Komentarz „Sportu”. Wstrzemięźliwi prezesi

Gdyby prezesi klubów wsłuchiwali się w głos tzw. ludu i postrzegali podpowiedzi kibiców za dobrą monetę, Piotr Mandrysz, Michał Ściebura, czy Krzysztof Dębek, już byliby bez pracy.


Sytuacja w tabeli Sandecji Nowy Sącz i GKS-u 1962 Jastrzębie jest bardzo klarowna, natomiast opiekunowi Zagłębia Sosnowiec wytyka się, że prowadził swoją drużynę w 20 meczach i aż połowę z nich przegrał.

Na razie sternicy wspomnianych klubów wytrzymali ciśnienie, ale w nieskończoność raczej tego robić nie będą. Dwaj outsiderzy w tej chwili przypominają faceta, któremu w ulicznej bójce złamano nos, zaś ocenę stanu jego kości policzkowych można odłożyć na bardziej dogodny moment. Ale jeżeli w kolejnym starciu(ach) znowu wszystkie ciosy „wyłapie” nie na rękawice, tylko na szczękę i żołądek, hospitalizacja będzie nieunikniona.

Kompletnie rozczarował hit minionej kolejki, w którym zmierzyły się Arka z ŁKS-em. Najbardziej w nim rzucała się w oczy bezkompromisowość zawodników obu drużyn, mająca odzwierciedlenie w liczbie fauli. Sędzia Damian Sylwestrzak odgwizdał 44 takie przewinienia. Sympatycy klubu z Gdyni przysięgają, że arbiter ich „przekręcił”, nie uznając gola Marcusa Viniciusa i nie dyktując rzutu karnego po faulu na Szymonie Drewniaku. Ale czy trzeci mecz z rzędu Arki bez zdobyczy bramkowej to przypadek?


Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Komentarze