Legia Warszawa mistrzem Polski!

Piłkarze Legii po raz 14. w historii wywalczyli mistrzostwo Polski, a szósty od 2013 roku. Mieli na to szansę już w dwóch poprzednich kolejkach, ale wówczas jej nie wykorzystali. Stołeczna drużyna nie wygrała łącznie żadnego z czterech poprzednich meczów, w tym trzech ligowych. Kropkę nad i postawili w sobotę.


W starciu z Cracovią przy Łazienkowskiej legionistom, którzy przed 35. kolejką wyprzedzali o osiem punktów broniący tytułu Piast Gliwice oraz Lecha Poznań, wystarczył remis. Teoretycznie gospodarze byli faworytami, ale cztery dni wcześniej zmierzyli się z tym samym rywalem w półfinale Pucharu Polski i przegrali w Krakowie aż 0:3.

Piłkarze trenera Michała Probierza łącznie odnieśli ostatnio trzy kolejne zwycięstwa, w tym dwa w lidze. Wiadomo było więc, że „Pasy” przyjadą do stolicy bez kompleksów.

Szkoleniowiec Legii Aleksandar Vukovic boryka się z kłopotami kadrowymi. Kontuzje leczą m.in. Igor Lewczuk, pochodzący z Hiszpanii Gwinejczyk Jose Kante, Litwin Arvydas Novikovas i prezentujący wcześniej znakomitą formę reprezentant Czarnogóry Marko Vesovic. Na dodatek od 1 lipca bramkarzem AS Monaco jest Radosław Majecki.

Początek spotkania potwierdził, że Cracovia wcale nie ma zamiaru się bronić. W pierwszym kwadransie sprawiała niezłe wrażenie, kilka razy groźnie zaatakowała, jednak to Legia w 23. minucie cieszyła się z prowadzenia.

Po dośrodkowaniu aktywnego Pawła Wszołka z prawej strony skutecznym uderzeniem głową popisał się Tomas Pekhart. Sędzia Jarosław Przybył czekał chwilę z uznaniem gola, bowiem z powtórek telewizyjnych nie wynikało jednoznacznie, czy został zdobyty w prawidłowy sposób.

Ostatecznie jednak sędziowie VAR nie dopatrzyli się spalonego i arbiter główny zaliczył trafienie czeskiego napastnika.

Od tej pory Legia ruszyła jeszcze odważniej do przodu i przed przerwą stworzyła kilka dogodnych okazji. Szans nie wykorzystali m.in. Pekhart i Gruzin Walerian Gwilia, a Portugalczyk Luis Rocha trafił w 34. minucie z rzutu wolnego w słupek.

Na początku drugiej połowy do głosu doszła Cracovia, ale w 60. minucie jej zapędy powstrzymali… kibice z tzw. Żylety, którzy odpalili race. Sędzia musiał na kilka minut przerwać spotkanie.

Po powrocie na boisko przewagę uzyskała Legia, czego potwierdzeniem był gol na 2:0. W 75. minucie Gwilia wpadł na pole karne i z ok. 15 metrów popisał się precyzyjnym strzałem obok słupka.

Mimo dogodnych okazji z obu stron wynik już się nie zmienił i gospodarze mogli zacząć świętować tytuł.

Na liście najbardziej utytułowanych klubów ligowych Legia zrównała się z Ruchem Chorzów oraz Górnikiem Zabrze, które również wywalczyły mistrzostwo po 14 razy. Natomiast 13-krotnie sukces świętowała Wisła Kraków.

Jak podała na Twitterze prowadząca rozgrywki Ekstraklasa S.A., to był 2300. mecz Legii w najwyższej klasie, która zdecydowanie prowadzi w tabeli wszech czasów.

W związku z ograniczeniami spowodowanymi pandemią koronawirusa trybuny mogą być wypełnione maksymalnie w 25 procentach, więc sobotni mecz oglądało ok. siedmiu tysięcy widzów.

Już wcześniej było wiadomo, że bez względu na wyniki tej kolejki oficjalna koronacja – z udziałem przedstawicieli Ekstraklasy S.A. – ma nastąpić po ostatniej serii meczów, czyli 19 lipca.

Legia Warszawa – Cracovia Kraków 2:0 (1:0).

1:0 Tomas Pekhart (23-głową), 2:0 Walerian Gwilia (75).

Legia Warszawa: Radosław Cierzniak – Michał Karbownik, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Luis Rocha – Paweł Wszołek, Domagoj Antolic, Walerian Gwilia (90+4. Maciej Rosołek), Andre Martins (10. Bartosz Slisz), Luquinhas (80. Mateusz Cholewiak) – Tomas Pekhart.

Cracovia Kraków: Lukas Hrosso – Cornel Rapa, Michał Helik, Ołeksij Dytiatjew, Kamil Pestka – Sergiu Hanca, Sylwester Lusiusz (58. Ivan Fiolic), Pelle van Amersfoort, Florian Loshaj (73. David Jablonsky), Mateusz Wdowiak (82. Thiago) – Rafael Lopes.

Żółta kartka – Legia Warszawa: Andre Martins, Paweł Wszołek, Bartosz Slisz, Mateusz Cholewiak. Cracovia Kraków: Florian Loshaj, Mateusz Wdowiak.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów ok. 7 tys.


Fot. Rafal Oleksiewicz / PressFocus

Komentarze