Zobacz
Do góry

Krzysztof Szybielok: Każdy woła o pieniądze

Rozmowa z Krzysztofem Szybielokiem, trenerem Siemianowiczanki Siemianowice Śląskie.

W ostatnim sezonie zajęliście czwarte miejsce w tabeli ligi okręgowej. Jak po kilku tygodniach od zakończenia rozgrywek, wygląda sytuacja w klubie.
Krzysztof SZYBIELOK: Wygląda źle. Główny sponsor klubu zakończył współpracę, przez co odchodzą podstawowi zawodnicy. Bobryk, Chrobok, Ogryzek, Wiśniewski, czyli trzon naszej drużyny, oni wszyscy są na testach w zespołach czwartoligowych. Na pewno z klubem pożegnał się Łukasz Mieszczak, który będzie reprezentował Szombierki Bytom. Do końca tygodnia będziemy mieli wiedzę na temat tego, czy pozostali zawodnicy zostaną, czy odejdą. Staramy się pozyskać innych piłkarzy. Na wtorkowym treningu pojawiło się dwóch nowych – środkowy obrońca i bramkarz, ale będą jeszcze kolejni. Robimy wszystko, żeby uzupełnić kadrę.

Fot. ciaciana.eu

 

Czy testowani zawodnicy są reprezentantami klubów „okręgówki”?
Krzysztof SZYBIELOK: Tak, to są zawodnicy z ligi okręgowej, nie z wyższej. Nie stać nas na to. Teraz każdy z zawodników woła o pieniądze, więc będziemy głównie opierać naszą politykę prowadzenia zespołu, na zawodnikach z Siemianowic. Tak zaczęliśmy robić już zimą i wydaję mi się, że fajnie to funkcjonowało, bo wyniki nie były najgorsze.

 

Będąc w takim położeniu, można dyskutować o jakimś celu na przyszły rok?
Krzysztof SZYBIELOK: Teraz jest ciężko powiedzieć cokolwiek. Nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Nie znamy ligi, bo doszło do reorganizacji i jest 18 zespołów. Będzie dużo meczów do rozegrania, rundę jesienną kończymy 23 listopada. Dodatkowo nie wiadomo jak będzie wyglądała kadra zespołu, więc na razie celu nie można wyznaczyć, bo nie wiemy na czym stoimy. Być może ci wszyscy zawodnicy, którzy są na testach w innych klubach wrócą i będziemy dalej kandydatem do awansu, ale to czas pokaże.

 

Był taki moment w poprzednim sezonie, że Siemianowiczanka była bardzo blisko pierwszego miejsca, dającego awans. W jakim stopniu jest pan zadowolony z poprzednich rozgrywek?
Krzysztof SZYBIELOK: Uważam, że z przebiegu całego sezonu, można uznać go za niezły. Zajęliśmy 4 miejsce, jesteśmy drugą najlepszą ekipą, pod względem straconej liczby bramek, graliśmy dość widowiskową piłkę. Jednak patrząc na nasz cel, który ustaliliśmy przed sezonem, czyli awans, możemy powiedzieć, że jesteśmy rozczarowani. Taki jest sport. Tylko my jesteśmy winni temu, że przegraliśmy w kluczowym momencie sezonu z Dramą Zbrosławice. Gdybyśmy zwyciężyli, liga wyglądałaby inaczej i na pewno inaczej potoczyłyby się wszystkie następne mecze. Spotkanie z drużyną ze Zbrosławic było ostatnim momentem, w którym mogliśmy się włączyć do walki o awans. Niestety nie udało się. Mimo wszystko dziękuję chłopakom, że pomimo tej porażki, straconych nadziei, ciągle godnie walczyliśmy do końca.

 

Do rozpoczęcia pierwszego meczu w lidze pozostał niecały miesiąc. Czy do tego czasu odbędą się jakieś mecze kontrolne?
Krzysztof SZYBIELOK: Co sobotę gramy sparingi. 20 lipca odbędzie się spotkanie z czwartoligowym Śląskiem Świętochłowice, na wyjeździe. Na pewno szansę gry dostaną zawodnicy młodzi i nowi. Postawimy na eksperymentalny skład, typowo poglądowy.

 

Minęły dokładnie 2 lata, odkąd przyszedł pan do klubu z Siemianowic. Jak by pan podsumował ten okres?
Krzysztof SZYBIELOK: W samych superlatywach. Przychodząc tutaj, nie byłem nastawiony zbyt optymistycznie. Jednak poznając ludzi, zawodników, bazę jaką ma Siemianowiczanka, naprawdę jestem mile zaskoczony. Polecam wszystkim: zawodnikom, trenerom, żeby zjawiali się w Siemianowicach, bo jest to fajne miejsce, z atmosferą do tego, żeby uprawiać piłkę nożną i wszelkiego rodzaju sporty. Jest wszystko – hala, boisko z naturalną i sztuczną murawą, sauna, siłownia, a brakuje tylko, jeszcze lepszych wyników.

 

Zobacz jeszcze: Kilka słów o skandalu z udziałem kibiców (?) z Wodzisławia Śląskiego

Koniec żartów

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Komentarze