Zobacz
Do góry

Kmiecik: Już nie możemy walić w pampersy

– Trtik to supertrener. Był dla nas bardzo ważny. Albo będzie jeszcze – mówi Bogdan Kmiecik, prezes NMC Górnika Zabrze.

Po przegranym ćwierćfinale z MMTS-em Kwidzyn minęło kilka tygodni zanim podniósł pan słuchawkę…

Bogdan KMIECIK: – Od razu wziąłem wolne, wyjechałem za granicę i nie komunikowałem się z klubem. Przez dwa tygodnie byłem potwornie zniechęcony, nie wiedziałem, jak to się skończy… Atmosfera zrobiła się niezdrowa. A gdy wróciłem do Zabrza, nabrałem dystansu i nowych sił, ale zauważyłem, że wciąż za dużo jest emocji. Dlatego powiedziałem „stop!”.

I wysłał pan Rastislava Trtika na urlop. Stracił pan do trenera zaufanie?

Bogdan KMIECIK: – Mamy do siebie szacunek, uważam, że to supertrener. Był dla nas bardzo ważny. Albo jeszcze będzie, zimą przedłużyliśmy kontrakt na kolejny rok. Pytanie, czy wciąż mamy do siebie wzajemne zaufanie, żeby wspólnie powalczyć o medal w przyszłym roku… Na razie trener został urlopowany – co nie znaczy, że jest zwolniony.

Ale zawodnicy trenują bez niego…

Bogdan KMIECIK: – Gdzie tam trenują… Coś tam biegają, grają w piłkę, takie tam zawracanie d…

Szuka pan nowego szkoleniowca?

Bogdan KMIECIK: – Na razie nie widzę takiej potrzeby, chyba że sam trener stwierdzi, że już nie chce. Jemu też pewnie nie wszystko w klubie pasuje. Bo zaufanie do siebie muszą mieć obie strony. I zawodnicy do trenera także. Zanim rozjadą się na wakacje, też chcę z nimi porozmawiać. Tydzień temu rozmawialiśmy z trenerem na zarządzie chyba ze dwie godziny. To była wyczerpująca dyskusja, teraz każdy z nas musi sobie to przemyśleć na spokojnie, ja też. Pewnie spotkamy się znowu za tydzień lub za dwa, usiądziemy spokojnie przy stole. Na razie musimy od siebie odpocząć.

Dlaczego Górnik się kruszy?

Czyli mam rozumieć, że 15 lipca przygotowania do nowego sezonu rozpocznie Trtik?

Bogdan KMIECIK: – Na dzisiaj – tak. Jutro – nie mam pojęcia, co się wydarzy. Nie wiem, do czego nas te analizy i rozmowy doprowadzą. Jeżeli musimy wymienić 4-5 zawodników – to to zrobimy, jeżeli trenera – też, jeżeli trzeba by prezesa zmienić – to nie wiem, kto dalej będzie to w Zabrzu prowadził, bo tu już o kasę idzie…

Więc czekamy. Pana ocena, dlaczego Górnik znowu odpadł w ćwierćfinale?

Bogdan KMIECIK: – Nie tylko trener jest winny, my jako zarząd także jesteśmy odpowiedzialni za pewne rzeczy. Jesteśmy w trakcie analizy, gdzie leży główny powód. Oczywiście, na pierwszy rzut oka zabrakło nam rozgrywających. Ale przecież nie ma sensu takie tłumaczenie – rok temu wypadli bramkarze, a za rok nie będzie skrzydłowych? Finalnie albo nie mamy sił, albo jesteśmy za słabi mentalnie, albo nie potrafimy. Stąd muszę uzupełnić zespół, dolać mu świeżej krwi. Musimy coś zmienić…

A więc trener…

Bogdan KMIECIK: – Do tej pory wszystko układaliśmy pod to, jak chciał „Rasti”, ale na końcu zostaliśmy z niczym. A w sporcie liczą się medale. Czyli to, co z brawurą w finale z Płockiem zrobiły Kielce, czy to, co wywalczyła Gwardia w meczu o brąz. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo znowu nam się nie udało. To jak jakaś choroba, która się roznosi – przez cały rok jest fajnie, wygrywamy w Płocku, klepiemy się po plecach, ale jak przychodzi co do czego, walimy w pampersy. Jak medal wisi na szyi, nie ma znaczenia, czy buty były za ciasne, czy ci stopa w nich lata. Ale jak przegrywasz – zawsze są dylematy, rozterki, wątpliwości. Musimy zrobić wszystko, żeby w przyszłym roku było inaczej, bo moim celem będzie medal. I chcę to podkreślić już dzisiaj, bez względu na to, czy ktoś powie, że na wyrost. Bo wszystko inne jest dla nas nieciekawe. Co nie znaczy, że nam się to należy. Nic nam się nie należy – teraz inni byli lepsi od nas, a my znowu będziemy o coś walczyć.

Tymczasem prawie po sąsiedzku, w Opolu, zdobyli ten medal, a drugi raz z rządu są w czwórce. Zaimponowała panu Gwardia?

Bogdan KMIECIK: – Czy zaimponowała? Oczywiście mam dla niej same komplementy i gratulacje, nie ma dyskusji. Piękną pracę tam robią. My też po kilku latach chcielibyśmy ten medal zdobyć.

Chciał pan wyciągnąć z Gwardii na bramkę Adama Malchera?

Bogdan KMIECIK: – Naprawdę? Nie. To superbramkarz – nie ma wątpliwości. Ale mamy swoją filozofię. Nowego golkipera wybierali trener i Martin Galia. Ja się na tym nie znam, więc poprosiłem ich o pomoc.

No właśnie, co z Galią? Czech podobno ma oferty…

Bogdan KMIECIK: – To jego prywatna sprawa, nic mi do tego. Jak ktoś rzuci na stół konkretne pieniądze, może to będzie do przemyślenia. Na razie cisza. Martin ma jeszcze roczny kontrakt w Górniku, ale dzisiaj kontrakt nic nie jest warty – można się albo pokłócić, albo osiągnąć jakiś kompromis i rozstać w każdej chwili. Dlatego nie wiem, czy Martin zostanie z nami.

Po sprzedaniu do Vive Mateusza Korneckiego zostalibyście bez bramkarza. Będzie Jakub Skrzyniarz?

Bogdan KMIECIK: – Na razie nie mogę potwierdzić. Jest to mocny kandydat, ale ma ważny kontrakt w Lubinie. Mam też opcje B i C.

Z nowych twarzy jest więc tylko rozgrywający Krzysztof Łyżwa?

Bogdan KMIECIK: – Podpisaliśmy umowę z młodym kołowym Vive Bartoszem Bisem, ale zaprezentujemy go oficjalnie po Final Four w Kolonii. Skrzydłowy Krystian Bondzior – podobnie jak Skrzyniarz – nie jest potwierdzony.

Doświadczeni Rafał Gliński i Michał Adamuszek zostają?

Bogdan KMIECIK: – Mają przedłużone kontrakty. Mam nadzieję, że zdrowy będzie Szymon Sićko. Jurij Gromyko przechodzi do Banika Karwina. Nie wiadomo, co z Aleksem Tatarincewem, który ma problemy ze zdrowiem. Próbujemy się zabezpieczyć. Próbujemy przyśpieszyć grę zespołu. Dojdzie do nas sześciu zawodników, kadra powinna być szersza, ale być może ktoś jeszcze będzie chciał odejść.

 

Na zdjęciu: Po zakończonym sezonie prezes Bogdan Kmiecik ma o czym myśleć…

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport