andrea Pirlo.
Fot. PressFocus