Zobacz
Do góry

Komentarz ,,Sportu”. Wszystko zależy od nas

Za nami kolejne dwa eliminacyjne mecze Euro 2020. Powodów do wielkiej radości nie ma. Nie ma też jednak wielkich powodów do dramatyzmu, bo choć zdobycz punktowa z wrześniowych gier nie jest wielka, to wciąż otwieramy tabelę grupy G, z przewagą nad naszymi najgroźniejszymi rywalami Słoweńcami i Austriakami.

Ci drudzy mieli gorszy okres na początku eliminacji, kiedy to zaliczyli dwie wpadki, przegrywając i z Polską i z Izraelem. Początek nie był też udanych dla jedenastki prowadzonej przez Matjaża Keka. Słoweńcy stracili przecież cenne punkty i z Macedonią i z Austriakami, z którymi w czerwcu na ich terenie przegrali.

Do końca gier pozostały jeszcze cztery mecze i wiele może się jeszcze zmienić. Karty na razie rozdaje reprezentacja Polski. Seria czterech kolejnych zwycięstw sprawiła, że to my póki co mamy najlepszą sytuację. Jak pokazują przykłady nie tylko z „polskiej” grupy, gorsze momenty przydarzają się też innym, jak choćby wicemistrzom świata Chorwatom, którzy ostatnio stracili punkty z Azerbejdżanem. A Czesi, którzy przegrali z Kosowem? Wszystkich gier nie da się wygrać. Na pewno jednak trzeba zwyciężać w starciach z tymi dużo niżej notowanymi.

Reprezentacja. Młodzi zwycięzcy

Przed zespołem prowadzonym przez Jerzego Brzęczka dwa mecze w październiku z Łotwą i Macedonią Północną. Te spotkania bezwzględnie trzeba rozstrzygnąć na swoją korzyść, żeby uniknąć nerwowej końcówki. Często mówi się, że ligę wygrywa się niespektakularnymi zwycięstwami nad bezpośrednimi konkurentami do trofeum, ale z tymi średniakami czy z tymi słabszymi. W takich spotkaniach nie można sobie pozwolić na wpadkę.

Podobnie jest i teraz. Z fatalnie prezentującą się w tych eliminacjach Łotwą, którą wszyscy ogrywają, jak chcą, strzelając jej po kilka goli, a potem z Macedonią Północną trzeba bezwzględnie zainkasować sześć punktów. Jak jednak przestrzega Artur Wichniarek, do tych kluczowych dla nas gier trzeba będzie podejść maksymalnie skoncentrowanym, bo bez walki i zaangażowania wiele się nie osiągnie. Zresztą sami nasi piłkarze to wiedzą, bo Łotwa, choć słaba, to stawała już naszym futbolistom na drodze. Może coś o tym powiedzieć prezes PZPN Zbigniew Boniek czy piłkarze Piasta Gliwice… Oby teraz nie było podobnie.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w felietony