Latynoski (przed)smak mundialowej uczty

„Wielki nieobecny finałów mistrzostw Europy sprawdzi dziś w Gdańsku dyspozycję biało-czerwonych” – napisaliśmy niemal równo dwa lata temu. Teraz można by powtórzyć – metodą „kopiuj-wklej” – ten sam nagłówek, zmieniając ledwie dwa słowa: „Wielki nieobecny finałów mistrzostw świata sprawdzi dziś w Poznaniu dyspozycję biało-czerwonych”…

Minięci w przeddzień

Słowo „wielki” jest tu jak najbardziej zasadne. Choć Chilijczyków na rosyjskich boiskach nie zobaczymy, nieodmiennie – nie tylko jako mistrzowie Ameryki Południowej – plasują się w czołowej dziesiątce rankingu FIFA. Co prawda w tym najświeższym – opublikowanym wczoraj – właśnie ich wyprzedziliśmy (pozostali na miejscu dziewiątym, Polacy z dziesiątego wskoczyli na ósme), ale wszelkie komplementy pod ich adresem nie są wcale przesadzone. – To najlepsza drużyna, jaka nie awansowała na mistrzostwa świata – szef naszego „banku informacji”, Hubert Małowiejski, nie przesadza ani o krztynę. Dlatego stali się ulubionym rywalem ekip ze Starego Kontynentu na – niemal – ostatniej prostej przed mundialem. W marcu Chile pokonało Szwecję 2:1 oraz zremisowało z Danią 0:0, cztery dni temu – już bez paru swych wielkich gwiazd – zwyciężyło innego europejskiego finalistę MŚ, Serbię 1:0. Teraz – po raz pierwszy w historii – zagra z Polakami. Dla nas będzie to dopiero przedsmak mundialowych emocji; dla przeciwników – ich namiastka – troszkę jak lizanie cukierka przez szybę.

Szukanie… „Glika-bis”

Dość wszakże o rywalach; biało-czerwonym zagadek i problemów wystarczy i bez oglądania się na nich. Tak jak wspomniane starcie z Holandią przed dwoma laty (o innych „ostatnich meczach” przed ważnymi turniejami czytaj na str. 4-5) było próbą generalną, w której podopieczni Adama Nawałki radzić sobie musieli (i nie poradzili…), tak tym razem testować będziemy grę linii defensywnej bez Kamila Glika. Jak wypadały mecze Polaków bez niego w składzie? Niemal równo rok temu, na „Narodowym” w stolicy, ograliśmy Rumunów 3:1; w listopadzie nie daliśmy rady Meksykowi. W obu przypadkach zawodnika AS Monaco u boku Michała Pazdana zastępował Thiago Cionek. Tym razem bardzo poważnym dlań konkurentem może być jednak Jan Bednarek. – Ja to bym może w ogóle zaryzykował występ duetu Bednarek – Marcin Kamiński – mówił nam kilka dni temu, na wieść o dramacie Glika, Antoni Piechniczek. Koncepcja o tyle ciekawa, że choć obu panów dzielą cztery lata (i duża różnica meczów w ekstraklasie), niejeden wspólny trening w „Kolejorzu” odbyli. A teraz – na dodatek – znów pojawią się na dobrze sobie znanym obiekcie… – W tej reprezentacji jest wielu zawodników, którzy występowali w Lechu i na stadionie przy Bułgarskiej. Będzie to sentymentalny powrót – uśmiecha się kolejny z ekslechitów, Dawid Kownacki. To jeden z największych wygranych i minionego sezonu, i obu zgrupowań – w Juracie i Arłamowie. Reprezentuje w kadrze młode pokolenie – następców tych, którzy (jak Łukasz Piszczek) po mistrzostwach świata zapewne z kadrą się rozstaną….

Kuba na obrotach

Wśród weteranów – a przecież wciąż w tym zespole niezastąpionych – jest Jakub Błaszczykowski. Dwa lata temu też trwała wokół niego ogólnonarodowa – bo przecież każdy Polak nosi w teczce buławę selekcjonera – dyskusja, jaką rolę powinien odgrywać w zespole zawodnik niezbyt regularnie grający w swym klubie. Na Euro we Francji był jednak najlepszym naszym piłkarzem. W tej sytuacji cała Polska w minionych miesiącach trzymała kciuki za jego rehabilitację i walkę z czasem. I cała Polska z westchnieniem ulgi przyjmuje te słowa… –  Kuba bierze udział we wszystkich treningach, bardzo intensywnych. Kuba w pełni w nich uczestniczy, a najbliższe mecze towarzyskie wyjaśnią nam, czy jest gotowy do gry przez 90 minut – rozwiewa wątpliwości trener przygotowania fizycznego biało-czerwonych Remigiusz Rzepka.

Zagadek do rozwiązania – poza następcą Glika – jest więcej. Niektóre (Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański?) oznaczają kłopoty bogactwa. Inne – pewniak na lewą obronę, alternatywa dla „Grosika” i „Kuby” na bokach pomocy – pewnie przyprawiają selekcjonera o ból głowy. Może niezbyt intensywny, ale jednak. Poznań – i Chilijczycy – z pewnością nie rozwieje wszystkich wątpliwości…

Komentarze