Koszykówka. Ćwierćfinał na horyzoncie

Meczem z Rosją Polacy rozpoczynają w piątek walkę o awans do czołowej ósemki mistrzostw świata! – Cele jest ćwierćfinał – zapowiadał przed rozpoczęciem mundialu w Chinach Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Związku Koszykówki. Patrząc na losowanie i rozkład gier optymizm szefa koszykarskiej centrali nie dziwił. Polacy aż do ćwierćfinału unikali bowiem walki ze światowymi potęgami: Stanami Zjednoczonymi, Serbią, Francją czy Hiszpanią. Nie znaczy to, że czekała ich łatwa przeprawa. W grupie mieli Chiny, a gospodarzom jak wiadomo pomagają ściany. Z kolei w drugiej fazie czekają na nich Argentyna i Rosja. Nie są to może ekipy ze światowego topu, ale to uznane marki od lat zaliczane do czołowych zespołów, które stać na podjęcie rywalizacji nawet z najlepszymi.

Rosjanie bez gwiazd

Polacy plan minimum wykonali. Wyszli z grupy i zakwalifikowali się to eliminacji olimpijskich. Teraz przed nimi zadanie numer dwa, czyli awans do ćwierćfinału.

Walkę o czołową ósemkę rozpoczynają od starcia z Rosją. I nie stoją na straconej pozycji. Rosjanie w Chinach nie mają w swoim składzie największych gwiazd. Z różnych powodów brakuje m.in. Antona Ponkraszowa, Aleksieja Szwieda, Dmitrija Chwostowa czy Timofieja Mozgowa. Zwłaszcza brak tego ostatniego to ogromne osłabienie. To najlepszy rosyjski koszykarz ostatnich lat. Przez 8 sezonów grał w NBA, Występował w Denver Nuggets, Nw York Knicks, Cleveland Cavalieri, LA Lakers i Brooklyn Nets. W 2016 roku u boku LeBrona Jamesa z „Kawalerzystami” wywalczył mistrzostwo NBA. Mierzący 216 środkowy zapewniłby Rosjanom ogromną moc w walce na tablicach. Ale i bez gwiazd Sergiej Bazarwewicz, trener „sbornej” ma w talii wiele atutów. Dysponuje wyrównaną kadrą. W dotychczasowych spotkaniach gra Rosji opierała się na Andrieju Zubkowie, Andrieju Woroncewiczowi, Witaliju Fridzonie oraz Nikicie Kurbanowie. Na nich biało-czerwoni powinni uważać szczególnie.

Optymizm Polaków

Polacy z Rosjanami w meczach o punkty spotkają się czwarty raz. W 1999 roku w eliminacjach do EuroBasketu we Francji Rosjanie dwukrotnie pokonali naszą drużynę 92:86 i 82:75. Na kolejnych mistrzostwach nad Sekwaną, biało-czerwoni prowadzeni już przez Mike’a Taylora, zrewanżowali się za tamte porażki, wygrywając w Montpellier 82:79.

Polacy przed dzisiejszym meczem są optymistycznie nastawieni. – Pokonaliśmy Rosjan w Montpellier i teraz postaramy się zrobić to samo. Będziemy ich oglądali, analizowali ich system gry, będziemy wiedzieć co robią dobrze, a czego nie. Ich skład nie jest aż tak mocny jak w 2015 roku. Walczymy o marzenia – podkreślił Adam Waczyński, kapitan biało-czerwonych. – Jesteśmy w stanie wygrać to spotkania, jak i następne z Argentyną. Forma rośnie, każdy nabiera jeszcze więcej pewności siebie, a to jest klucz do lepszej gry – dodał.

Równie w bojowym nastroju jest też środkowy Adam Hrycaniuk. – Dobrze się czujemy, dobrze gramy, forma rośnie. Do Foshan jedziemy po zwycięstwa, a nie na wycieczkę. Wszyscy sobie z tego zdają sprawę. Zrobimy wszystko, aby zanotować kolejne zwycięstwa, które mogą nam dać awans do ćwierćfinału – zapowiedział.

Krok od ósemki

Dla obu zespołów dzisiejsze starcie jest kluczowe. Dla Rosjan to mecz o być albo nie być w turnieju. Porażka oznacza dla nich koniec szans na grę w ćwierćfinale. Z kolei wygrana Polaków może już zapewnić im miejsce wśród ośmiu czołowych ekip świata. Wystarczy, by w drugim spotkaniu naszej grupy Argentyna w derbach Ameryki Południowej ograła Wenzuelę. A jest zdecydowanym faworytem…

Na zdjęciu: Dla Polaków – w akcji Mateusz Ponitka – W Chinach nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ