Komentarz „Sportu”. Ciszy w GieKSie ciąg dalszy. Szeryfie, co tu się dzieje?

Następny1 z 2
Użyj strzałek ← → do nawigacji

Z pewną dozą zdumienia obserwuję to, co dzieje się w GKS-ie Katowice; a raczej to, co się nie dzieje. Od spadku do II ligi minęło już 16 dni, a kibice wciąż nie wiedzą, kto w przyszłym sezonie będzie prezesem, dyrektorem sportowym i trenerem – nie mówiąc o tym, kto (i za jakie pieniądze) będzie biegał po boisku. Najpierw pewien paraliż decyzyjny spowodował urlop prezydenta Marcina Krupy. Potem datą graniczną miał być ostatni dzień maja, na który wyznaczono posiedzenie rady nadzorczej. Nie zapadły na nim jednak żadne decyzje, jakimi można by natychmiast pochwalić się opinii publicznej.

***

Oczywiście – być może jestem naiwny, dlatego dopuszczam ewentualność, że tak naprawdę wszystkie karty zostały już rozdane i na razie są dobrze poukrywane, czekając na odkrycie. Owoce takiej opieszałości już jednak są. Klubowi za rozmowy podziękował Łukasz Piworowicz, były dyrektor sportowy Piasta Gliwice czy Rakowa Częstochowa, a wcześniej uczynił to agent piłkarski Rafał Kędzior.

Poniekąd dowodzi to, że ludzie z pozycją, w tej czy innej formie niezależni, dla których posada w GieKSie to nie jest „być albo nie być”, a raczej szansa na stworzenie czegoś fajnego, w sytuacji pata decyzyjnego takiej szansy najwyraźniej nie widzieli. Krąg osób zainteresowanych pracą przy Bukowej automatycznie został zatem zawężony – obawiam się, że również merytorycznie.

A nawet jeśli faktycznie wszystko jest gotowe i są konkretne kandydatury na kluczowe stanowiska – o których w przestrzeni medialnej nie dyskutowano – to taka zwłoka z ich przyklepaniem i ogłoszeniem też nie służy klubowi. Bo powoduje, że GieKSie ucieka cenny czas, a można go wykorzystać jedynie w sytuacji, gdy jest się w pełni transparentnym. Nie będziemy już tu nawet dodawać o stratach wizerunkowych; i o tym, że trudno jest się dziwić tym ludziom, którzy są… zdziwieni, jak w tej kryzysowej sytuacji po klęsce najważniejszej z gałęzi wielosekcyjnego klubu radzi sobie właściciel, czyli miasto.

***

Odnośnie wizerunku – sam GKS po spadku zareagował nawet korzystnie. Był treściwy materiał wideo z kulisami przegranego meczu z Bytovią, rozmowa z Adrianem Błądem, podziękowania dla kibiców i sponsorów czy film z wypowiedziami kilku postaci związanych z GieKSą, zawierający wzruszający monolog pana Franka Sputa.

Ze strony osób faktycznie odpowiedzialnych za spadek zabrakło mi jednak wypuszczonego w eter prostego „przepraszam” wobec wszystkich tych, którym dobro drużyny z Bukowej leży na sercu. A już zupełnie kuriozalne było to, o czym opowiadano w radiu WeszłoFM. Na antenę chciano zaprosić tam zdymisjonowanego dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika. Ten odparł jedynie, że nie jest już pracownikiem GKS-u i w związku z tym nie czuje się uprawniony do udzielania wypowiedzi. Przypomnę, że to ten sam dyrektor Bartnik, o którym zimą mówiono, że zostaje w Katowicach, bo chce wziąć za zaistniałą sytuację odpowiedzialność. Jeśli tak wygląda to branie odpowiedzialności, to tylko pogratulować.

 

Zobacz jeszcze: Współczuję młodszym kibicom

Następny1 z 2
Użyj strzałek ← → do nawigacji

Komentarze