Komentarz Sportu. Płyń i płoń

Na sześć kolejek przed końcem drużyny z pozycji 5-16 walczą o dwie przepustki do barażu o awans, a jeśli ktoś się z tej walki wypisze, to w zamian może dostać wilczy bilet do drugiej ligi.


– Synu, a wiesz, że wiosną 2020 nasz klub walczył o awans do ekstraklasy?
– I co, tato?
– No i spadliśmy.

Nikomu nie życzę takich wspomnień, ale jestem w stanie wyobrazić sobie po latach podobny dialog, patrząc na to, co dzieje się dziś na zapleczu ekstraklasy. Na sześć kolejek przed końcem drużyny z pozycji 5-16 walczą o dwie przepustki do barażu o awans, a jeśli ktoś się z tej walki wypisze, to w zamian może dostać wilczy bilet do drugiej ligi. Nie ma miejsca na kryzys i zaniedbania, a takowego dopuszczono się w ostatnich dniach w Grudziądzu. Po… wygranej z Puszczą w obozie Olimpii uznano, że należy zwolnić Jacka Trzeciaka. Poczyniono ustalenia, umówiony już był nawet pożegnalny obiad drużyny z trenerem, ale ostatecznie włodarze… zmienili zdanie; jakby przypominając sobie, że zatrudnili Trzeciaka, gdy zespół plasował się tuż nad strefą spadkową, a teraz ma punkt straty do czołowej szóstki.

Czasem taka zawierucha wedle pokrętnej logiki potrafi przynieść dobre owoce, scementować, ale tym razem tak nie było, bo grudziądzanie zostali rozstrzelani przez GKS Tychy, który po rezygnacji Ryszarda Komornickiego złapał oddech. Komornicki publicznie powtarzał, że tak naprawdę nie chciał przesiadać się z fotelu dyrektorskiego na trenerski, a nie da się zapalić do działania innych, jeśli samemu się nie płonie.

Teraz układ jest czytelny. Nim po sezonie drużynę przejmie Artur Derbin, do brzegu dopłynie z nią duet Horwat-Zadylak. Gdzie tyszanie zacumują? Przed nimi sądny tydzień, czyli mecze Bruk-Betem i Miedzią. Wóz albo przewóz.


Zobacz jeszcze: GKS Tychy wygrywa z Olimpią Grudziądz

Komentarze