Kupcewicz: Pomógł brak Lewandowskiego

Michał ZICHLARZ: Jak oceni pan występ biało-czerwonych w meczu z Portugalią?

Janusz KUPCEWICZ: – Co by nie powiedzieć, to po ostatnich występach naszej reprezentacji jest to niespodzianka. Osobiście nie obstawiam meczów w zakładach bukmacherskich, ale gdybym to robił, to przed meczem postawiłbym „1”. Ta nasza gra w spotkaniu z Portugalczykami wyglądała naprawdę przyzwoicie. Jasne, rywal o nic już nie grał i nie wszyscy podstawowi zawodnicy pojawili się na boisku, ale nie ma to wielkiego znaczenia. Remis, po dobrej grze z silną Portugalią, trzeba uznać za korzystne rozstrzygnięcie.

Kto na plus, kto na minus?

Janusz KUPCEWICZ: – Wyróżniłbym cały zespół. Jak mówię, po ostatnich kiepskich występach, nie było jakiś pozytywnych przesłanek, ale drużyna pokazała, że potrafi zagrać. Może to co powiem teraz będzie dla wielu kontrowersyjne, ale myślę, że pomogło w tym to, że nie było Lewandowskiego.

Dlaczego?

Janusz KUPCEWICZ: – Wiele słyszało się o nie najlepszej atmosferze w kadrze czy to podczas mundialu w Rosji czy nawet teraz. Może tym chłopcom pomaga to, że nie ma kogoś, kto na wszystko patrzy z góry. Lewandowski to znaczący zawodnik, ale nie jest żadnym Bogiem, ani carem. Poza tym akurat z przodu mamy zawodników, którzy potrafią w tej formacji zagrać. Jest Milik, jest Piątek czy dobrze radzący sobie w młodzieżowej reprezentacji Kownacki.

Dzięki remisowi będziemy losowani z pierwszego koszyka w eliminacjach Euro 2020. To ma jakieś znaczenie?

Janusz KUPCEWICZ: – Chyba bardziej dla mediów czy dziennikarzy. Czy będziemy w pierwszym czy akurat w drugim koszyku, to jak dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia. Poziom piłki bardzo się wyrównał. Teraz jadąc do takiej Armenii czy Azerbejdżanu nie można być pewnym czy przywiezie się stamtąd trzy punkty. Nikogo nie można lekceważyć.

Na koniec pytanie o młodzieżówkę. Spodziewał się pan, że nasze „Orły” odrobią straty z pierwszego meczu w Zabrzu?

Janusz KUPCEWICZ: – Nie i mówię to szczerze. Z przyjemnością patrzyło się jednak na ich grę, agresywny pressing od pierwszej minuty i piękne bramki, jak choćby tą zdobytą przez Kownackiego. Wygrali zasłużenie. Dwóch, trzech piłkarzy z tej młodzieżowej reprezentacji jest na już do sprawdzenia w dorosłej kadrze trenera Brzęczka.

Komentarze