Zobacz
Do góry

Kontrowersja kolejki. Od razu poszedł do szatni

Raków w ciągu czterech dni rozegrał dwa spotkania z Cracovią. Marek Papszun nie kalkulował i w obu pojedynkach postawił na prawie tę samą jedenastkę, złożoną w większości z podstawowych zawodników.

 

Jednym z nich był Miłosz Szczepański, jeden z najważniejszych zawodników środka pola. W czwartkowy wieczór zagrał w Pucharze Polski 102 minuty. W niedzielnym pojedynku przy Kałuży zakończył swój występ jeszcze przed przerwą, gdy zastąpił go Sebastian Musiolik. Było to o tyle zaskakujące, że Szczepański nie rozgrywał złego meczu. Miał nawet sytuację w polu karnym, której nie wykorzystał. Nie było również widać po zawodniku Rakowa żadnego urazu. Marek Papszun usprawiedliwiał swoją decyzję zmęczeniem swojego zawodnika.

– Zmiana Szczepańskiego była taktyczna. Jest młodym piłkarzem, który jeszcze nie był przygotowany na takie obciążenia, jak w tym tygodniu. Nie zrobił nic złego, ale było widać, że ten tydzień mocno się na nim odcisnął. Nie udało mu się pomóc zespołowi – mówił na konferencji po spotkaniu trener ekipy spod Jasnej Góry.

Nie można odmówić trenerowi racji. Statystyki Szczepańskiego były nieciekawe. W ciągu blisko połowy wykonał osiem podań, tyle samo co wchodzący na końcówkę Daniel Bartl. Wygrał zaledwie dwa pojedynki na dziewięć. Kilkakrotnie również tracił piłkę. Mimo że nie wyglądało to w sumie źle, to Szczepański rozegrał jeden z najgorszych meczów w ekstraklasie. Po zobaczeniu swojego numeru na tablicy świetlnej nie był zadowolony z decyzji trenera i po zmianie ruszył od razu w kierunku szatni.

Taka reakcja w zasadzie nie może dziwić. Nikt nie lubi opuszczać boiska tak wcześnie, nawet grając przeciętnie. Jednak Musiolik, który zmienił Szczepańskiego, również zaprezentował się słabo. Nie oddał nawet jednego strzału! Jego pojawienie się na krakowskiej murawie nie odmieniło sytuacji Rakowa, który w drugiej części spotkania został przez „Pasy” wypunktowany. Gdyby Papszun, podobnie jak Michał Probierz, postawił na najlepszą, dobrze wypoczętą jedenastkę w niedzielę, to możliwe że zamiast dwóch porażek chociaż raz ekipa spod Jasnej Góry wróciłłaby do Częstochowy z tarczą. A tak nie ma ani kolejnej rundy pucharu, ani ligowych punktów.

Na zdjęciu: Nie tylko Miłosz Szczepański (nr 30) meczu z „Pasami” nie zaliczy do udanych…

Komentarze