Łakomy kąsek

Są chętni na kupno napastnika Śląska Wrocław Erika Exposito, ale kwota transferu może nie być satysfakcjonująca dla obecnego pracodawcy Hiszpana.


Nie da się ukryć, że w zespole wrocławskiego Śląska najbardziej „łakomym kąskiem” jest napastnik Erik Exposito. W zasadzie co pół roku pojawiają się informacje o przeprowadzce 26-letniego obecnie Hiszpana. Nie inaczej jest teraz, w końcu ubiegłego tygodnia w mediach społecznościowych pojawiły się „przecieki”, że klub z Oporowskiej może sprzedać swojego najlepszego snajpera w zimowym okienku transferowym. Piłkarz, który w Śląsku rozegrał 105 meczów w lidze i strzelił w nich 31 goli, może zamienić PKO BP Ekstraklasę na walkę o awans do Serie A.

Pozyskaniem Erika Exposito miałby być zainteresowany wicelider Serie B, Reggina 1914, włoski klub z siedzibą w mieście Reggio di Calabria. Działacze z Wrocławia wcześniej nie chcieli słyszeć o kwocie poniżej miliona euro za hiszpańskiego napastnika, ale teraz chyba mogą o niej tylko pomarzyć. Exposito w rundzie jesiennej strzelił tylko trzy gole (tyle samo co Duńczyk Patrick Olsen) w 15 meczach, więc milion euro to suma wzięta z kosmosu.

Ale nie jest to podobno jedyna opcja sprzedaży Hiszpana. Mają się nim – oprócz Włochów – interesować się również kluby z Turcji oraz Chin. Ale kurs na Państwo Środka jest wątpliwy, zwłaszcza, że przed rokiem Exposito się boleśnie sparzył, mimo że był dogadany chińskim klubem Changchun Yatai. Miał wizę, a nawet… w trybie ekspresowym wziął ślub, by jego partnerka życiowa Veronica Gonzalez mogła lecieć i żyć za Wielkim Murem razem z nim.

Przypomnijmy, że Śląsk podpisał umowę transferową, ustalił kwotę odstępnego i miał w zastępstwie dogadanego następcę Hiszpana (reprezentanta Kazachstanu Artura Szuszenaczewa z Kajratu Ałmaty), ale ostatecznie Chińczycy przekroczyli zawarty w umowie termin sfinalizowania przenosin Exposito i temat upadł. Hiszpan nie pojechał na badania lekarskie, a kością niezgody między stronami była kwestia „zabezpieczeń” w umowie piłkarza.

Konkretnie chodziło o dwa zapisy, których nie było na wcześniejszym etapie negocjacji, kiedy obie strony wirtualnie podały sobie ręce. Jeden z nich mówił o tym, że jakakolwiek absencja piłkarza, która trwać będzie dłużej niż miesiąc (kontuzja, choroba itp.), będzie podstawą do rozwiązania kontraktu z winy piłkarza. Drugi punkt mówił, że ewentualny spór w powyższym zakresie rozstrzygać ma chiński organ, a nie Sąd Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie.

Dosyć trudna sytuacja finansowa drużyny z Oporowskiej jest tajemnica poliszynela, więc ewentualny zastrzyk finansowy w przypadku transferu Erika Exposito (lub jakiegokolwiek innego piłkarza Śląska) byłby mile widziany. Budżet wrocławian opiera się również na transferach „wychodzących”, czego nikt z władz klubu nie ukrywa. Dyrektor sportowy Dariusz Sztylka niedawno był szczery do bólu wyjaśniając, że jeżeli zimą nie uda sprzedać się żadnego zawodnika, zakontraktowanie „nowej twarzy” będzie praktycznie niewykonalne.


Na zdjęciu: Erik Exposito to najbardziej łakomy kąsek transferowy w Śląsku Wrocław.

Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus