Zobacz
Do góry

Legia przegrywa w Białymstoku!

Jagiellonia Białystok pokonała Legię Warszawa i sprawiła sporą przysługę Piastowi Gliwice.

Po przeszło dwóch miesiącach przerwy do bramki warszawskiej Legii wrócił Radosław Majecki. Członek kadry Jacka Magiery, która za tydzień rozpocznie mistrzostwa świata do lat 20 w naszym kraju, ostatni mecz w barwach stołecznego zespołu rozegrał 13 marca. W ćwierćfinale Pucharu Polski przeciwko Rakowowi Częstochowa. Później był kontuzjowany i przed arcyważnym spotkaniem w Białymstoku jedynie dwa razy wystąpił w III-ligowych rezerwach Legii. Większym jednak zaskoczeniem w wyjściowym składzie warszawskiej drużyny był brak Carlitosa. Najlepszy strzelec „Wojskowych”, który w tym sezonie zdobył 15 ligowych bramek, zaczął mecz na ławce rezerwowych. W ataku zastąpił go Kasper Hamalainen.

Niepotrzebny wślizg

Od pierwszych minut w poczynaniach obu zespołów sporo było nerwowości, bo też stawka rywalizacji była bardzo wysoka. Nieco lepiej na boisku odnaleźli się miejscowi. W 14. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, czujność Majeckiego, strzałem z woleja, sprawdził Ivan Runje. Uderzenie było niecelne, ale bramkarz Legii profilaktycznie interweniował. Kilka minut później pierwszą składną akcję przeprowadzili przyjezdni. Na strzał z dystansu zdecydował się Dominik Nagy, ale nieprzyjemnie podskakującą futbolówkę pewnie złapał Grzegorz Sandomierski. W 35. minucie spotkania raz jeszcze umiejętności bramkarza Jagiellonii sprawdzili goście. Ten jednak interweniował kapitalnie, po strzale Pawła Stolarskiego, ale wówczas gospodarze już prowadzili…
Bramkowa akcja miejscowych zaczęła się od długiego zagrania Andreja Kadleca. Błąd popełnił Domagoj Antolić i piłka trafiła do Marko Poletanovicia, który zdecydował się na dośrodkowanie w pole karne. Zupełnie niepotrzebnie wmieszał się w to wszystko Mateusz Wieteska.

Stoper Legii chciał na wślizgu przeciąć dośrodkowanie. Zamiast zostawić piłkę Majeckiemu. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że skierował ją pod poprzeczkę własnej bramki. Kilka minut później powinno być 2:0 dla Jagiellonii. Do prostopadłego podania wystartował Patryk Klimala i był szybszy od ścigającego go obrońcy. Napastnik białostockiego zespołu wpadł następnie w pole karne i próbował zmieścić piłkę w krótkim rogu bramki. Majecki jednak nie spanikował, poczekał na strzał i zdołał odbić futbolówkę. Generalnie jednak to była kolejna zła pierwsza połowa w wykonaniu Legii, której sytuacja, w kontekście walki o mistrzostwo Polski, stała się gorsza, aniżeli była przed meczem.

Bomba w poprzeczkę

Aleksandar Vuković, trener Legii, już w przerwie kazał rozgrzewać się Carlitosowi. Zanim jednak Hiszpan pojawił się na placu gry goście mieli doskonałą okazję na wyrównanie. Obrońcy Jagielonii się zagapili i po kapitalnym przerzucie Adama Hlouszka w sytuacji „sam na sam” z Sandomierskim znalazł się Nagy. Węgier przegrał jednak pojedynek z golkiperem Jagiellonii, ale był to wyraźny sygnał, że goście przeszli do zdecydowanej ofensywy i przez kolejne minuty dominowali. W polu karnym białostoczan, jak również w jego obrębie, niemal bez przerwy coś się działo. Jagiellonia skontrowała raz, ale niezwykle konkretnie. Z linii pola karnego huknął Klimala i Majecki nie sięgnął piłki. Ta jednak trafiła w poprzeczkę i uratowało to warszawski zespół przed stratą drugiej bramki. Niemniej stołeczna drużyna przekonała się, że rywal ciągle jest groźny.

W 67. minucie ładnie z dystansu przymierzył Carlitos, ale Sandomierski znów był na posterunku. Przyjezdni nadal posiadali inicjatywę, ale trudno było im się przebić przez dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. W samej końcówce Legia grała już tylko trójką obrońców i niemal nie schodziła z połowy „Jagi”. Niewiele jednak z tego wynikało i to nie zmieniło się do ostatniego gwizdka. Jagiellonia Białystok pokonała Legię Warszawa i sprawiła sporą przysługę Piastowi Gliwice.

 

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 1:0 (1:0)

1:0 – Wieteska, 28 min (samobójcza).

JAGIELLONIA: Sandomierski – Kadlec, Runje, Arsenić, Boedvarsson – Romanczuk, Poletanović (62. Adamec) – Novikovas, Pospiszil, Guilherme (65. Wójcicki) – Klimala (77. Kwiecień). Trener Ireneusz MAMROT. Rezerwowi: Kelemen, Kosztal, Łapiński, Twarowski.

LEGIA: Majecki – Stolarski (51. Carlitos), Wieteska, Jędrzejczyk, Hlouszek – Antolić (64. Niezgoda), Cafu – Veszović, Szymański, Nagy – Hamalainen (86. Radović) Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Cierzniak, Astiz, Remy, Luis Rocha.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) Widzów 13573. Żółte kartki: Guilherme (58. faul), Arsenić (79. faul) – Stolarski (27. faul), Jędrzejczyk (32. faul), Wieteska (90+5. faul).

Piłkarz meczu – Grzegorz SANDOMIERSKI.

 

Na zdjęciu: Piłkarze Jagiellonii nie zostawiali wczoraj swoim rywalom zbyt dużo miejsca.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa