Zobacz
Do góry

Kłos trenuje z uśmiechem

Karol Kłos po roku powrócił do kadry. – Gdyby nie ta przerwa, to bym się rozsypał – powiedział.

Kłos przez lata był podporą reprezentacji Polski. Jest mistrzem świata z 2014 roku. W poprzednim sezonie w kadrze go jednak zabrakło. Wszystko przez kontuzję kolana. – Ta przerwa była mi bardzo potrzebna, bo bez niej być może rozsypałbym się. Kontuzja pogłębiłaby się. Teraz wstaję rano i nie myślę o tym, czy dam radę potrenować, czy to kolano będzie boleć na treningu, czy też nie – wyjaśnił środkowy, który z kłopotami z kolanem borykał się już od dłuższego czasu.

– To się ciągnęło bardzo długo. Jak miałem przerwę to kolano nie bolało, ale gdy tylko zaczynałem trenować, to po trzech dniach pojawiał się ból. Odrobiłem pracę domową w ubiegłym roku podczas wakacji i jeszcze nawet przeciągnąłem to trochę na sezon klubowy. Dzięki temu jestem dzisiaj zdrowy i gotowy do gry – przyznał.

Reprezentacja Polski Mężczyzn. Leon gotowy

Kłos klubowego sezonu nie zaliczy do udanych. Jego PGE Skra Bełchatów, mimo że broniła mistrzostwa Polski, z trudem awansowała do play offu, by ostatecznie rozgrywki zakończyć dopiero na szóstym miejscu. Jego gra została jednak doceniona przez Vitala Heynena, szkoleniowca biało-czerwonych. – Cieszę się, że tu jestem. Od samego początku mam uśmiech na twarzy. Trenujemy trzy razy dziennie – nie są to jakieś długie treningi, bo trwają po około półtorej godziny, ale jednak to są trzy treningi na dzień. Dni są więc wypełnione maksymalnie, a mimo wszystko uśmiech mnie nie opuszcza, bo stęskniłem się za tym wszystkim. Stęskniłem się za chłopakami, z którymi grałem już wcześniej w reprezentacji czy też w klubie, więc spędzamy razem miło czas nie tylko podczas treningów, ale również poza nimi – zdradził Kłos. Ze znalezieniem wspólnego języka ze szkoleniowcem także nie było problemu.

– Dużo rozmawiałem z chłopakami, powiedzieli mi, że będzie dobrze i od początku jest tak jak mówili. Na pewno będą momenty, kiedy ten humor nie będzie taki super, kiedy będziemy zmęczeni, kiedy być może nie będziemy robić czegoś w taki sposób, w jaki trener chce, ale to jest siatkówka. Po to jest trener, żebyśmy stawali się lepsi – dodał.

W reprezentacji Kłos zagra z nietypowym numerem, 77. – Siódemka przyniosła mi bardzo dużo szczęścia – z tym numerem wygrywałem mistrzostwo świata w Polsce. Później nie było mnie w reprezentacji i numer ten przejął Artur Szalpuk. Jemu też przyniosła szczęście. Nie miałem serca mu więc jej zabierać i zapytałem z jakich numerów mogę wybierać. Okazało się, że mogę skorzystać z numeru 77 i tak już zostało. Może przyniesie podwójne szczęście? – z optymizmem mówił środkowy.

Celem na ten sezon reprezentacyjny jest wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. – To jest bardzo ważny turniej, nawet ważniejszy niż mistrzostwa Europy. Wszyscy marzymy o udziale w igrzyskach olimpijskich. Wcześniej czeka nas jeszcze Liga Narodów, w której pojawię się podczas trzech weekendów – stwierdził Kłos.

Pierwsze spotkanie Polaków w Lidze Narodów już 31 maja w Katowicach. Zmierzą się kolejno z Australią, USA i Brazylią. Wcześniej, bo 25 maja, rozegrają mecz towarzyski z Niemcami w Arena Gliwice.

(polska siatkówka, mic)

Na zdjęciu: Karol Kłos wierzy, że jego powrót do kadry będzie zwycięski.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w PlusLiga