Kiedy Żyro wchodzi na boisko, to swoje dokłada

To w dużej mierze dzięki duetowi Martin Konczkowski – Michał Żyro, Piast awansował do kolejnej rundy pucharowych rozgrywek.


W czwartkowym meczu II rundy eliminacji Ligi Europy Piast – TSV Hartberg nie brakowało zwrotów akcji. Jednym z nich było wejście w końcówce spotkania na boisko Michała Żyro, który na murawie w 71 minucie zastąpił z przodu Piotra Parzyszka.

27-letni napastnik nie gra na razie w pierwszym składzie gliwiczan, ale kiedy wychodzi na boisko, to swoje dokłada. Jest tak szczególnie w pucharowych bojach gliwickiej jedenastki, która wcześniej w europejskich pucharach nie potrafiła pokonać rywala. Teraz trzeci zespół poprzedniego sezonu ekstraklasy ma już na rozkładzie w międzynarodowych rozgrywkach Dinamo Mińsk (2:0) i teraz TSV Hartberg (3:2).

Czwartkowy mecz przy Okrzei z austriacką jedenastką miał dramatyczny przebieg. Po pierwsze, drużyna z Gliwic grała bez swojego trenera Waldemara Fornalika na ławce rezerwowych , którego przedmeczowy test na koronawirusa dał wynik pozytywny. Poza tym Piast dwa razy prowadził i dwa razy wypuszczał to jednobramkowe prowadzenie z rąk.

W końcu jednak pieczęć oznaczając awans przystawił rezerwowy Żyro. Wszedł na boisko na kilkanaście minut przed końcem, żeby w 84 minucie trafić efektownym strzałem głową po świetnym dośrodkowaniu Martina Konczkowskiego, który z TSV zdobył gola i zaliczył efektowną asystę. Żyro swoje dołożył też w Mińsku, gdzie podobnie jak z Austriakami, też dał bardzo dobrą zmianę. Po golu w meczu z Hartbergiem jego radości nie było końca.

– Zagraliśmy to, co chcieliśmy. No może z wyjątkiem tych dwóch straconych bramek, ale taktycznie właśnie tak zamierzaliśmy podejść do tego spotkania. Rozpoczęliśmy nieco cofnięci, bo wiedzieliśmy, że austriackie zespoły grają często wysokim pressingiem i są tak samo wysoko atakowane, więc są na to przygotowane. Widać było, że jak się cofnęliśmy, to rywale mieli problemy z rozegraniem piłki i tylko długimi podaniami za linię obrony mogli coś sobie stworzyć. Tak też strzelili dwa gole.


Czytaj jeszcze: Piast sprostał oczekiwaniom i gra dalej

Wiedzieliśmy o tym, więc powinniśmy ustrzec się błędów. Najważniejsze jednak, że my zdobyliśmy o jedną bramkę więcej i oby tak było zawsze. Często po treningach zostajemy z Martinem i ćwiczymy dośrodkowania. „Konczi” ma świetnie ułożoną stopę, dobrze dograł, a ja znalazłem się w polu karnym i udało się strzelić gola. Ta bramka dała nam awans i to bardzo mnie cieszy – mówił po meczu Żyro.

Dzięki dobrym występom w pucharowych bojach zawodnik, który latem przyszedł do Gliwic ze Stali Mielec, walczy o swoje. Kto wie czy w kolejnym ligowym meczu z Jagiellonią w poniedziałek, nie otrzyma od sztabu trenerskiego szansy gry od pierwszej minuty tym bardziej, że w bieżących rozgrywkach gliwiczanie w ekstraklasie nie strzelili jeszcze bramki. Z Żyro w przedniej formacji powinno być łatwiej o gole!


Zaskoczeni dopingiem

Austriacka gazeta „Kronen Zeitung” po meczu w Gliwicach napisała o dopingu na stadionie, który było słychać w telewizji, ale już oczywiście nie na samym obiekcie przy Okrzei, gdzie nie było fanów. Było to dziwne i zaskakujące dla gości. Komentator ORF Boris Kastner-Jirka potwierdził podczas transmisji, że nagrany doping można było usłyszeć dla ludzi w telewizji, ale jego kolega Martin Lang nie zauważył niczego na miejscu, na pustym stadionie.

Czy wiesz, że…

Latem 2014 roku w meczach III rundy eliminacji Ligi Europy z duńskim Esbjerg fB mierzył się Ruch Chorzów. Pierwszy mecz tych drużyn rozegrano na stadionie w… Gliwicach. Padł wtedy bezbramkowy remis. Tamto spotkanie rozpoczęło się z 10 minutowym opóźnieniem z powodu… spóźnienia drużyny gości. W rewanżu na terenie rywala „niebiescy” zremisowali 2:2 i awansowali do IV rundy pucharowych rozgrywek, gdzie odpadli po zażartej rywalizacji z Metalistem Charków.

29

BRAMEK dla Piasta zdobył w latach 2013-15 Kamil Wilczek. W sezonie 2014/15 był nawet królem strzelców w barwach gliwickiego zespołu, skąd wyjechał potem i do dziś gra za granicą. Najpierw we włoskim Carpi, a potem – z krótkim pobytem w Turcji w tym roku – na duńskich boiskach.

16

TYLE razy w bezpośredniej konfrontacji mierzyły się o awans klubowe zespoły z Polski i Austrii. Bilans jest zdecydowanie bardziej korzystny dla naszych ekip, które awans – jak teraz Piast – wywalczyły jedenaście razy, a w pięciu przepadkach lepsze były zespoły przeciwnika.


Fot. Rafał Rusek/PressFocus

Komentarze