Krok w przepaść

Gdyby przed sezonem ktoś zawyrokował, że w 32. kolejce przy Bukowej ważyć się będą losy awansu do Lotto Ekstraklasy, pewnie trudno byłoby przewidzieć, że chodzić będzie o awans… ŁKS-u. Do tego, by wczorajszego wieczora w Łodzi rozpoczęła się feta (mimo że zespół dopiero dziś zagra w Jastrzębiu), potrzebny był jeden warunek – taki, którym żywo zainteresowani byli w Katowicach, bo… porażka Stali.

Mieli być jak Kante

GieKSa, licząca na pierwsze po 258 dniach domowe zwycięstwo (a dopiero drugie w całym sezonie), zapraszała kibiców do przyjścia na trybuny może mało dyplomatycznym, acz dosadnym fragmentem rapowego kawałka „Zapier… tak jak Kante”, którego współautorem jest jej młodzieżowiec Tymoteusz Puchacz. Gospodarze faktycznie od pierwszych sekund ruszyli na rywali z taką agresją, jaka cechuje rzeczonego pomocnika Chelsea. Nie minęła minuta, a Wojciech Lisowski przebojowym rajdem wywalczył przed „szesnastką” wolnego, którego zmarnował Adrian Błąd.

Prosto z autobusu

Na bramkę Stali oddawano strzał za strzałem. Przez kwadrans nie sposób było stwierdzić, kto tu walczy o utrzymanie, a kto ma jeszcze cień szansy na awans. Według portalu 90minut.pl prawdopodobieństwo wywalczenia przez mielczan ekstraklasy wynosiło niespełna 1%. – Zrobiliśmy sobie nawet screena z tym wyliczeniem. Jeśli ŁKS ma zrobić awans, niech zapewni go sobie sam – zaznaczał [Artur Skowronek], szkoleniowiec drużyny z Podkarpacia.

Nikłe nadzieje dogonienie łodzian wpłynęły na decyzję działaczy o tym, by do Katowic drużyna wyruszyła w dniu meczu, a nie tradycyjnie w przeddzień. Summa summarum, w I połowie Stal nie dopuściła jednak przeważających gospodarzy do żadnej „setki”, a sama takową stworzyła. W 43 minucie po koncertowej kontrze GieKSę rozprowadzili jej byli zawodnicy – Andreja Prokić obsłużył Łukasza Janoszkę, ale „Ecik” z bliska fatalnie spudłował, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Trener Skowronek, który cztery sezony temu pracował przy Bukowej, długo trzymał się za głowę.

Prokić raz, „Ecik” dwa

Skoro Prokić nie doczekał się asysty, to sam wpisał się na listę strzelców. W 61 minucie otrzymał prostopadłe podanie od jaworznianina Grzegorza Tomasiewicza i ze spokojem posłał piłkę obok Krzysztofa Barana. Z szacunku do byłego pracodawcy, Serb z polskim paszportem nie manifestował radości, a GieKSa, którą Prokić ukłuł także jesienią, znalazła się w trudnym położeniu. Dobił ją jeszcze Janoszka, trafiając po centrze Krystiana Getingera, który dosłownie kilkadziesiąt sekund wcześniej – co reklamowali miejscowi – zagrał we własnym polu karnym ręką. Część publiki mogła skupić się już na obrażaniu tych zawodników Stali, którzy mają za sobą chorzowską przeszłość… Jeśli nie poukładają się wyniki, na dwie kolejki przed końcem sezonu katowiczanie mogą znaleźć się w strefie spadkowej. A nawet jeśli w ten weekend pod kreską nie wylądują, to z Wartą i Bytovią i tak będą grać o życie.

 

GKS Katowice – Stal Mielec 0:2 (0:0)

0:1 – Prokić, 61 min, 0:2 – Janoszka, 80 min

GKS: Baran – Lisowski, Jędrych, Remisz, Wawrzyniak – Poczobut, Rzonca – Błąd (78. Piesio), Anon, Puchacz – Woźniak (71. Śpiączka). Trener Dariusz DUDEK.

STAL: Kiełpin – Spychała, Dobrotka, de Amo, Getinger (88. Leandro) – Soljić, Tomasiewicz (90+2. Seweryn) – Janoszka, Nowak, Prokić – Paluchowski (74. Urbańczyk). Trener Artur SKOWRONEK.

Sędziował Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Rzonca, Remisz, Anon – Spychała.

Piłkarz meczu – Andreja PROKIĆ.

8 MECZÓW trwała seria GKS-u bez porażki, którą przerwała Stal.

 

 

Na zdjęciu: Katowiczanie (z lewej Arkadiusz Jędrych) postawili trzeciej ekipie Fortuna 1 Ligi bardzo ciężkie warunki.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze