Kontrowersja kolejki. Wołanie o karnego

Beniaminkowi wiatr w oczy, można by to odnieść do piłkarzy Podbeskidzia i do rzutów karnych, tych gwizdanych i tych niegwizdanych w stosunku do bielskiej jedenastki.


Takie mecze, jak niedawne starcie „górali” z Górnikiem, kiedy w końcówce spotkania sędzia podyktował dla zespołu trenera Roberta Kasperczyka jedenastkę, należą do rzadkości. To raczej właśnie przeciwko drużynie z Bielska są dyktowane rzuty karne. W tym sezonie sędziowie podyktowali już 7 karnych przeciwko „góralom”. Rywale wszystkie z nich wykorzystali.

W sobotnim meczu z Jagiellonią w polu karnym gości doszło do starcia dwóch młodzieżowców, Dominika Frelka oraz Bartłomieja Wdowika. Ten pierwszy upadł na murawę, wydawało się, że prowadzący mecz Szymon Marciniak wskaże na jedenasty metr. Tak się jednak nie stało.

– W mojej ocenie była to bardzo słuszna decyzja prowadzącego mecz. To napastnik atakuje, odbija się od obrońcy i upada. Nie jestem fanem tego typu karnych. Tutaj jestem stabilny w swoich osądach – komentował w niedzielnym studio „Ligi+ Ekstra” w Canale + sędziowski ekspert Sławomir Stempniewski.

Dodajmy, że w drugiej połowie meczu w Bielsku, słabiej niż w pierwszej części grające Podbeskidzie zostało „uratowane” przez VAR. Do siatki trafił wprawdzie Ariel Borysiuk, ale wcześniej dopatrzono się pozycji spalonej Macieja Makuszewskiego i to trafienie nie zostało uznane. Ostatecznie więc „górale” zainkasowali jeden punkt.


Czytaj jeszcze: Dwa oblicza Podbeskidzia i… remis z Jagiellonią

Co do kontrowersji, jedenastek i sędziów, to nie sposób tutaj nie odnieść się do wypowiedzi szefa polskich sędziów Zbigniewa Przesmyskiego, który sporo mówił o pracy arbitrów w niedzielnym ligowym programie Canal +. Podtrzymał swoje stanowisko co do nie ujawniania ocen sędziów po ligowych meczach.

Przy tym dodał, że „sędziowie nigdy nie będą karani za błędy, które popełniają, tak długo jak będę na stanowisku”. Wzbudziło to szereg komentarzy, szczególnie w Internecie. Przy okazji dowiedzieliśmy się, ile sędziowie inkasują za ligowe spotkania w ekstraklasie. To 3,6 tys. zł za mecz.

Kto nie sędziuje, ten nie zarabia. To zdaniem szefa PKS kara za błędy. Ostatni doświadcza tego Krzysztof Jakubik. Za błędy popełnione w pierwszej tegorocznej kolejce w starciu Wisły z Piastem, nie podyktował dla krakowian ewidentnego rzutu karnego, w dwóch następnych ligowych kolejkach nie był wyznaczany do obsady sędziowskiej, a w ostatni weekend też nie gwizdał, tylko siedział za monitorem podczas meczu Lechii z Górnikiem.


Na zdjęciu: Szymon Marciniak miał sporo pracy podczas ostatniego meczu Podbeskidzie – Jagiellonia.

Fot. Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus

Komentarze