Zobacz
Do góry

Koszykówka. Koniec tułaczki

Łukasz Diduszko wzmacnia GTK Gliwice. – Czas wrócić do domu – mówi pochodzący z Bytomia koszykarz.

Po przedłużeniu umowy z kapitanem Kacprem Radwańskim teraz przyszedł czas na pierwszy transfer. Klub ogłosił, że w nowym sezonie jego barw bronić będzie Łukasz Diduszko. Kontrakt ma obowiązywać dwa lata z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Paweł Turkiewicz, trener gliwickiego zespołu, koszykarza zna ze wspólnej pracy w TBV Starcie Lublin. Ma o nim jak najlepsze zdanie i po podjęciu pracy w Gliwicach chętnie go widział w swojej drużynie. Już przed poprzednimi rozgrywkami próbował go przekonać do przeprowadzki do GTK. Wtedy się nie udało, ale teraz dopiął swego.

GTK Gliwice. Wbrew pozorom do przodu

– Trener i działacze sondowali możliwość sprowadzenia mnie do siebie już rok wcześniej, ale wówczas nie byłem na to zdecydowany. Teraz jednak ponownie wykazali się sporą determinacją, a i ja chciałem już też wrócić w rodzinne strony. Córka idzie do szkoły i chciałbym zapewnić jej stabilizację, tak by mogła wejść w jedno środowisko, bez konieczności ciągłych przeprowadzek. Po 11 latach tułaczki po Polsce nadszedł więc czas na powrót w rodzinne strony – powiedział Łukasz Diduszko, który pochodzi z nieodległego Bytomia i na Górnym Śląsku ma praktycznie całą rodzinę. Wpływ na wybór GTK miała też osoba trenera Turkiewicza. – Byliśmy w kontakcie. Jeszcze przed startem play-offu życzył mi powodzenia. Pracowaliśmy wcześniej razem przez dwa lata i byłem z tej współpracy bardzo zadowolony. Jego model pracy i etyka bardzo mi odpowiadają – powiedział koszykarz.

Diduszko powinien być mocnym punktem GTK. Poprzednie rozgrywki, drugie w barwach Kinga Szczecin, miał bardzo udane. Jego średnie to 7 pkt, 4,2 zbiórki i 1,2 asysty. Wcześniej grał natomiast m.in. we wrocławskich klubach WKK i Śląsku, AZS-ie Koszalin, Zniczu Jarosław, Kotwicy Kołobrzeg, Starcie Lublin i Polpharmie Starogard Gd. – Fizycznie czuję się bardzo dobrze. Przez całą karierę nie miałem poważniejszych urazów i jestem gotowy do gry na najwyższym poziomie. Mimo tego, że mam już 33 lata, nadal się rozwijam. Na przykład w poprzednim sezonie znacznie poprawiłem rzut z dystansu – powiedział skrzydłowy.

 

Na zdjęciu: Łukasz Diduszko jeszcze w koszulce Kinga. W Gliwicach powinien bardzo się przydać.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze