Zobacz
Do góry

Krótka piłka. Czy Piast zdominuje tegoroczne wybory Kapituły Ekstraklasy?

Dziś będą miał – po raz kolejny – przyjemność uczestniczyć w Kapitule Ekstraklasy, która wyłoni nominowanych (a następnie zwycięzców) w tradycyjnych kategoriach nagradzanych podczas gali zwieńczającej ligowej sezon.

W poprzednich latach wybory łatwe nie były, wywoływały duże emocje i kontrowersje. Spodziewam się, że teraz nie będzie inaczej, choć nie brakuje także kandydatur oczywistych. Zwłaszcza wywodzących się z Piasta, który ma szansę zdominować tegoroczny plebiscyt.

W pierwszej kolejności poza dyskusją jest nominacja – a wydaje się, że również nagroda główna – dla trenera Waldemara Fornalika. W tabeli uwzględniającej tylko tegoroczną część rozgrywek Lotto Ekstraklasy Piast wręcz deklasuje wszystkich rywali. Zgromadził 34 punkty – aż o 7 więcej od najgroźniejszych konkurentów – i stracił przy tym tylko 9 goli. To ważne zastrzeżenie, i to nie tylko z tego powodu, że wszyscy inni dali sobie wbić dwucyfrową liczbę bramek. Najlepiej oddaje bowiem, jak perfekcyjnie zorganizowany jest obecnie gliwicki zespół. W sobotę przy Łazienkowskiej na własnej skórze przekonała się o tym naprawdę dobrze grająca Legia. Trener Aleksandar Vuković po spotkaniu nie miał wielkich pretensji o porażkę do podopiecznych i w sumie trudno się dziwić; zagrali przecież na tyle, w jakim stopniu ich obecnie stać, ale przeciwnik okazał się po prostu lepszy.

A wkładu Waldka Kinga w tak wielki progres gliwickiego zespołu nie sposób przecenić. Piast jest przecież klubem znacznie biedniejszym – choćby – od rewelacyjnej Lechii Gdańsk, dlatego strategia budowy drużyny przy ulicy Okrzei nie przewiduje wielkich transferów. Na porządku dziennym jest sprowadzanie zawodników, którzy w bogatszych klubach odbili się od ligowego futbolu – albo swoje już w nich ugrali – i rewitalizowanie ich na Śląsku. Zatrudniony we wrześniu 2017 roku Fornalik udowodnił, że jest mistrzem w tej specjalności. Nie dość bowiem, że cały mechanizm funkcjonuje jak w najlepszym szwajcarskim zegarku, to jeszcze poszczególne trybiki (patrz: piłkarze) także – w znakomitej większości – porobili znaczące postępy. Ba, niektórzy to dziś wręcz ligowe osobowości, dla których także powinno znaleźć się miejsce w czołówkach wszelakich rankingów.

Krótka piłka. Nawet PZPN murem podzielony przez sędziego Stefańskiego

Zdziwiłbym się bardzo, gdyby najwyższe wyróżnienie ominęło na przykład Frantiska Placha. 27-letni Słowak rozegrał w obecnym sezonie 25 meczów w ekstraklasie, z czego w 12 – czyli niemal połowie! – zachował czyste konto. Wpuścił przy tym tylko 21 goli, a zatem statystycznie tracił bramkę rzadziej niż raz na spotkanie. I ma niezaprzeczalny wkład w awans Piasta do ścisłej ligowej czołówki oraz eliminacji europejskich pucharów. Owszem, mierzący 192 centymetry golkiper w swojej kategorii ma jeszcze większą konkurencję od Fornalika – z Dusan Kuciakiem na czele – ale od momentu rozpoczęcia rundy finałowej wszystkich rywali kładzie wręcz na łopatki.

A przecież przy wręczaniu nominacji dla najlepszych ligowców pod uwagę na pewno będą brani – a w każdym razie powinni – także Joel Valencia, Jakub Czerwiński, Tom Hateley, czy Martin Konczkowski. Dlatego nie mogę zrozumieć, z jakiego powodu właściciele Legii czy Lecha zapomnieli numer telefonu do Fornalika. Prawda jest bowiem taka, że to od niego powinni teraz rozpoczynać negocjacje z trenerami.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa