Zobacz
Do góry

Pożegnanie selekcjonera

Po porażce 19:33 w Serbii w dzisiejszym rewanżu w Lubinie biało-czerwone prawdopodobnie po raz ostatni wystąpią pod wodzą Leszka Krowickiego.

Wynik pierwszego meczu praktycznie przesądza na korzyść ekipy z Bałkanów kwestię awansu do mistrzostw świata, które zostaną rozegrane w tym roku w Japonii (30 listopada – 15 grudnia). Absencja biało-czerwonych w Azji oznacza, że stracą też ostatnią szansę awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio. To wszystko sprawia, że po trzech latach pracy – a na rok przed końcem kontraktu – z reprezentacją prawdopodobnie pożegna się trener Leszek Krowicki.

– Byłbym naiwny, gdybym sobie określonego scenariusza nie potrafił wyobrazić. Ale nie chcę na razie o tym rozmawiać, do spotkania z działaczami dojdzie w Lubinie. Jesteśmy jednak przed meczem rewanżowym, chcemy wypaść lepiej niż w Zrenjaninie. Dwumecz z Serbią miał oczywiście kluczowe znaczenie. Bez względu na to, co wydarzyło się wcześniej, to on pozwalał nam zachować szanse na igrzyska olimpijskie i zdaję sobie sprawę, co nasz wynik oznacza – przyznaje selekcjoner.

– Nie wypada mi odpowiadać na pytanie, czy przejęłabym ewentualnie reprezentację. To nie jest na miejscu. Trenerem nadal jest Leszek Krowicki i w czwartek z trybun będę mu gorąco kibicowała i dziewczynom, aby udało się odrobić straty i jednak awansować. A co jeśli się nie uda? To pytanie do prezesa związku – stwierdziła prowadząca Zagłębie Lubin Bożena Karkut, która od lat typowana jest na selekcjonera kadry.

Rozbite w puch!

Wybitna w przeszłości piłkarka ręczna nie ukrywa, że sytuacja Polek jest ciężka. – Logicznie patrząc, szanse na odrobienie strat są niewielkie i wydaje się, że dwumecz już został rozstrzygnięty. Ale to jest sport i już nie takie rzeczy się zdarzały. Dziewczyny muszą wyjść na boisko i powalczyć o jak najlepszy wynik. Nawet jeżeli nie odrobią strat, to niech chociaż wygrają i pokażą, że wysoka przegrana z pierwszego meczu nie odzwierciedla ich prawdziwej siły. Wynik idzie w świat. A może uda się odrobić straty? – dopowiedziała.

Karkut twierdzi, że wynik meczu w Serbii nie odzwierciedla prawdziwej siły obu ekip. – Są takie mecze, że nic nie wychodzi i właśnie taki zdarzył się naszym dziewczynom. Rywalkom natomiast wychodziło prawie wszystko. Serbki to silny zespół, ale nie jest to drużyna poza naszym zasięgiem. Można z nimi powalczyć i wygrać, ale trzeba zagrać na wysokim, równym poziomie. Szkoda, że akurat tak słaby mecz zdarzył się dziewczynom teraz, bo to może oznaczać koniec marzeń nie tylko o wyjeździe na mistrzostwa, ale przede wszystkim igrzyska – dodała.

* Początek meczu Polska – Serbia o godz. 19.00. Transmisja w TVP Sport.

(t, PAP)

Kadra Polek na Serbię.

Bramkarki: Weronika Gawlik (MKS Perła Lublin), Adrianna Płaczek (Fleury Loiret, Francja); skrzydłowe: Katarzyna Janiszewska (Union Halle Neustadt, Niemcy), Bogna Sobiech (HSG Bensheim/Auerbach Flames), Mariola Wiertelak (KPR Gminy Kobierzyce), Aneta Łabuda (Perła); rozgrywające: Kinga Achruk, Aleksandra Rosiak (obie Perła), Patrycja Świerżewska (Start Elbląg), Małgorzata Buklarewicz (Metraco Zagłębie Lubin), Monika Kobylińska (TuS Metzingen, Niemcy), Karolina Kudłacz-Gloc (SG BBM Bietigheim, Niemcy), Adrianna Nowicka (Energa AZS Koszalin), Aleksandra Zych (Metz HB, Francja), Joanna Wołoszyk (Pogoń Szczecin); obrotowe: Sylwia Matuszczyk, Joanna Szarawaga (Perła), Aleksandra Stokłosa (Cluj, Rumunia).

 

Na zdjęciu: To już ostatnie takie chwile z biało-czerwonymi Leszka Krowickiego…

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w piłka ręczna