Zobacz
Do góry

Kusząca premia…

Obojętnie jak zestawiona polska drużyna jest zdolna wygrywać w każdym turniej. Na tę chwilę nie ma takiej drugiej reprezentacji w świecie, która dysponuje tak szeroką kadrą.

Jeżeli seta wygra się do 9. i mecz trwa zaledwie 73. minuty, to można go określić jednym słowem: nokaut. Spodziewaliśmy się kolejnego zwycięstwa polskich siatkarzy w Pucharze Świata w Hiroszimie, ale nie aż tak okazałego. Biało-czerwoni w ósmym spotkaniu odnieśli siódme zwycięstwo, tym razem pokonując Australię 3:0. Nie wyobrażamy sobie, by nasza ekipa nie znalazła się na podium tej prestiżowej imprezy. Nagroda 600 tys. USD dla siatkarzy oraz 60 tys. dla federacji za zwycięstwo jest niezwykle kusząca…

Twardy kurs

Trener Vital Heynen przed pierwszymi meczami Ligi Narodów obrał twardy kurs i wcale nie zamierza z niego rezygnować. Założył sobie, że szeroka kadra będzie uczestniczyła w tym międzynarodowych występach i co rusz dokonywał zmian personalnych. Belgijski szkoleniowiec w meczu z Australią po raz kolejny zaufał rozgrywającemu Marcinowi Komendzie, a i Michał Kubiak oraz Bartosz Kurek zagrali w większym wymiarze. Drugi przyjmujący Artur Szalpuk po raz kolejny wysłał sygnał, że też nie rezygnuje z występu na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Karol Kłos, środkowy bloku, również pokiwał palcem i pewnie w myślach wypowiedział: nie zamierzam rezygnować. Podobnie ma się sprawa z drugim środkowym Jakubem Kochanowskim. Obojętnie jak zestawiona drużyna jest zdolna wygrywać w każdym turniej. Na tę chwilę nie ma takiej drugiej reprezentacji w świecie, która dysponuje tak szeroką kadrą. Choć – oczywiście – zdarzają się wpadki takie jakie miały miejsce w półfinale ME w Lublanie. Mecz ze Słowenią będzie dla nas nieustającą czkawką…

Wysokie zasieki

Szczelny, wysoki blok – to element, który dobrze funkcjonował w naszej ekipie. Jednak w meczu z Australią odegrał dominującą rolę. 12. razy (!) zatrzymaliśmy Australiczyków blokiem i skutecznie wytrąciliśmy im wszystkie argumenty, choć nie mają ich za wiele. Rywale tylko 2. razy zablokowali, bo nasi siatkarze umiejętnie omijali ich zasieki lub obijali ręce, z kolei specjalistą nr 1 pod tym względem był Kubiak. Biało-czerwoni w tym turnieju wystrzegają się błędów własnych i w tej potyczce popełnili ich 14, z kolei rywale o 7. więcej. Z Australijczykami graliśmy nieco węższą grupą, bo nie było takiej potrzeby. W coraz lepszej dyspozycji znajduje się Kurek, który na 17 ataków skończył 10., a kolejne 3. „oczka” dodał blokiem. Pozostali skrzydłowi Szalpuk i Kubiak również mogą się pochwalić wysoką skutecznością. Ten pierwszy skończył 9 na 12 ataków oraz miał 2. bloki. Natomiast Kubiak 7. na 12 oraz miał blok i asa serwisowego. Równy poziom trzymali obaj środkowi. Zmiany były podyktowane troską o zdrowie Kurka i Kubiaka. Zmiennicy Maciej Muzaj oraz Aleksander Śliwka też trzymali fason.

Bez dyskusji

Biało-czerwoni ani przez moment nie byli zagrożeni. Od początku twardo trzymali na dystans rywali, niemal od razu szybko zdobywali wyraźną przewagę. Mark Lebedew, na co dzień trener zespołu z Zawiercia, w II secie nie wytrzymał nerwowo i już przy stanie 0:3 poprosił o przerwę. Niewiele ona zmieniła, bo „kiwiki” Kubiaka czy szczelny blok mocno frustrowały przeciwników. Przy stanie 20:15 w II secie odnieśliśmy wrażenie, że siatkarze z Australii najchętniej uciekliby z sali i gdzieś zaszyli się w zakamarkach Hiroszimy. W III odsłonie biało-czerwony siatkarski bolid mknął do mety z niesłychaną szybkością i przy stanie 21:9 nie zamierzał się zatrzymać. Najpierw atak skończył Kurek, chwilę potem zatrzymaliśmy rywali blokiem, a na zakończenie dwie skuteczne akcje wykonał Kłos.
Jednak skala trudności, po dniu przerwy, wyraźnie wzraśne, bo w niedzielę rano zmierzymy się z niepokonaną Brazylią, która w tym turnieju prezentuje się znakomicie. Ta potyczka zapewne zadecyduje o wygranej Pucharze Świata, ale już teraz należą się słowa uznania dla naszych siatkarzy za dotychczasową postawę. Jednak chciałoby się więcej…

Polska – Australia 3:0 (25:18, 25:20, 25:9)

POLSKA: Komenda, Szalpuk (11), Kochanowski (8), Kurek (13), Kubiak (9), Kłos (8), Zatorski (libero) oraz Muzaj (3), Śliwka (2). Trener HEYNEN.

AUSTRALIA: Bell (1), Mote (3), O’dea (2), Williams (11), Walker (8), Richards (8), Perry (libero). Trener Marek LEBEDEW.

Sędziowali: Hernan Casamiquela (Argentyna) i Jaafar Ibrahim Ali (Bahrajn). Widzów 490.

Przebieg meczu

I: 10:5, 15:8 20:11. 25:18.

II: 10:9, 15:12, 20:14, 25:20.

III: 10:3, 15:6, 20:8. 25:9.

Bohater – Karol KŁOS.

Na zdjęciu: Wysoki i szczelny blok to domena biało-czerwonych nie tylko podczas występów w Pucharze Świata.

Komentarze