Kolejka PHL. Jak po grudzie

Hokeiści GKS-u zdawali sobie sprawę ze stawki niedzielnego meczu. Jednak w ich szeregach nie wyczuwało się nerwowej atmosfery.


Już w 32 sek. Adrian Jaworski, przymierzany do reprezentacji i powolany do kadry na turniej EIHC w Kownie, powędrował do boksu kar. Gospodarze za sprawą Ondreja Sedivego objęli prowadzenie. To było wprost wymarzone otwarcie spotkania, ale im dalej, tym wcale nie było łatwo. Gospodarze 1. tercji jeszcze 3 razy grali w przewadze i mocno naciskali, sporo strzelali, ale wynik nie uległ zmianie. Goście grali ostrożnie i nie zagrozili poważnie bramce Fuczika.

W 26 min Bartłomiej Pociecha za atak na głowę Jaworskiego otrzymał karę meczu i gospodarze przez 5 min przeżywali trudne chwile, jednak wyszli bez szwanku i zaczęli mozolną pracę, by w końcu zdobyć kolejnego gola. Mieli wiele sytuacji i pod bramką Ervinsa Mustukowsa było gorąco. Tyszanie strzelali z bliższej i dalszej odległości, ale krążek jak zaczarowany nie chciał wpaść do siatki.

Kiedy Ilja Korenczuk doprowadził do remisu, na lodowisku zapachniało sensacją i turniej PP wymykał się tyszanom z rąk. Jednak gdy do boksu kar powędrował ponownie Edmunds Augstkalns, Christian Mroczkowski zdobył bramkę. Na tym jednak emocje się nie skończyły, bowiem pod koniec meczu Filip Starzyński otrzymał karę i gospodarze desperacko się bronili, ale dotrwali do szczęśliwego końca. Hokeiści z Torunia zaprezentowali się więcej niż poprawnie, ale to efekt groźby prezesa Bogdana Rozwadowskiego, który zapowiedział poważne zmiany w drużynie. Najwyraźniej zawodnicy wzięli sobie to do serca i dzielnie walczyli.

Włodzimierz Sowiński    


GKS TYCHY – ENERGA TORUŃ 2:1 (1:0, 0:0, 1:1)

1:0 – Sedivy – Mroczkowski – Komorski (1:42, w przewadze), 1:1 – Korenczuk – Viitanen – Szeci (45:25), 2:1 – Mroczkowski – Sedivy (57:21, w przewadze).

Sędziowali: Robert Długi i Mateusz Bucki – Andrzej Nenko i Jacek Szutta. Widzów 1300.

GKS: Fuczik; Pociecha (5+20) – Bizacki, Bagin – Jaśkiewicz, Younan – Kasperek (2), Sobecki; Gościński – Komorski (2) – Sedivy, Jeziorski (2) – Ubowski – Bukowski, Dupuy – Boivin – Mroczkowski, Marzec – Starzyński (2) – Wróbel. Trener Andrej SIDORENKO.

ENERGA: Mustukows; Szeci (2) – Jaworski (2), Gimiński (2) – Ahonen, Robertson – Augstkalns (4), Bajwenko; Viitanen – Koskinen – Korenczuk, M. Kalinowski – Szirokow – Jeskanen, K. Kalinowski – Olszewski – Schafer, Wenker – Syty – Zając. Trener Teemu ELOMO.

Kary: GKS – 35 (2 techn.) min, Energa – 12 (2 tech.) min. 


Na zdjęciu: Tyszanie mieli postraszyć rywali specjalnymi koszulkami z okazji Halloween, ale goście nic z tego sobie nie robili.

Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl


Karny raport

Po efektownym zwycięstwie w Torunia z Energą wydawało się, że drużyna trenera Roberta Kalabera złapała wreszcie właściwy rytm i w spotkaniu z Marmą Sanok nie zejdzie ze zwycięskiej ścieżki.

Okazało się jednak, że dawne grzechy rzucają długie cienie, bo w niedzielę JKH znowu grał bardzo nieskutecznie. Gospodarze po trzech tercjach mieli wyraźną przewagę w strzałach (37:27), lecz kompletnie nic z tego nie wynikało, bo ani razu nie potrafili zmusić bramkarza z Sanoka Dominika Salamę do kapitulacji. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna były rzuty karne, w której lepsi  okazali się goście. W JKH nie pomylili się Szvec i Jansons, natomiast w Marmie bezbłędni byli Heikkinen, Ahoniemi i  Pawlenko. Na liście tych, którzy zmarnowali je znaleźli się Kaleinikovas,  Freidenfelds i Mikyska (JKH) oraz Tamminen (Marma).

Bogdan Nather


JKH GKS JASTRZĘBIE – MARMA CIARKO STS SANOK 0:1 (0:0, 0:0, 0:0, 0:0 karne 2:3.

0:1 – Pawlenko (65. decydujący karny).

Sędziowali Michał Baca i Patryk Mateusz Niżnik oraz Sebastian Iwaniak i Artur Hyliński. Widzów 500.

JKH: Balizs; Kamieniew – Viinikainen, Jansons – Kostek, Bryk – Górny (2), Horzelski – E. Szewczenko; Szvec (2) – Mikyska – Urbanowicz (2), Sinegubovs – Freidenfelds – Kaleinikovas, Pelaczyk – Jarosz – Paś, R. Nalewajka (2) – Ł. Nalewajka – Płachetka. Trener Robert KALABER.

MARMA: Salama; Valtola – Karlsson, Łysenko – Biłas, M. Wróbel – Goglund, Florczak – Rąpała; Ahoniemi (2) – Tamminen – Sienkiewicz, Heikkinen – Lahtinen – Pawlenko, Mocarski – Makela (2) – Filipek (2), Miccoli – Ginda – Dulęba. Trener Miika ELOMO.

Kary: JKH – 10 min (2 tech,), Marma – 6 min.


GKS KATOWICE – TAURON PODHALE NOWY TARG 4:1 (1:1, 0:0, 3:0)

1:0 – Fraszko (13:53, w osłabieniu), 1:1 – Jelinek – F. Kapica – Słowakiewicz (18:10), 2:1 – Magee (41:17, w przewadze), 3:1 – Magee – Fraszko – Mikkola (50:49), 4:1 – Fraszko – Pasiut (53:18, osłabieniu).

Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Patryk Kasprzyk – Igor Dzięciołowski i Sławomir Szachniewicz. Widzów 591.

GKS: Miarka; Kolusz – Rompkowski, Mikkola – Wanacki, Kruczek – Wajda, Musioł – Maciaś (2); Magee – Pasiut – Fraszko, Blomqvist – Pulkkinen – Krężołek (2), Hitosato – Monto – Olsson, Prokurat – Smal – Bepierszcz. Trener Jacek PŁACHTA.

PODHALE: Bizub (2); Mrugała – Jelinek (2), P. Wsół (4) – Moksunen (2), Aleksandrow – Zorko; Worwa – Neupauer – Wielkiewicz, Kamiński – Słowakiewicz – F. Kapica, Maunula (2) – Worona – Fric. Trener Juraj FAITH.

Kary: GKS – 4 min, Podhale – 12 min.    


RE-PLAST UNIA OŚWIĘCIM – ZAGŁĘBIE SOSOWIEC 2:1 (0:0, 0:1, 2:0)

0:1 – Sikora – Nahunko (22:42), 1:1 – Djukow – Krzemień (51:45), 2:1 – Sołtys – Kowalówka – Krzemień (58:15).

Sędziowali: Marcin Polak i Bartosz Kaczmarek oraz Grzegorz Cytawa i Maciej Byczkowski. Widzów 1700.

UNIA: Lindskoug; Jakobsons – Pangiełow-Jułdaszew, Jerofejevs – Djukow, P. Noworyta – Bezuszka, Paszek – M. Noworyta; Da Costa – Cichy (2) – Szczechura, Ahopelto (2) – Dziubiński (2)  – Padakin, Kowalówka – Krzemień – Sołtys, Denyskin  – Wanat – Laakso (4). Trener Nik ZUPANCIĆ.

ZAGŁĘBIE: Speszny; Kotlorz – Naróg, Andrejkiw – Choperia (2), Michałowski (2) – Krawczyk, Luszniak – Gniewek; Witecki – Kozłowski (4) – Kogut, Piotrowicz (2) – Dubinin – Bernacki, Sikora – Bucenko – Nahunko, Rzekanowski – Kasprzyk – Danyłenko. Trener Grzegorz KLICH.

Kary: Unia – 10 min, Zagłębie – 10 min.