Zobacz
Do góry

Komenda: Wytyczona droga już jest

– Najważniejsze, że w poszczególnych turniejach występowaliśmy w różnej konfiguracji personalnej i, co ważniejsze, odnosiliśmy zwycięstwa – mówi Marcin Komenda, rozgrywający siatkarskiej reprezentacji Polski.

Czy taki scenariusz pan przewidywał w czasie turniejów eliminacyjnych Ligi Narodów?
Marcin KOMENDA: – Każdy z nas kadrowiczów chce się pokazać z jak najlepszej strony i przekonać do swojej osoby sztab szkoleniowy. Chyba nikt nie przypuszczał, że trener Vital Heynen będzie tak mocno rotował składem ku radości szerokiej grupy młodszych zawodników do której się przecież zaliczam. W sumie zagrało 26 zawodników i to na pewno rekord Ligi Narodów. Najważniejsze, że w poszczególnych turniejach występowaliśmy w różnej konfiguracji personalnej i, co ważniejsze, odnosiliśmy zwycięstwa. Wygraliśmy jedenaście meczów i uważam, że ten wynik jest znakomity. Na pewno długo będziemy wspominać 5-setowe spotkania podczas turnieju w Mediolanie. Z kolei w turniej w Lipsku, choć przed nim towarzyszyły nam emocje, wykazaliśmy się dojrzałością i opanowaniem nerwowym. W takich okolicznościach tworzy się zespół, a każdy z nas zdobywa niezbędne doświadczenie. Eliminacje Ligi Narodów w naszym wykonaniu chyba uświadomiły pozostałym nacjom jaki mamy olbrzymi potencjał siatkarski i jakim dysponujemy szerokim składem.

Komenda: Jestem częścią projektu Heynena

Trener Vital Heynen zaskakiwał rotacją składu. Czy można było przewidywać takie właśnie konfiguracje?
Marcin KOMENDA: – Z tego co wiem chyba nikt nie czuł się zagubiony (śmiech). Trener miał swój plan i skrzętnie go realizował. Wszystko było doskonale zaplanowane i każdy z nas wiedział jaką rolę odegra w tych eliminacjach. Grupa młodszych stażem zawodników miała powody do zadowolenia, bo mogła się zaprezentować w dłuższym wymiarze czasowym. Zdobyliśmy kolejne bezcenne doświadczenie, które już będzie procentowało w kolejnych reprezentacyjnych występach oraz w ligowych rozgrywkach. Mimo takich rotacji w składzie zaprezentowaliśmy się super i chyba zaskoczyliśmy wielu rywali nie tylko swoją walecznością, ale przede wszystkim umiejętnościami. Awans do Final Six w Chicago jest dla nas nagrodą i zapowiada się ciekawa przygoda.

Mimo zaledwie 23 lat już trzeci rok w kadrze. Jak pan ocenia swoje dotychczasowe dokonania?
Marcin KOMENDA: – W pierwszym roku w kadrze terminowałem i wszystko było nowe. Uczyłem się zasad obowiązujących w nowym środowisku i starałem się wyciągać wnioski. W drugim sezonie miałem okazję wystąpić w jednym turnieju w Japonii i dokonałem kolejnego kroku w mojej edukacji sportowej. Z kolei teraz wykonałem nieco większy skok, bo grałem w trzech turniejach i mam z tego powodu ogromną satysfakcję. Wydaje się, że otrzymaną szansę wykorzystałem, ale to, oczywiście, moje spojrzenie. Już od dawna mam ustawione swoje priorytety sportowe i wcale nie zamierzam z obranej drogi rezygnować. Pragnę występować w reprezentacji kraju, która będzie zdobywała medale w najważniejszych turniejach: w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata oraz Europy. Takie sobie wyznaczyłem cele i zrobię wszystko, by je zrealizować. Młody wiek nie jest sprzymierzeńcem rozgrywających, ale jestem cierpliwy i staram się robić wszystko, by w odpowiednim czasie znaleźć się w wyjściowym składzie.

Po tegorocznych występach reprezentacyjnych wiele pochlebnych recenzji. Czy zbliżył się pan do tej reprezentacji?
Marcin KOMENDA: – To miłe gdy fachowcy komplementują moją grę. Niemniej staram się nie fruwać w powietrzu, nie nosić głowy w chmurach, lecz stąpam twardo po ziemi. Nie wiem czy swoją grą zbliżyłem się do pierwszego reprezentacyjnego garnituru. Ocenę pozostawiam trenerom. Natomiast wiem nad jakimi elementami muszę pracować, żeby być jeszcze lepszym rozgrywającym.

Trener Heynen jeszcze nie ogłosił składu i trochę to dziwne, nieprawdaż?
Marcin KOMENDA: – Sztab przyjął taką zasadę i tego się trzymam. – Trener z każdym kadrowiczem rozmawiał i dokonał podziału. Nie mogę zdradzić wewnętrznych ustaleń, ale spodziewam się, że wystąpimy w nieco młodszym składzie. Już niebawem wszystko się wyjaśni.

Czego możemy się spodziewać po Final Six?
Marcin KOMENDA: – Grają w nim same tuzy, a myśmy trafili na Brazylię oraz Iran, czyli dwa najlepsze zespoły eliminacji. Mają silne składy i w starciu z nami uchodzą za faworytów. Nie mamy nic do stracenia, zaś wiele do zyskania. Mogę tylko zapewnić, że będziemy walczyli o każdą piłkę i musimy się mocno wspierać. Skupiamy się na własnej grze i chcemy zaprezentować swoją najlepszą grę. Dla mnie to będzie kolejne doświadczenie, bo przecież po drugiej stronie staną czołowi siatkarze świata, mający za wiele sukcesów w wielu ważnych imprezach oraz grający w najsilniejszych ligach świata.

 

Na zdjęciu: Marcin Komenda, mimo 23 lat, ma określone cele sportowe oraz jest profesjonalistą w każdym calu.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w reprezentacja Polski